Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog. wrzesień 2012

 

18 września

Hannibal, czyli zarządzanie międzykulturowe

 

Hannibal z Kartaginy – pierwsze skojarzenie –starożytny wódz, co pokonał Rzymian pod Kannami na słoniach. Ponoć już, jako dziecko przysięgał ojcu, że to uczyni. Czy tylko dzięki tym sympatycznym ssakom ten legendarny wódz dokonał swoich dzieł? Przy bliższym badaniu okazuje się, że był na wskroś nowoczesnym i światłym szefem.

Kim był Hannibal?

Prowadził przez blisko szesnaście lat walkę przeciwko Rzymowi przy pomocy armii złożonej z najrozmaitszych nacji i narodów (Afrykanów, Hiszpanów, Celtów, Liguryjczyków, Italów i Greków). Nikt nigdy nie odmówił mu posłuszeństwa, ponieważ do nikogo nie żywił niechęci ani urazy. Ludzie ci, mieli różne zwyczaje, prawa, obyczaje, a wszyscy podporządkowali się jemu i tworzyli zwarty i sprawny organizm. Umiał to zrobić tylko jednym swoim głosem. Warto pamiętać, że udawało mu się to w bardzo różnych warunkach i kontekście sytuacyjnym. Kiedy mu się wiodło i kiedy fortuna nie dopisywała. Tak właśnie opisywał Hannibala Polibiusz.

Można zaryzykować stwierdzenie, że Hannibal był prekursorem zarządzania międzykulturowego, to znaczy umiał uwzględniać zmienną kulturową w pełnieniu funkcji organizacyjnych (A. Koźmiński).

Bardzo dobrze Hannibala charakteryzuje następująca, ponoć prawdziwa anegdota.

Kiedyś Scypion Afrykański (ten, który pokonał jego pod Zamą w 19 października 202 roku p.ch.) miał spotkać osobiście wodza Kartagińczyków i w trakcie rozmowy zapytał go, kto jest największym dowódca w historii.

Hannibal odpowiedział, że Aleksander Macedoński, ponieważ kroczył przez niezbadane terytoria z niewielkim wojskiem, przekraczając granice ludzkich pragnień (Liwiusz, X).

Na drugim miejscu umieścił Pyrrusa, który jak nikt inny uczył zakładania obozów i sztuki zwyciężania w bitwach.

Na pytanie Scypiona, kto byłby na trzecim miejscu Kartagińczyk wymienił siebie. Śmiejąc się, Scypion spytał, jakie przyznałby sobie miejsce, gdyby pokonał jego, Scypiona. Wówczas, bez wątpienia − odpowiedział Hannibal − umieściłbym siebie przed wszystkimi innymi dowódcami. (Liwiusz X)

Czy to dowodzi dobrej samooceny? Zapewne tak. Bez poczucia pewności siebie trudno o dobrego menagera, czy szefa. Poczucie własnej wartości nieprzekształcające się w narcyzm winno być podstawową cechą dobrego przywódcy, lidera.

Wszyscy pamiętają, że Hannibal postanowił zaskoczyć Rzymian i przeprawić się do Italii przez Alpy(najprawdopodobniej ta niezwykle ciężka trasa wiodła przez Mont Cenis lub Mont Genčvre ). Miał stracić mniej więcej połowę swej armii. Na miejsce dotarło, wedle różnych źródeł, około 26 tysięcy żołnierzy, co mu nie przeszkodziło w 216 p.ch. pod Kannami rozgromić 80-tysięczna armię rzymską. Udało się to, dzięki nowatorskiej taktyce polegającej na dwustronnym ataku jazdy oskrzydlającym przeciwnika i zamykającym go jakby w kleszczach.

Hannibal motywując swoich żołnierzy stosował kilka zasad (Hans Altmann Strategie sukcesu):

Wiedział, że demonstracja, czy pokaz motywuje silniej niż wiele słów. Dziś pewnie używałby filmów, albo innych równie efektownie działających środków multimedialnych.

To, że czyny są bardziej przekonujące niż słowa wiemy dziś, chyba lepiej niż niegdyś. W naszych czasach wiele słów straciło swoje znaczenie. Obietnice polityków, manipulacje mediów zrobimy swoje. Czyny nie słowa. Ściśle mówiąc to właśnie zgodność czynów ze słowami tworzy etos retora i lidera.

