Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog grudzień 2012

17 grudnia


I Ty zostań Św. Mikołajem!

Czy znamy swoich bliskich?

Mówi się, że najlepszy podarunek to taki, który jest dawany prosto z serca i szczerze, gdzie mniej ważna jest cena prezentu a bardziej się liczy intencja, w jakiej został ofiarowany i radość obdarowanego.

Czy znasz dobrze swoich bliskich i czy wiesz o czy marzą i co najbardziej chcieliby dostać?

Może trzeba i sobie spróbować przypomnieć: kiedy to, tak zupełnie bez okazji, dałeś swojej żonie kwiaty, kupiłaś mężowi film, który chciał obejrzeć, ale nie mógł lub kiedy poprosiłeś dzieci, żeby wytłumaczyły ci dlaczego słuchają akurat tej muzyki?

Czasami jesteśmy tak zagonieni, tak przysypani kurzem codziennego zaganiania, że tracimy z oczu naszych bliskich. Dlatego przed udaniem się do sklepów (również tych internetowych) warto przeprowadzić taki mały, świąteczny rachunek sumienia.

Małe dziewczynki marzą o domku dla lalek, kiedyś o lalce Barbii (teraz już nie wiemy). Jankowi Tomaszewskiemu mama kupowała na gwiazdkę piłkę, z którą – jak opowiadał – spał w łóżku aż mógł wyjść na dwór i zagrać, gdy w końcu mrozy ustąpiły.

Trzeba nie tylko poświecić konieczną ilości czasu na poszukiwanie podarunków, ale przedtem na odkrycie prawdziwych potrzeb osoby, którą chcemy obdarować, a to wymaga choćby odrobiny refleksji.

Na początek pytanie: czy dawać w prezencie pieniądze.

Nie jesteśmy za tym rozwiązaniem. Jest to trochę pójście na łatwiznę, na skróty. Jeżeli nie wiemy, co by ucieszyło naszych najbliższych, to jest to dla nas aż za bardzo widoczny znak, że w naszych relacjach coś nie jest tak. Praca jest bardzo ważna, ale nie powinna przesłaniać nam innych spraw, nie powinna aż do tego stopnia absorbować naszego życia, że przestajemy się interesować naszymi bliskimi.

Jakie prezenty są najcenniejsze? Oczywiście te, które sami zrobimy. Jest to widomy sygnał, że nie tylko poświęciliśmy swój czas i energię, ale i że myśleliśmy o obdarowanej osobie. Nie zawsze jednak jesteśmy aż tak uzdolnieni (albo odważni), nie zawsze praca pozwala nam wygospodarować tyle czasu, żeby móc zrobić to, co chcielibyśmy zrobić. Szkoda. Ale jeśli nadarza się tylko możliwość wykonania samemu prezentu – nie odrzucajmy jej. Właśnie te podarunki po latach stają się najcenniejsze i nigdy się nie starzeją.

Dawanie prezentów jest sztuką i tylko częściowo zależy od pieniędzy. Nie zależy też od wieku obdarowywanego – każdy lubi znaleźć coś cieszącego serce pod choinką.

Najważniejsze to znać pragnienia swoich bliskich i pomyśleć przez chwilę, co by ich najbardziej ucieszyło. Bardzo pomaga w doborze odpowiedniego prezentu empatia, czyli umiejętność wyczucia się w emocje innych osób, spojrzenia na sytuację z ich punktu widzenia.

Inna sprawą jest to czy dawać prezenty praktyczne, czy raczej takie bardziej „wymarzone”. Oczywiście idealnie byłoby połączyć jedno z drugim, ale nie zawsze jest to możliwe. W każdym razie trzeba pamiętać, że cechą dobrego prezentu, tak i każdej udanej niespodzianki, jest to, że jest w jakiejś mierze zaskakująca, nieoczekiwana. Jeśli zawsze dawałeś prezenty praktyczne, to może warto, abyś w nadchodzące święta (odrobinę) zaszalał? Jeśli dawałeś żonie na kolejne rocznice ślubu, gwiazdki zawsze zestawy garnków, noży to może w tym roku coś z zupełnie innego i może coś wyjątkowego, np. coś z kosmetyków?

