Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog listopad 2012

26 listopada

Autorytet i ekspert

 

Aby ukarać mnie za moją pogardę dla autorytetów, los sprawił, że sam stałem się autorytetem.

Albert Einstein

 

Jak zbudować autorytet? Czy autorytet jest w ogóle komuś do czegoś potrzebny? Może lepiej liderować, wychowywać bez autorytetu? W końcu, jak popatrzeć w naszą tak zwaną przestrzeń publiczną pomieszanie i poplątanie w tej materii jest ogromne. Na cokołach aż tłoczno od nadmiaru propozycji, choć jest jeden wyraźny lider:

Liderem rankingu zaufania do polityków pozostaje prezydent Bronisław Komorowski - ufa mu 67 proc. ankietowanych. Największą nieufność wzbudza Janusz Palikot, zaufania do lidera Ruchu Palikota nie ma 51 proc. badanych - wynika z październikowego sondażu CBOS.(dziennik.pl)

Co o tym decyduje? Możliwości jest wiele: bardzo istotna jest rozpoznawalność persony oraz wiele cech, jakie danej postaci publicznej przypisujemy (zjawisko atrybucji) trafnie lub nie, np.: skłonny do zgody, stanowczy, prawdomówny. Mogą to być cechy obiektywnie negatywne, jak na przykład cwaniactwo, ale pozwalające dobrze funkcjonować w rzeczywistości III RP.

W zwyczajnym życiu nie jest tak prosto. Tu trzeba się nie na żarty narobić żeby wytworzyć nawet niewielką ilości autorytetu:

  • Trzeba zasługiwać na zaufanie, które jest jednocześnie rzeczą bardzo wymierną i konkretną, ale też i nader ulotną – można nań pracować całe życie a stracić w jednej chwili. Taka to już jego natura.
  • Trzeba być przewidywalnym to znaczy, każdy musi wiedzieć jakimi wartościami się kierujesz i jak się zachowujesz w trudnych sytuacjach. Nie ma nic gorszego jak nieprzewidywalny przywódca, lider czy ojciec - dezorientacja i brak poczucia stabilizacji
  • Być uczciwym i traktować innych sprawiedliwie. Jest to na pozór bardzo prosta rada, która sprawia często sporo problemów
  • Trzeba się umieć przyznać do błędu ( o tym jeszcze dwa słowa potem)
  • Trzeba umieć Cieszyć z sukcesów swoich wychowanków/współpracowników a już najlepiej jest wtedy kiedy uczeń staje się lepszy od mistrza. Nic lepszego nie może spotkać coacha, czy nauczyciela.
  • Tak kierować, aby pracownicy mówili: zrobiliśmy to sami. Mówi się, że jest to najwyższy szczyt kierowania, ponieważ jest ono tak nienarzucające się, dyskretne i jednocześnie tak skuteczne.
  • Umieć, kiedy trzeba wziąć ciężar decyzji na siebie, ale nie być despotą. Czasem trzeba podjąć decyzję i wsiąść za nią odpowiedzialność.
  • Być pomocnym i dostępnym. Do wielu szefów droga jest trudna i najeżona dziesiątkami przeszkód w postaci sekretarek i zamkniętych drzwi. Nieodbieranych telefonów, wiecznego braku czasu.

Jak widać nie jest to sprawa, która można by przeprowadzić w jedno popołudnie przy kawie.

 

A, co zrobić kiedy autorytet popełni błąd?

Możliwość w gruncie rzeczy jest jedna. Przyznać się. To bardzo dobrze robi na przerost ego. Warto zwrócić uwagę, jak mało osób tzw. publicznych: polityków, czy dziennikarzy niechętnie, albo wcale przyznaje się do popełnienia błędu. To oczywisty fakt, że każdy z nas błędy popełnia (czy nam się to podoba czy nie). Człowiek, który umie uznać swoją omylność i dać dowód pokory wiele zyskuje w oczach innych.. Na przyznaniu się do błędu cierpi tylko fałszywa miłość własna.

 

Na co ludziom potrzebne są autorytety? Autorytety są modelem, najbardziej praktycznym wyrażeniem wartości lub pseudo wartości. O ile w aspekcie historycznym nie możemy narzekać na wojskowych, mężów stanu, czy przemysłowców takich jak Wedel czy Cegielski to czasy obecne raczej charakteryzują się poważnym niedoborem autentycznych autorytetów. Ani faceci, co sami tylko z rodziną obalali komunizm, ani tchórzliwi i zmienni politycy, ani biznesmeni, co to pierwszy milion muszą ukraść nie stanowią dobrych obrazów.