Nieuchwytna siła nastroju, która udziela się zespołowi, czy tłumowi tworzy się ze spraw wielkich i małych. Ten kto umie ją kształtować, aby realizować swoje zamierzenia osiągnie dużo.

Strach jest (według Arystotelesa) najsilniejszy motywatorem. Może popchnąć do wielkich czynów, ale też jest niebezpiecznie blisko paniki, której jak ognia obawiają się wszyscy dowódcy. Strach ma też tę wadę, że szybko się zużywa, a ludzie obojętnieją. Zarządzanie oparte na strachu skomplikowaną korporacją może przynieść tylko przejściowe sukcesu. Sprawdzono to empirycznie.

Hannibal dbał o to, aby jego żołnierze mieli świadomość swojej przewagi moralnej i dla tego przeciwnikom przypisywał najbardziej niskie motywy. Strach strachem, ale wiedział też, że same bodźce negatywne nie wystarczą. Konieczne są nagrody. Wiara w nie rodzi nadzieję na przyszłość i skłania do poświęceń dziś. Takie sterowanie społeczne wyzwala silne emocje, bez których trudno motywować duże rzesze ludzkie. Podobnie, jak pamięć o swoich sukcesach podnosi morale i poczucie własnej wartości.

Jak wielu innych liderów dbał osobiste silne relacje z żołnierzami, które skłaniają ich do poświęceń dla sprawy i wodza. Wielu żołnierzy miało poczucie, że król zna ich wszystkich osobiście. To obliguje ich do lojalności wobec niego i dania z siebie wszystkiego, co można.

Hannibal nigdy nie pokazał swoim podwładnym, że wątpi w swoje zwycięstwo, albo się waha. Kiedy tylko mógł okazywał całkowitą pogardę śmierci.

Od dzisiejsze menagera aż tyle nie wymagamy. Wystarczy, żeby nie bał się porażki, racjonalnego ryzyka, bronił swoich współpracowników i nie mdlał na sam widok zarządu firmy.

Pewien nasz znajomy biznesmen zwykł był mawiać: Nikt wam tyle nie da, ile ja wam mogę obiecać. Obietnice Hannibala zawsze były wiarygodne i zawsze je dotrzymywał. Lepie nic nie obiecywać, jeśli nie możemy się z tego wywiązać. To najgorsza z możliwych opcji. Nic tak nie demotywuje, jak niedotrzymanie obietnic.

Warto dać pracownikowi możliwość dokonania wyboru, przed wykonaniem jakiegoś trudnego, czy ryzykownego projektu. Jeżeli człowiek sam się zdecyduje, jego zaangażowanie będzie o niebo większe.

Dobry szef zna swoich pracowników, a zwłaszcza ich sukcesy. Nic tak dobrze nie robi, jak przypomnienie komuś jego osiągnięć. Podobnie jak znajomość osobistych spraw pracownika. Codzienna staranność w tych dwóch sprawach, która powinna stać się nawykiem, który może przynieść niespodziewanie pozytywne rezultaty.

Wielu szefów jest bardzo niecierpliwych i chciałoby, aby wszystkie sprawy działały się szybko, a najlepiej natychmiast. Jednak wiele rzeczy wymaga czasu. Tak jest ze szkoleniem pracowników, realizacją skomplikowanych projektów, tworzeniem klimatu organizacji. Cierpliwość w niczym nie ogranicza dynamiki działania, ale jest cnotą, na której można zbudować wielkie dzieła.

Całkiem sporo szefów uwielbia przebywać i zamykać się w swoim gabinecie. Niekiedy trudniej pracownikowi dostać się do nich niż na audiencję do papieża. Dostępność to ważna sprawa. Nie warto się izolować. Trzeba szukać kontaktu z ludźmi, z którymi się pracuje. Wychodzić naprzeciw nim i wyzwaniom, jakie niesie życie.

Jak skończyła się kampania Hannibala? Po zwycięstwie pod Kannami nie zaatakował Rzymu, ponieważ nie to było jego celem. Chciał go tylko osłabić. Jednak odniósł zgoła odwrotny rezultat. Republika rzymska zmobilizowała wszystkie siły, aby pobić Hannibala i zmyć hańbę klęski. Powołano pod broń 130 000 tysięczna armię. Zapanował wśród Rzymian duch bojowości i nieustępliwości. Teraz walczyłi honor i to dało niezwykłą i silną motywację.