Wystarczy, że zorientujesz się, co używa bliska Ciebie osoba i postarasz się kupić coś z „półki wyżej”. Dlatego warto i spróbować podpytać się znajomych, poszperać w Internecie a także pójść do sklepu i nie bać się spytać sprzedawcy. Pamiętaj, że nie zdziwią się są oni twoimi pytaniami; jest okres świąteczny a oni są specjalnie szkoleni w udzielaniu takich odpowiedzi.

Tu jednak rada: odłóż w portfelu taką kwotę, na którą możesz sobie pozwolić. Zawsze w sklepie znajdzie się lepszy, nowocześniejszy model, ale… nie zawsze możemy sobie na niego pozwolić. Nie ma takich pieniędzy, których nie można by wydać w sklepach. Jeżeli przemyślisz sprawę zakupów, to o trafieniu w prezentowy gust zadecyduje twój namysł i pomysł, a nie cena.

Warto też zadbać o oprawę samego dawania. Nie wymagamy wpadania kominem, przebieranie za Mikołaja też nie jest bezwzględnie konieczne. Dużo ważniejsze jest ciepło i miłość, którą dajemy.

Bo podarunek to znak, że kogoś rozumiemy, kochamy, pamiętamy o nim i zawsze z nim będziemy, a nie sygnalizowanie wszem i wobec swojej potęgi finansowej i przechwalanie się swoją szczodrobliwością.

Dawanie jest co najmniej równie przyjemne, jak dostawanie i warto poświęcić nieco czasu starań i pieniędzy, aby sprawić radość bliskim a może nawet i obcym.

Zdarza się jednak tak, że albo sami dostaniemy coś, co nas nie ucieszy. Czy trzeba wtedy okazywać swoje niezadowolenie, rozczarowanie, gdy oczy najbliższych są w nas utkwione z nadzieją, że trafnie odczytały nasze oczekiwania? Co wtedy zrobić, gdy staniemy się posiadaczami trzech takich samych swetrów, kolejnych okropnych krawatów, które będą wisiały w szafie? Naszym zdaniem wystarczy odrobina poczucia humoru i dystansu do samego siebie, aby móc z uśmiechem przyjąć i niechciany prezent. Być może jest to znak dla nas, że tak bardzo ukrywamy przed najbliższymi swoje zainteresowania i potrzeby, że nie są oni  w stanie  ich odczytać. Wyciągnij z tego wnioski.

Prezenty to drobny rewanż za te dary, które otrzymaliśmy od Pana Boga, na które, na co dzień często nie zwracamy uwagi i o których zapominamy. Przecież większości z nas jest tak szczodrze obdarowanych siłą, mądrością, urodą, bliskimi, miłością, dobrami i innymi talentami, które aż trudno wymienić wiec czasem warto komuś też coś z serca ofiarować.

Czy wierzycie w św. Mikołaja?

Bo to sprawa zasadnicza.

Ten święty jest zawsze wzywany, gdy jest jakaś paląca potrzeba i może też, dlatego patronuje tak różnym grupom zawodowym. Urzędnicy, żeglarze a i jeszcze te panny na wydaniu. Cierpiący…

Uwierz w Św. Mikołaja i rób, o co ciebie prosi w Święta Bożego Narodzenia i resztę roku. Naprawdę warto.

„Nie chcecie, to nie wierzcie, zostawcie tę przyjemność innym” - tak na jednym z forów internetowych napisała pewna internautka.

I jak zrobicie?

 

 

 

4 grudnia

 

Pranie mózgu… dla każdego?

 

Pranie mózgu? Czy może być tak, że ktoś nam przeprowadza ten niemiły zabieg higieniczny, a my o tym nawet nie wiemy?

