Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog maj 2012

21 maja

Trzech mistrzów zmiany: Ignacy Loyola, św. Bernard z Clairvaux, Św. Benedykt

 

Pragniesz pracować nad sobą? Cos zmienić? Nie ma sprawy. Tych trzech mistrzów duchowych może ci w tym doskonale pomóc.

Metoda Ignacego Loyoli

 

Edukacja ignacjańska jest wzorowana na metodologii Pana Boga, ponieważ Ignacy Loyola stworzył ją dzięki własnym doświadczeniom. W swojej metodzie pracy odwołuje się przede wszystkim do doświadczeń pozytywnych. Mówił o zadziwieniu pięknem i dobrem stworzeń oraz ich Stwórcy. Aby się zmienić, po pierwsze trzeba zrozumieć:

      Kontekst – czyli wszelkie okoliczności i uwarunkowania procesu w tym szczególnie sytuacje człowieka, który jest podmiotem dziania.

     Refleksja – jest drugim krokiem, czyli namysł nad tym, co było złe i dobre, jaki przyjąć kierunek i metody

     Doświadczenie – można przyrównać do współczesnych psychologicznych zajęć warsztatowych, treningów, na których uczymy się nowych form zachowań

     Działanie – jest ostatnim krokiem, wprowadzenie nowych postaw zachowań w życie

Nie zapominamy o tym, co złe i negatywne po to, aby ocalić wolności i autonomię człowieka.

Dalsze cele to pełen rozwój osoby, czyli wzmacnianie tego, co dobre w i uczenie się rozeznania - umiejętności oceny wiedzy i własnego stanu ( rozwój samowiedzy). [1]

12 stopni pychy

 

Monteskiusz przyrównał pychę do osobliwego lustra: Pycha jest zwierciadłem, które zawsze schlebia: pomniejsza nasze wady, powiększa nasze cnoty.

Grzegorz Wielki, papież (ok. 540-604), uważał pychę za „królową i matkę wszystkich wad” a św. Bernard z Clairvaux, w traktacie De gradibus humilitatis et superbiae, tak definiuje mnichom, wszystkie dwanaście stopni pychy:[2]

  1. Pierwszym stopniem pychy jest ciekawość, nieopanowane rozglądanie się na wszystkie strony. Czynimy to bezmyślnie oglądając telewizje i surfując bez łady i składu po Internecie.
  2. Uważanie się za lepszego od innych. Tu konkurencja jest bardzo duża i niełatwo jej sprostać. Zwłaszcza w mediach i polityce.
  3. Beztroskie zapominanie o rzeczach nieprzyjemnych. Na przykład o długu publicznym, stanie służby zdrowia czy własnych zaniechaniach.
  4. Chełpliwość:. „Nie chce ciebie pouczyć ani od ciebie nauczyć się, czego sam nie wie, ale chce utwierdzić się w przekonaniu, że ty wiesz, iż on wie”. Wokół tej prostej zasady są skonstruowane prawie wszystkie debaty telewizyjne i może dlatego tak niewiele z nich wynika.
  5. Odrzucenie reguł wspólnoty i postępującą za tym chęć wyróżnienia się. Nie tyle człowiek pragnie być lepszym ile chce się wyróżnić. Niech piszą to co chcą byleby tylko pisali. Właściwie każdy powód jest dobry.
  6. Kiedy już tak się stanie delektuje się zyskanym prestiżem sławą i reputacją. Staje się zarozumiały. Jest mężem opatrznościowym o zasięgu lokalnym lub światowym. Sam jeden prowadzi narody przez może czerwone. Nie chcem, ale muszem!
  7. Potem pojawia się zuchwałość: sam ustala reguły i zaczyna pouczać innych wcale o to nieproszony. Całkiem liczna grupa proroków mniejszych i większych mówi nam na przykład co to patriotyzm i jak mamy rozumieć naszą tożsamość narodowa i tradycję
  8. Jeśli osiągnie stopień ósmy następuje samo rozgrzeszenie z wszelkich win i samousprawiedliwienie: Jakie miejsce jest wybrukowane dobrymi intencjami i wie o tym chyba każdy. Czy słyszeliście żeby któryś z naszych prominentnych polityków powiedział , że cos zrobili źle?
  9. Zjawia się fałszywa pokora, której celem jest zmazanie piętna a nie samej winy człowieka, który staje się coraz bardzie zagubiony. Następuje zagubienie. Jak powiedział François de La Rochefoucauld Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek. Przypomnijcie sobie Świętoszka Moliera… choć nie wiemy czy jest on najlepszym przykładem człowieka zagubionego.
  10. Dziesiąty szczebel oznacza pojawienie się bezczelności i bezwstydu. Co w tym miejscu można napisać? Przykładów aż nadto.
  11. Na stopniu jedenastym człowiek dokonuje przyzwolenia na każdy występek. Choć niekoniecznie musi to czynić otwarcie. Czasem wystarczy kiedy relatywizuje zło i dobro, Miesza prawdę i kłamstwo. Jest winny grzechu zaniechania – ponieważ nic tak nie pomaga złu jak bezczynność dobrych ludzi.
  12. Ostatni dwunasty to całkowita utrata świadomości grzechu i życie w nim. Tu droga do zatracenia się kończy. Tak w życiu osobistym jak i publicznym.