Wodzem zwycięskiej armii stał się Publiusz Korneliusz Scypion, młody trybun , który uniknął rzezi pod Kannami i pokonał Hannibala pod Zamą, zwany odtąd Scypionem Afrykańskim (www. historion.pl)

 

 
3 września

Motywowanie, bitwy morskie i lądowe

 

Ludzi można motywować na wiele różnych sposobów i w wielu sytuacjach życiowych. Czynią to wielcy wodzowie, przedsiębiorcy, politycy . Motywacja to silnik, który nadaje kierunek naszemu dzianiu oraz napędza je, popycha we właściwym kierunku.

Kim był Temistokles? Wielki strateg, polityk i wódz ateński. Był przede wszystkim twórcą greckiej floty, ponieważ wcześniej przewidział zagrożenie perskie. Srebro z kopalń Laurionu zamiast rozdać ludności przeznaczył budowę statków.

Bitwa pod Salaminą miał miejsce 28 września 480 r. b. c. kiedy to flota perska starła się z grecką. Ta batalia morska jest uważana za jedną z bitew, które zmieniły losy świata. Persowie – co prawda - stracili tylko 1/6 swojej floty, jednak musieli wycofać się z Grecji. Wszystko to działo się po porażce Greków pod Termopilami gdzie wódz Spartan Leonidas starał się powstrzymać pochód armii króla Kserksesa. Do dziś stoi tam kamień z wyrytym epigramem Symonidesa: „Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżym, jej syny. Prawom jej do ostatniej posłuszni godziny".

Temistokles wcale nie miał łatwej sytuacji ponieważ Grecy wcale nie byli skorzy do walki.

 Jego przeciwnik polityczny Eurybiades (nominalny dowódca floty greckiej, Spartanin) powiedział: „Kto na zawodach startuje przed sygnałem, dostaje cięgi.” Odpowiedź Temistokles był jeszcze dowcipniejsza: „Tak, ale kto ruszy za późno, nie zdobędzie lauru.” Wtedy ponoć Eurybiades podniósł laskę, aby go uderzyć, a Temistokles krzyknął: „Bij, ale wysłuchaj!" Tak przynajmniej pisze o tym Plutarch.

Temistokles doprowadził podstępem do ataku armady perskiej (liczącej 1200 statków) na flotę grecką (około 200). Istnieje jednak opinia, że nie był to sprowokowany atak, ale próba otoczenia Greków, która skończyła się fiaskiem.

Co zmotywowało Greków do takiego heroizmu? Do tak skutecznej walki z przeważającymi oddziałami wroga? ( na podstawie: Hans C. Altman "Strategie sukcesu. Od Temistoklesa do Gandhiego - reguły skutecznej motywacji".) Zdecydował o tym w dużym stopniu sposób motywowani ai zrządzania stosowany przez Temistoklesa.

Bitwa morska pod Salaminą był sytuacja ekstremalną: wszystko albo nic. Presja sytuacji była wielka. Człowiek dąży do najwyższych osiągnięć z dwóch powodów: dzięki własnemu nastawieniu lub okolicznościom: często ekstremalnym. Grecy zrozumieli, że właśnie ta  sytuacja, czyli obrona ojczyzny wymaga od nich maksymalnego wysiłku i poświęcenia.

Jeżeli człowiek ma poczucie, że w całej pełni może wykorzystać swoje możliwości i swój potencjał, dodaje mu to skrzydeł. Dawid Goleman nazywał takie zjawisko uskrzydleniem emocjonalnym.Grekom dodawało energii poczucie, że zwalcza o swoją ojczyznę i kulturę. Najprościej mówiąc o swoją tożsamości. Porażka z Persami zagrażała tym wartościom.

 

Często czyny motywują silniej niż słowa. Ścięcie perskiego posłańca stworzyło sytuację graniczną podobną do tej kiedy Hernán Cortés - konkwistador, który z garstką żołnierzy podbił jedno z największych ze starożytnych imperiów (Majów), po wylądowaniu w Ameryce spalił (albo jak wolą inni zatopił) swoje statki. Uczynił to po to, aby jego ludzie nie mieli odwrotu i poszli z nim w głąb lądu co nie napawało ich ponoć specjalną ochotą

Motywacja poszczególnych jednostek (Greków) nie odniosłaby należytego skutku, jeśli by nie mogli swoich działań realizować w zespole. Człowiek po to łączy się w zespoły, ponieważ niektórych zadań nie może zrealizować sam.