Przeważnie pranie mózgu kojarzy się z jakąś ponurą piwnicą, człowiekiem przywiązanym do krzesła i lampą święcącą prosto w oczy. Oczywiście za tą lampą stoi jakiś ponury typ (zazwyczaj nieogolony) ze szpetną gębą. Możliwe są jeszcze inne elementy scenografii związane z wyobrażeniami sal tortur, jakie tylko komu przychodzą do głowy.

Tymczasem prawda jest inna. Dużo gorsza, niestety. Pranie mózgu i próby łamania naszego charakteru praktycznie mogą spotkać nas wszędzie: od szkoły poczynając, poprzez pracę zawodową, na rozrywce kończąc. Zawsze znajdzie się ktoś chętny do narzucenia nam swojej ideologii, poglądów i zmanipulowani nas zgodnie ze swoimi celami.

Natychmiast przychodzą na myśl lata stalinizmu, Rewolucja Kulturalna w Chinach, Czerwoni Khmerowie w Kambodży lub podobne skojarzenia. Pamiętamy lotników amerykańskich poddanych praniu mózgu przez Viet Kong opowiadających potem przed kamerami jakieś antyamerykańskie agitki.

Błędem jest odnoszenie zjawiska prania mózgu tylko do świata polityki. Wyprodukowanie zdyscyplinowanej jednostki żyjącej tylko po to, aby pracować i konsumować wymaga podobnych zabiegów. Tu główną role odgrywa reklama, której masowe oddziaływanie doświadcza każdy z nas na co dzień. Ktoś obliczył, że każdego dnia do człowieka trafia około 1500 apeli perswazyjnych. To nie mało.

Chodzi o to, aby wpoić przekonanie, że ten kto nie gromadzi przedmiotów i usług, nie goni z najnowszymi modelami sprzętu, czuł się gorszy i nie należał do grupy wybrańców. Szczęśliwców mających: najszybszy Internet, Windows 8 lub telefon, który sam gotuje, obiera ziemniaki i zabawia rodzinę opowiadaniem kawałów przy obiedzie.

Podobna sytuacja dotyczy tak zwanej poprawności politycznej, która atakuje nas zewsząd. Tutaj naczelnymi animatorami prania naszych mózgów są politycy, dziennikarze, celebryci – wiele osób publicznych. Presja jest ogromna: dotyczy obrazu rodziny, ekologii , ekonomii, spraw seksualności i wielu innych sfer życia. Istnieje jeden przyjęty kanon słów i pogladów, za pomocą których można wyrażać i opisywać świat. Kanon zatwierdzony przez jedynie słuszne komisje formalne i nieformalne. To pranie mózgu jest bardzo bliskie medialnej i środowiskowej tresury. Przeciwstawienie się tej przemożnej presji rodzi często bardzo poważne konsekwencje od utraty pracy poczynając, po ostracyzm społeczny kończąc.

Nawet korporacje, w których pracujemy też chcą abyśmy uwewnętrznili (zinternalizowali) ich ideologie i zasady: jeśli pracujesz w naszej organizacji musisz być jej oddany bez reszty. Akceptować co robi i utożsamiać się z nią.

Pranie mózgu można rozumieć jako szereg zabiegów oraz działań wykonywanych przez rządy, ugrupowania polityczne, kierownictwa firm i organizacji, ośrodki wychowańcze, czy media, mających na celu zmianę postaw, przekonań, zachowań, sytemu wartości lub nawet struktury osobowości innego człowieka.( Pranie mózgu, Stanisław Siek. Wydawnictwa Akademii Teologii Katolickiej, 1995.)
Proces ten zwykle zawiera takie elementy:

  1. Rozstrajanie organizmu zmierzające do rozbijania dotychczasowej struktury osobowości. Można to sięgnąć poprzez deprywację (ograniczenie) podstawowych potrzeb fizycznych i psychiczny. Izolację.
  2. Zmniejszanie poczucia bezpieczeństwa: groźby, zagrożenie życia, szykany, presja, stres, groźba utraty pracy etc
  3. Wyzwalanie poczucia winy – które jest bardzo destruktywnym uczuciem, ponieważ często skutkuje depresją. Człowiek ogarnięty poczuciem winy łatwo podlega manipulacjom. Uważa, że wszystko to co się stało wynikło z jego błędów, zaniedbań.