 

Przeważa opinia, że autorytetu nie stworzy się sztucznie..

Powstaje jeszcze kilka pytań czym i kim jest autorytet:

  • W ogóle jako człowiek (na przykład ojciec) prezentujący cechy, o jakich mówiliśmy poprzednio
  • W jednej wąskiej dziedzinie np.; informatyce, czy zarządzaniu bez związku z cechami charakteru, ale czy z tego wynika, że ekspert to samo, co autorytet ograniczony do jakiegoś ścisłe zakreślonego obszaru?

O ekspertach napisaliśmy kilka słów w książce Co wpływa na dziennikarzy... i na co mają wpływ dziennikarz

Żeby ocenić eksperta trzeba:

Po pierwsze: sprawdźmy, czy ekspert jest wyraźnie określony: nie należy wierzyć od razu w zapewnienia: badania dowodzą, eksperci MFW twierdzą.

Po drugie: czy dana osoba jest rzeczywiście ekspertem w danej sprawie,(…)Często jest tak, że osoby publiczne mają ogromne zapotrzebowanie na zabieranie głosu w kwestiach, na których się nie znają i chyba dotyczy to wszystkich profesji jednakowo: psychologów, dziennikarzy, polityków…

Po trzecie: czy pomiędzy ekspertami wypowiadającymi się w tej kwestii istnieje zgoda czy też zdania są podzielone. Jak np.: w przypadku światowego ocieplenia.

Po czwarte: czy przedstawiona opinia „mieści się w kompetencjach” eksperta np.: co wie o reformowaniu wojska psychiatra.

Po piąte: jakie dowody obiektywne, materialne może przedłożyć ekspert, abyśmy w jego zdanie uwierzyli. Zielona wyspa, czy bagno.

Po szóste: czy ekspert jest bezstronny i jakie ma interesy.

 

Jak widać ocena eksperta to temat dla niewątpliwie świetnego eksperta.

 

19 listopada

Indyferentyzm nasz powszedni

 

Nie interesuję się polityką! To nie dla mnie! – To zdanie możemy bardzo często słyszeć, kiedy chcemy porozmawiać o czymś, co wykracza poza sport i medialne plotki. W latach osiemdziesiątych byłoby to nie do pomyślenia. Ktoś kto deklarował, że nie interesuje się polityką i sprawami Polski uznany by został zostałby za dziwaka lub kogoś mocno podejrzanego.

Ucieczka od spraw publicznych idzie w parze z zobojętnieniem na wszystko, co nie jest prywatne. Patriotyzm, kryzys, gospodarka mają o tyle znaczenie o ile naruszają sferę prywatną. Lament powoduje błędna decyzja urzędnika, niemożność dostania się do lekarza specjalisty. Póki jesteśmy zdrowi i mamy trochę kasy jest wszystko OK. Jak wiemy szczytem marzeń wielu Polaków jest bycie urzędnikiem państwowym, bo tam na etacie, ich zdaniem, można prowadzić słodkie dolce far niente i mieć w nosie wszystko i wszystkich.

Oczywiście nie dotyczy to każdego. Istnieje grono ludzi bardzo zaangażowanych i ideowych czego mogą dowodzić ostatnie wielkie demonstracje w Warszawie zorganizowane przez Solidarność, środowiska związane z Radiem Maryja i Telewizji trwam oraz PIS. Jednak podział pomiędzy zaangażowanymi i obojętnymi staje się coraz bardziej widoczny i wiele wskazuje, że wbrew optymistycznym wizjom aktywistów tych obojętnych jest więcej. Przebudzenie widzi ten, kto chce je widzieć.

Władimir Bukowski, świetny pisarz i politolog rosyjski twierdzi, że źródła zła w Rosji wynikają przede wszystkim z indyferentyzmu szerokich rzesz społeczeństwa. Wiele wskazuje, że i w naszym kraju nie jest inaczej.

Co to jest indyferentyzm? Inaczej mówiąc to postawa zobojętnienia dotycząca bardzo różnych dziedzin życia: spraw politycznych, społecznych, religijnych. czy nawet identyfikacji z danym terytorium.

Generalnie mówiąc: obojętność wobec norm panujących w danej społeczności. Prowadzi to do relatywizmu norm. W konsekwencji do zatarcia różnicy pomiędzy dobrem i złem, co w skutkuje nihilizmem. Nihilizm to brak wiary w istnienie jakichkolwiek pewnych lub absolutnych norm moralnych i wszelkich innych. Oznacza brak sensu i celu ludzkiego istnienia.