Grekom w ich bitewnym sukcesie pomogło to, że mieli poczucie, iż mają realną możliwość osiągniecie triumfu nad Persami. Że ich cel jest realny i realizowalny pomimo, że trudny.

Kolejnym czynnikiem zwiększającym motywację Greków było ich ogromne zaufanie do dowódcy, czyli do Temistoklesa. Widzieli, że jego poczynania były przemyślane i dobrze zaplanowane.

Od tego wodza warto się uczyć, że trzeba prezentować swoje pomysły wobec ludzi dobrze usposobionych do mówcy i sprawy. Warto też mowę dobrze ilustrować przykładami i mieć jakiegoś sojusznika, który poprze naszą koncepcję. Święta przepowiednia delficka, którą Temistokles dobrze odczytał bardzo pomogła w przekonaniu rodaków. Jej treść jak zwykle była dość niejasna. Podczas wojny z Persami przepowiedziała ona Ateńczykom, że aby się obronić muszą zbudować mur z drewna. Temistokles odczytał przepowiednię tak jak chciał i zbudował flotę, która w istocie stanowiła o sile Aten.  

Jeśli już jesteś szefem zespołu nie możesz uciekać przed wyzwaniami. Musisz podkreślać swoją kierowniczą rolę. Nawet jak naraża ciebie na przykre obowiązki. Temistokles wziął na siebie odpowiedzialności na za ścięcie perskiego posłańca. I żeby wszystko było jasne: nikogo nie namawiamy na ścinanie wrogów (w waszej firmie) pod byle powodem.

W motywowaniu ludzi i zarządzaniu bardzo może pomóc misja firmy. My (warecki & warecki) mamy swoją naszym zdaniem całkiem dobrą: pomagamy ludziom rosnąć.

Temistokles podkreślał przy każdej okazji wyższości kultury greckiej nad perską. Takie zabiegi pomagają się ludziom identyfikować z organizacją, czy państwem.

Trzeba wymagać od podwładnych, czy współpracowników najlepszych osiągnięć i pełnego wykorzystania swoich możliwości. Warto motywować innych do mistrzowskich dokonań i jak najlepszych rezultatów. Grecy pokonali przeważające siły wojsk perskich tylko dlatego, że uświadomili sobie, że wygrają jedynie wtedy, kiedy osiągną szczyt swoich możliwości. Kiedy dadzą z siebie wszystko!

Konkretne czyny i fakty często motywują silniej niż słowa. Kiedy Grecy dowiedzieli się o spaleniu i splądrowaniu Akropolis zmotywowało ich to działania więcej niż wszelkie przemówienia.

Warto pamiętać w zarządzaniu zespołem o zasadzie równości wszystkich członków. Rodacy Temistoklesa musieli razem wiosłować  bez względu na funkcje i pozycje społeczną - to było widocznym przykładem tej zasady. W codziennej praktyce w organizacji nie warto nikogo wyróżniać i nie promować bez dania racji. Promować sukces grupowy. Chociaż sam Temistokles był człowiek chyba trochę próżnym bo miał powiedzieć tak:

Ateńczycy rządzą Grekami, ja rządzę Ateńczykami, ty rządzisz mną, a nasz synek tobą, jest on więc najbardziej wpływowym człowiekiem w Helladzie.

Szef musi podejmować decyzje i ponosić za nie odpowiedzialność. Dyskutować może ze wszystkimi, ale decyzje podejmuje sam. Swego rodzaju antyprzykładem dla tej tezy są błędy decyzyjne króla Persów Kserksesa, który zwołała naradę nie mając koncepcji bitwy i zadowolił się demokratycznym głosowaniem przy wyborze sposobu jej przeprowadzenia. Do tego jeszcze starcie oglądał z daleka.

Warto mieć w zespole adwokata diabła czyli człowieka , który nie będzie się wahał mieć innego zdania niż szef.

Na koniec może dobrze będzie wspomnieć , że Polacy mają swoje Termopile, które nazywają się Wizny, gdzie kapitan KOP Władysław Raginis odpierał od 7 września do 10wrzesnia przeważające siły Heinza Guderiana. Jako ostatni zdobyty został bunkier dowódcy gdzie kapitan Raginis rozerwał się granatem (złożył ślubowanie, że żywy nie skapituluje).

Wiele lat p śmieci bohatera umieszczono tam napis : Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, żeśmy walczyli do końca, spełniając swój obowiązek.