Rzecz jasna idzie o to, aby przeżywać owo poczucie winy w sposób zaproponowany przez kierującego całym procesem. Można dręczyć się, że nie jest się dość dobrym pracownikiem, patriotą , obywatelem. Obarczyć się winą za nieprawidłowy albo nie dość dobry sposób postępowania w danym zakresie. Naturalnie kryteria ocen nazrzuca operator zabiegu zgodne z jego własnym interesem.

W efekcie agresja człowiek zostaje skierowana do wewnątrz a nie na obiekt jego udręczeń . Zamiast walczyć opresyjna organizacja czy psychopatyczny politykiem czy szefem prowadzi wyniszczająca wojnę sam ze sobą.

  1. Taka sytuacja prowadzi do obniżenia samooceny i degradacji obrazu samego siebie. Człowiek uważa siebie z niepełnowartościowe. Widzi w sobie same negatywy. Pozbawiony poczucia swoje wartości i godności, mający siebie za nic nie jest w stanie znaleźć w sobie koniecznych zasobów, aby przeciwstawić się inwazji manipulatorów.
  2. Taki sposób myślenia prowadzi do stanu regresji: myślenie staje się jednotorowe, sztywne, obarczone błędami poznawczymi. Słabnie wola działania i przeżycia. Gdy już człowiek przestanie wierzyć w siebie i poczuje się słaby, sam nie bardzo wie kim jest rzeczywiście, staje się zależny od osób i organizacji, podatny na wpływ i manipulację. Regresja na swój sposób może być odczuwana jako stan przyjemny - uwstecznienia i poddania się bezwolnemu, biernemu oddziaływaniu. Zdania się bez reszty na kogoś i jego wolę. Regresja to mechanizm obronny ego - jeden z wielu. Wywołuje rezygnację z krytycznego myślenia i poszukiwanie opieki Paradoksalnie) u swoich dręczycieli.

 

  1. Ofiarowanie nowego życia; kiedy człowiek stoi – jak mu się zdaje na krawędzi zagłady zostaje mu ofiarowane nowe życie: może tym być wstąpienie do sekty, zmiana przynależności politycznej, czy organizacyjnej, zmiana światopoglądu. Niekiedy opozycjonista zostawał gorliwym konfidentem czy nawet ubekiem. Najbardziej gorliwym z gorliwych. Jak na przykład Maleszka i Mołek.

 

A co zrobić, aby zapobiec wypraniu mózgu?

Warto kierować się swoim instynktem zachowawczym mimo przeżywanego lęku i opresji. Interesy manipulatora nie są tożsame z naszymi, choć najczęściej chce , abyśmy tak myśleli.

Dobrze jest zadbać o krzepiące przemyślenia wewnętrzne. Wiktor Frankl , twórca logoterapii w obozie koncentracyjnym rozmawiał w myślach z żoną, mimo że nie wiedział nawet, czy ona żyje.

Ani na pracy ani na dobrach materialnych świat się nie kończy.

Bardzo pomocne jest znalezienie sobie wsparcia przyjaciół i kolegów, którzy mogą pomóc nie dać się sterroryzować przez media, nastawioną wrogo grupę, czy szefa mobbera w pracy.

Wyobraźnia może nam czynić różne niespodzianki więc warto czuwać nad nią i kontrolować myśli, jakie na przychodzą do głowy.

Najbardziej pomaga solidny system wartości na którym można się oprzeć (polecamy chrześcijański, ponieważ najlepiej wyjaśnia świat i pozwala zrozumieć istotę trudności jakie nas spotykają i sens cierpienia).