Nie wiemy jakie pożytki mieli mnisi z lektury Św. Bernarda ale nam na pewno ona się przyda

Św. Benedykt

 

„Był mąż, z łaski Bożej i z imienia Błogosławiony (Benedictus), którego życie przepełniała świętość.”

Papież Grzegorz Wielki (540-604)

 

W dzisiejszych czasach wszyscy są bardzo skłonni do zmieniania innych tyle tylko, że nie jest całkowicie pewne czy sami do tego zmieniania są całkiem gotowi i kompetentni. Czego jak czego ale mentorów, coachów i przewodników politycznych i duchowych nam nie brakuje.

 

Św. Benedykta mnisi praktycznie siłą zabrali z jego spokojnej groty (Subiaco, 72 km na wschód od Rzymu (Monte Albano), w której prowadził samotnicze życie i zrobili opatem. Jednak niedługo potem odmieniło im się i chcieli go truć bo zniechęcił ich swoimi trudnymi wymaganiami. Dzięki Bogu nie udało się im. Benedykt wrócił do swojej groty ale uczniowie znów zaczęli się wokół niego gromadzić wiec założył klasztor na Monte Cassino.

O regule zgromadzenia Benedyktyńskiego mówi się, że była pierwsza prawdziwą konstytucją europejską. Zresztą jak pamiętamy Benedykt jest właśnie patronem Europy.

 

 Co proponuje ten święty nam wszystkim? Ora et labora. Módl się i pracuj. A jan Pawel II dodał powołując się na Grzegorza Wielkiego: „Módl się, pracuj i nie bądź smutny ”. Czy to zły plan na życie? Papież dodaje, ze takie podejście mogłoby nas skutecznie wyzwolić od konsumpcjonizmu. Karolowi Wielkiemu tak się podobała benedyktyńska reguła, że wprowadził ja do wszystkich zakonów cesarstwa. Dzisiaj zamiast ora et labora ogół przychyla się do chleba i igrzysk co na dłuższą metę może nie być zdrowe ani dobre.

 

Jak doszedł Św. Benedykt do tak dobrych rezultatów? Od czego musiał rozpocząć.

Psychologia każdemu chętnemu proponuje wiele narzędzi, którymi może zmieniać sam siebie. Psycholodzy uważają, że zmieniać samego siebie można na dwa sposoby:

  • zmieniać swoje wnętrze lub
  • własne zachowanie, (czyli modyfikować to, co robimy w rzeczywistości).

Wszystko zaczyna się od tego, co chcemy zmienić w swoim życiu i jaki cel nam w tym przyświeca. Jest bardzo istotne abyśmy od razu nie przyjmowali zbyt dużego pola działania i skupili się na czymś bardzo konkretnym. Przy wyborze warto się zastanowić czy rzeczywiście bardzo zależy nam na tej zmianie i czy mamy taki poziom kontroli nad swoim zachowaniem, że jest to realne.

Benedykt postanowił przed pouczaniem innych, że koniecznie musi pokonać trzy podstawowe pokusy każdej istoty ludzkiej:

  • pokusę samopotwierdzania się i pragnienia umieszczenia siebie w centrum
  • pokusę zmysłów
  • pokusę gniewu i zemsty

Był pewien, że dopiero jak upora się z tymi zadaniami będzie mógł coś wartościowego powiedzieć innym. Już przy pierwszym spojrzeniu trzeba powiedzieć, że nie są to zadania banalne.