Wynika z tego, że konsekwencje indyferentyzmu są bardzo poważne, ponieważ prowadzą do degeneracji naszej cywilizacji (łacińskiej) państwa i narodu, któremu zostanie odebrany sens istnienia. Może rzeczywiście lepiej być europejczykiem (chociaż takiego narodu nie ma) niż Polakiem?

Skąd się bierze indyferentyzm?  Spójrzmy na problem systemowo. Zjawisko to wywołuje, nie jeden, ale kilka wzajemnie powiązanych czynników. Z czego wynika wszechogarniająca obojętność na sprawy publiczne?

Przede wszystkim z prania mózgu dokonywanego co dziennie przez media, które propagują prymitywny hedonizm i konsumpcjonizm i użycie za wszelką cenę. Taka postawa rodzi (zaspokojona lub nie) prędzej, czy później frustrację i nudę. Jeśli nie możesz konsumować, bo zarabiasz zbyt mało stajesz się wykluczony i bezwartościowy.

Jeżeli masz pieniądze i bez umiarkowania wydajesz je na wszelkie dobra i usługi wchodzisz na kolej stopnie spirali hedonistycznej i zmierzasz do nikąd, ponieważ nigdy nie osiągniesz zaspokojenia i zadowolenia. Zawsze możesz mieć lepszy komputer albo telefon, szybszy samochód czy bardziej okazały dom. Sprowadzenie całej aktywności człowieka do zarabiania pieniędzy i wydawania ich (konsumowania, które stanowi o jego statusie i wartości) w efekcie powoduje zobojętnienie na problemy innej natury. Zanik motywacji prospołecznych w tym patriotycznych i wolnościowych. Pieniądze są ważne, ale jeśli stają się Bogiem to przesłaniają cały świat.

Z drugiej strony podobne konsekwencje rodzi skrajna bieda. Człowiek bez wytchnienia goniący za każdym groszem, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby swoje i rodziny często nie ma czasu i ochoty głębiej zaangażować się w kwestie społeczne. Warto, żeby o tym pamiętali politycy, którym co miesiąc wpływają pensje poselskie na konto, wysyłający innych na barykady.

Skostniała struktura społeczna (efekt złodziejskich prywatyzacji, ordynacji wyborczej i finansowania partii politycznych) nie daje wielu szans na awans. W Polsce jest bardzo mała wymienialność kadr i ma wszelkie znamiona partyjniactwa, nepotyzmu i kolesiostwa, co każdy może potwierdzić własnym życiowym doświadczeniem. A skoro życie społeczne nie daje szans realizacji swoich pomysłów to nie warto nim się zajmować.

Czy to jest ucieczka od wolności Ericha Fromma, czy postawa Felicjana Dulskiego: A dajcie wy mi wszyscy święty spokój ! to rzecz do rozstrzygnięcia.

Zanik patriotycznego wychowania w szkole, wielu głównych mediach i licznych rodzinach też nie pomaga wychowywać młodych ludzi zaangażowanych w życie publiczne. Każdy kto ma oczy ten widzi, że w przestrzeni publicznej doskonale funkcjonują ludzie. skompromitowani aferami korupcyjnymi, brakiem kompetencji oraz sprawami związanymi z Tragedią Smoleńską. Takie wzorce nie pozostają to bez wpływu na postawy młodszych i starszych Polaków. Bezwstyd i bezkarność wielu postaci publicznych i oficjeli odstręcza od uczestniczenia w życiu społecznym.

Do tego nie umiemy i nie chcemy rozmawiać o polityce, bo w opinii wielu jest ona brudna a politycy sprzedajni. Popieranie tej, czy tamtej partii przypomina wyznanie wiary lub wstąpienie do sekty. Każde podważenie własnego zdania, opinii prowadzi do zacietrzewienia i konfliktów.

Jeszcze dwa słowa o mediach. Media nie komunikują, ale w większości indoktrynują, prowadzą propagandę ekipy trzymającej władze. Knajacki, prymitywny (często pełen agresji i seksu) poziom rozrywki też nie pozostaje bez wpływu na sposób widzenia świata i postawy odbiorców. Społeczeństwo w oczywisty sposób kontrolowane jest poprzez rozrywkę. Media nie propagują postaw patriotycznych, zaangażowanych społecznie ale sprzedają wizję człowieka ograniczonego, prymitywnego, którego zainteresowania nie wykraczają poza hasła propagandowe, sport, popularne seriale i plotki.

Jak w tym kontekście można ocenić role Kościoła i duchowieństwa jest sprawą dyskusyjną.

Kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury w wywiadzie dla Gościa Niedzielnego mówi tak:

Trzecim wyzwaniem, jeszcze bardziej złożonym, jest zjawisko obojętności (indyferentyzmu). Jest ono pośrednio owocem sekularyzacji, ale niekoniecznie i nie tylko. Dzisiejszy indyferentyzm religijny nie polega na zaprzeczaniu istnieniu Boga, ale związany jest z odrzuceniem wszelkich obowiązujących wartości. Jest to postawa, której towarzyszy niezdolność odkrycia głębszego sensu egzystencji. Oznacza brak wrażliwości kulturalnej i duchowej.

Ostrzega, że indyferentyzm jest gorszy nawet od ateizmu teoretycznego, który jest pewną propozycją myślową. Indyferentyzm proponuje całkowitą obojętność wobec norm i wartości oraz zagłusza pytania metafizyczne tkwiące w człowieku.

Poziom samoorganizacji w Polsce jest mały. To też nie pomaga znaleźć swojego miejsce w życiu społecznym nawet jak ktoś ma na to ochotę.

Warto przy okazji tych rozważań zauważyć, że ludzie zaangażowani politycznie mają mylną (czy niepełną) perspektywę, ponieważ często uważają, że sprawami które są dla nich ważne żyje większość ludzi w Polsce. Nie jest to prawda, a myślenie życzeniowe. Politycy, działacze społeczni zazwyczaj kontaktują się wyłącznie z ludźmi, którzy podzielają ich pasje i poglądy i chcą z nimi rozmawiać. Do innych fatygują się rzadko, o ile to w ogóle robią.

Nastały czasy misjonarzy czy jak kto woli pracy organicznej.

 Pamiętacie Najdłuższą wojnę nowoczesnej Europy? Filmowa saga ukazująca na przykładzie kilku rodzin walkę Polaków z naporem germanizacyjnym w Wielkopolsce w okresie od 1815 do 1918 roku. Wielu krytyków zaliczyło "Najdłuższą wojnę..." do "najmądrzejszych i najważniejszych polskich seriali". "Oto historia jedynej polskiej wojny w XIX wieku, konsekwentnie przeprowadzonej i do końca wygranej, o której jednak głucho w podręcznikach historii. Czy dlatego, że jej największe batalie stoczono nie na koniu i z szablą, ale w zaciętej, organicznikowskiej pracy na wszystkich polach społecznej aktywności, od handlu, bankowości i wzorowej organizacji życia gospodarczego poczynając, a na wysokiej kulturze rolnej chłopa wielkopolskiego kończąc? (filmpolski.pl)

Samo gadanie to wiele za mało.

 

10 listopada

Myślenie, działanie, wolność

Myślenie i działanie to cechy specyficznie ludzkie, jeśli występują razem. Dużo się mówi o sztucznej inteligencji ale jeszcze nie ma myślących maszyn - są najwyżej takie (jak na przykład szachowe), które rozwiązują dobrze określone i zdefiniowane problemy, (co zawsze musi zrobić za nie człowiek).

Działanie polega, więc zawsze na przyjęciu czegoś i rezygnacji z czegoś innego, na dokonaniu wyboru pomiędzy wartościami lub celami i zazwyczaj do dokonania go skłania nas pewien rodzaj dyskomfortu, niezadowolenia ze stanu, w którym się znajdujemy. Po części dlatego możemy powiedzieć, że człowiek szczęśliwy to taki, który osiągnął stawiane sobie cele – jednak pod pewnym warunkiem: że umie sobie stawiać kolejne wyzwania i znajduje sens życia w pokonywaniu trudności a nie spoczywaniu na laurach.

Człowiek to istota, która może się oprzeć impulsom, jak tego dowodzi sławny test cukierkowy. Dzieci pozostawiano same w pokoju i miały do wyboru: zjeść kilka cukierków teraz czy dostać całą tacę słodyczy później. Te, które poczekały jak się okazało ( w toku trwających całe dziesięciolecia badań psychologicznych) osiągnęły w życiu większe powodzenie: miały lepsza pracę, wyższe stanowiska, dobre życie osobiste, rodzinne.

Człowiek jest w stanie działać, ponieważ ma zdolność odkrywania związków pomiędzy myśleniem i działaniem i konsekwencji, jakie z niego samego wynikają. Pomagają mu w tym dwie zasady: celowość i przyczynowość. To, co nie mieści się w tych kategoriach, jest całkowicie niedostępne dla ludzkiego umysłu.

Niemniej trzeba powiedzieć to jasno, że zasady przyczynowość i celowość są w pewnym sensie niedoskonałe, ponieważ nie umożliwiają dotarcia do ostatecznej prawdy i odkrycia prawdy o sensie życia człowieka. Mają zastosowanie w sensie prakseologicznym – czyli czynią działanie człowieka skutecznym i sensownym.