Co znaczy w praktyce owa pokusa samopotwierdzania się i pragnienia umieszczenia siebie w centrum? Czyni to na dwa sposoby. Chcąc na oczach wszystkich potwierdzić swoją wartości i wyjątkowość jak też we własnym samouwielbieniu zbliżającym się do próżności .

Cóż wiec robić? Ano czynić co należy i nie oczekiwać poklasku jak też nie wyciągać z sukcesów czy porażek przesadnych wniosków co do szczególnej kondycji swojej osoby. To chyba Ronald Reagan miał na biurku dewizę: Można dużo zdziałać jak się nie dba komu będzie przypisana zasługa.

 Co do stawiania siebie w centrum, na piedestale ("Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego rodzeństwa, Siedząc szczur na ołtarzu ) trzeba powiedzieć, że jak w centrum twoich spraw stoi Pan Bóg to inne zajmują właściwe miejsce. Jak stoisz w centrum ty (twoja miłość własna) pieniądze czy rozgłos to nie jest to na dłuższą metę dobre rozwiązanie. Tam skarb gdzie jest serce twoje. Egoista czy narcyz nie ma innym zbyt wiele pożytecznych rzeczy do powiedzenia a jego życie jest wyzbyte prawdziwej przyjaźni i miłości. I prawdy.

Co do pokusy zmysłów to sprawa jest raczej jasna: idzie o wstrzemięźliwości w piciu i jedzeniu a także o umiarkowanie seksualne i wierności małżeńską czyli przykazanie szóste. Generalnie o taką samokontrolę pożądań , żeby ich impulsy nie prowadziły nas na życiowe manowce i nie przymuszały do robienia rzeczy niemiłych Panu Bogu i bliźnim.

Tu raczej bez poważnego treningu się nie obejdzie bo trzeba nabrać wprawy w radzeniu sobie z naszymi popędami. W zwalczaniu róbta co chceta pomocna jest niemodna i zapomniana wolna i silna wola, którą można trenować od rana do wieczora. Zwycięstwo w tej walce to duża rzecz. Nie jest to łatwa batalia.

Gniew i zemsta to też nie łatwe zadanie. Rezygnacja z zemsty zwłaszcza wtedy kiedy uważamy, że z całą pewnością mamy rację nie jest taka prosta. Mimo, że już sycylijczycy uważali , że zemsta to czas spędzony w piekle oraz, że świetnie wiemy, iż korzyści jakie ona przynosi są pozorne to….jakże niechętnie gotowi jesteśmy jej poniechać. Wielu ludzi uważa, że jeśli nie dokona zemsty będzie uznanych za gorszych, niehonorowych czy tchórzliwych. Rezygnacja z tych iluzji powodowanych fałszywą miłością własną i ambicją nie jest prosta.

 Gniewać też się lubimy zwłaszcza wtedy kiedy możemy sobie na to pozwolić wobec osoby od nas zależnej: podwładnego czy członka rodziny. Niech na twoim gniewem nie zachodzi słońce – jest to wezwanie do załatwiania szybko swoich spraw i nie chowania urazu w sercu, co może być przyczyną czynów gwałtownych czy podstępnych.

Doskonały to człowiek, który nie ulega zmysłom, nie wpada w gniew i wyrzeka się zemsty a na dodatek swoim działaniem nie musi nic udowadniać i skromnie usuwa się na bok.

Znacie takich? Co .. nie za dużo? Nam też całkiem sporo brakuje do tego ideału.

Św. Benedykt dopiero gdy te cele osiągnął uznał, że może nauczać innych. Niebywałe a dziś całkiem niespotykane. W ten sposób, uspokoiwszy swą duszę, gotów był panować w pełni nad popędami własnego ja i być tym samym twórcą panującego wokół siebie pokoju. Dopiero wtedy postanowił założyć swe pierwsze klasztory w dolinie Anio, w pobliżu Subiaco[3].

Na koniec warto przypomnieć, że Benedykt jest patronem dobrej śmierci. Umarł na stojąco w kaplicy klasztornej podtrzymywany przez współbraci w trakcie śpiewania psalmu w 543 roku.

 



[1] Etyczne dylematy dziennikarzy O dziennikarskiej i zawodowej odpowiedzialności  Krzysztof Mądel SJ www.tezeusz.pl

[2] (blogs.myspace.com/piotrnosal)

[3] http://kosciol.wiara.pl/doc/489514.Sw-Benedykt-z-Nursji-patron-Europy

8 maja

Jak ze społeczeństwa zrobić tłum?


Na 1 maja ....