Myśl, że A mogłoby być jednocześnie nie-A, lub, że ktoś mógłby jednocześnie woleć A od B i B od A, jest dla ludzkiego umysłu po prostu niepojęta i absurdalna.(L.Mises)

Działanie i rozum są dwiema stronami tego samego medalu – nawzajem z siebie wynikają i warunkują się wzajemnie. Rozum analizuje i wyjaśniania za pomocą operacji racjonalnych problemy związane z działaniem. Może to robić, ponieważ działanie bierze w nim swój początek – co nie znaczy, że niekiedy działamy w sposób nierozumny i pozbawiony refleksji. Niekiedy przybiera to postać ignorowania rzeczywistości i praw natury.

Wszyscy ludzie, którzy mają władzę obojętnie, czy są zwolennikami rządów autorytarnych czy ultrasami demokracji i należą do różnych większości parlamentarnych mają tendencję do upajania się jej smakiem w poczuciu infantylnej omnipotencji (Mi tu kadzą – jak powiadał szczur na ołtarzu), co zawsze kończy się tak samo w dłuższym czy krótszym okresie czasu. Zresztą bez względu na propagandę czy PR.

Odrzucając logikę, która jest naszym jedynym narzędziem poznania i w efekcie panowania nad naturą narażamy się na szkody a nawet i katastrowy. Zaklinanie rzeczywistości czy doszukiwanie się nieistniejących w niej praw prowadzi do heglowskich ukąszeń oraz błędów i wypaczeń, ponieważ życie i rzeczywistość nie są ani logiczne, ani nielogiczne; są po prostu dane(Mises). Niejaki Trocki twierdził nawet, że: przeciętny człowiek będzie dorównywał poziomem Arystotelesowi, Goethemu lub Marksowi. A ponad tym poziomem wyłonią się kolejne szczyty. Dziś wiemy, jakie to były szczyty.

Obecnie znów największa popularnością cieszą się wszelkie pomysły i idee, które mają zapewnić wszystkim (albo prawie wszystkim) stabilizację i bezpieczeństwo i nie każdy sobie zdaje z tego sprawę, że są to utopie i miraże proponowane przez ideologicznych doktrynerów, którzy zapewniają, że poznali uniwersalne zasady rządzące rzeczywistością. Nie dajmy się im zwieść. Ani co do tego ani tamtego świata.

Uczciwi badacze i myśliciele zawsze otwarcie głosili ograniczone możliwości ludzkiego umysłu i nie dawali nieprawdziwej szansy odpowiedzi na najważniejsze egzystencjalne pytania stojące przed człowiekiem (ponieważ odpowiedzi na nie należą do dziedziny i porządku wiary, a nie nauki) i nie stwarzali iluzji , że istnieją recepty mogące na tym  najlepszym ze światów wprowadzić powszechny ład i szczękliwość raz i na zawsze. Człowiek jest niedoskonały i skłonny nader często do złego i bardzo często zdarzało się, że idee powszechnej miłości wprowadzał za pomocą knuta.

Warto być świadomym recenzentem polityków, ponieważ nieustannie szukają wyznawców i realizatorów swoich pomysłów. Mimo, że komunizm zbankrutował spektakularnie i nieodwołalnie to i tak są tacy( nie tylko na Kubie i Korei Północnej), którzy są gotowi przekonywać nas, że to wcale nie był zły pomysł. Uważają, że ludzki umysł nie jest w stanie do poznania prawdy i nie istnieje jedna logika dla wszystkich a różne jej (jedynie słuszne) klasowe i ideologiczne warianty. Jeszcze w uszach mamy słowa, że Wolność to właściwie rozumiana konieczność pewnego polityka o nazwisku Lenin, którego w nagrodę za głoszenie takich koncepcji zamarynowano i wystawia się od dziesięcioleci na widok publiczny.

Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński miał na tę sprawę zdecydowanie innych pogląd: Gdy człowiek tak bardzo wydobędzie się z siebie, że ma już odwagę być poczytanym za nic, dopiero wtedy jest wolność, wspaniałość i zwycięstwo - najtrudniejsze, bo nad samym sobą

Ideolodzy najchętniej zabraliby nam wolność i wtoczyli nasze myślenie w ramy doktryny. Często ich głosem są ludzie pracujący w mediach.

Wolność jest ni mniej czy więcej możliwością popełniania błędów i ponoszeniu z tego tytułu konsekwencji - każdy z nas musi mieć prawo do popełniani własnych błędów i tym się różni niewolnik od wolnego obywatela, który wybiera własną drogę i styl życia.