Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog lipiec 2013

22 lipca

Raport mniejszości

Co to jest szczęście?

Zastanawialiście się może, co to właściwie jest szczęście? Czy może być mierzone raportami i diagnozami psychologicznymi? W Polsce specjalistą od dobrostanu jest profesor Janusz Czapiński. Jego zdaniem Polacy to ludzie nad wyraz szczęśliwi. Nie oznacza to bynajmniej, że zawdzięczamy ten wspaniały stan poświęceniu, fachowości i kompetencji naszych umiłowanych władców. O co to, to nie. Raczej przeciwnie. Ten podstawowy problem bardzo niepokoi profesora.

Korzystając z raportu Diagnoza Społeczna z roku 2011 warto spojrzeć na to, jak psycholog społeczny (twórcą tak zwanej cebulowej teorii szczęścia) rozumie i definiuj ten stan psychiczny.

Wedle niej dobrostan psychiczny ma budowę warstwową (cebulową), a każdy człowiek posiada właściwy dla siebie atraktor szczęścia, czyli taki wewnętrzny punkt lub linię przyciągania naszego odczuwania szczęścia. Zewnętrzne warstwy cebuli są warunkowanie reakcjami na sytuacje otaczające nas. Najgłębszej warstwy, które możemy określić, jako wolę życia są w największym stopniu uwarunkowane genetycznie i stanowią o naszym„być czy nie być”. Te jądro decyduje o ogólnym zadowoleniu z życia i poczuciu jego sensu. Określa dodatni lub ujemny bilans doświadczanych emocji oraz wyzwala w nas zdolność do mobilizacji.

Wydarzenia życiowe mogą obniżać dobrostan psychiczny także w jego najgłębszej warstwie--woli życia, ale wewnętrzny mechanizm atraktora niweluje ten efekt raczej w krótkim niż długim okresie. Czas leczy rany—ta mądrość ludowa jest w pełni trafna. Proces starzenia się osłabia, co prawda, zdolność regeneracji dobrostanu psychicznego, ale w niewielkim stopniu osłabia zdolność adaptacyjną na poziomie najgłębszym—woli życia. Dobrostan psychiczny tyleż zależy od powodzenia w życiu, ile (a nawet w pewnych przypadkach w większym jeszcze stopniu)powodzenie życiowe zależy od dobrostanu psychicznego. Szczęśliwsi są ci, którym się w niektórych aspektach życia dobrze wiedzie, ale to szczęśliwszym wiedzie się generalnie lepiej.[1]

Czyli lepiej być bogatym i zdrowym, bo jest się szczęśliwym, a jak się jest szczęśliwym to jest i zdrowie i kasa. Nawet niekoniecznie zbyt uczciwym.„Dla mądrych jest zawsze dobry czas. A kiedyż będzie dla uczciwych? Sza, panie Trawiński, oni mają niebo, po co im dobre czasy.” Tak napisał Władysław Reymont w Ziemi Obiecanej, a przecież zapewne nie miał pojęcia o cebulowej teorii szczęścia.

PiS ante portas

Niebawem okaże się w całości Raport Diagnoza Społeczna 2013. Ze wstępnych cząstkowych danych wynika, że Polacy są najbardziej szczęśliwi w historii oraz, że zwątpili w demokrację, wybory i miłościwie nam panującą władzę. W takim Wałbrzychu wynik jest najsłabszy, bo tylko 7 % ludzi wierzy jeszcze w siłę i mądrość demosu.

Jak tylko profesor Czapiński w trakcie pracy nad najnowszym raportem dostrzegł te niepokojące tendencje, czym prędzej zaalarmował naszego nieocenionego dobroczyńcę premiera Tuska & consorties. Spotkało się to ze słowami krytyki różnych złośliwców, że zachowuje się, jak propagandzista i dworzanin. Sedno problemu tkwi w tym, iż frekwencja w wyborach w 2015 roku ma być niska i PiS może wygrać i objąć samodzielne rządy. W takim widzeniu sprawy tkwi nawet niezbyt ukrywane założenie, że byłby to niesłychany horror i obciach przed całą UE. I drugie, że rządy PO są koniecznym warunkiem rozwoju Polski.

Co z tą biedą?

Wedle wstępnych wyników Polacy są jednocześnie szczęśliwi (81%)i zadowoleni z życia(79%), a z drugiej strony tylko 23% uważa sytuacje w kraju za dobrą. Wedle raportu GUS Ubóstwo w Polsce w 2012 roku sprawy mają się tak: Otóż według tego dokumentu zjawisko biedy skrajnej od 2005 roku systematycznie malało z 12,3% do 5,6% w roku 2008 (w liczbach bezwzględnych z 5,6 mln osób do 2,2 mln osób), przez kilka kolejnych lat utrzymywało się na tym samym poziomie, by wyraźnie wzrosnąć w latach 2011 i 2012 do odpowiednio 6,5 % i 6,7%, a więc o blisko 400 tysięcy osób.[2]

W rozmowie w z profesorem Zybertowiczem 3 czerwca w TVP profesor Czapiński twierdził, że Polacy nie widzą kryzysu w swoich portfelach:

Nie. Przekraczaliśmy dwadzieścia procent bezrobocia, więc to nie jest ta wielkość, która wyprowadziłaby ludzi na ulice. Nie ma w Polsce tak zapalnej sytuacji jak w Turcji, byle pretekst nie wystarczy... Innymi słowy - Polacy negatywnie oceniają politykę, ale proszę pamiętać, że Polacy nie widzą kryzysu w swoich portfelach i domach.[3]

Zestawmy jeszcze dwie opinie dotyczące różnych spojrzeń na to, jak ma się sprawa z nędza w Polsce. W rozmowie z Gazetą Polską Codziennie dr Piotr Broda-Wysocki z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych mówi tak:

Rząd Tuska, wstrzymując waloryzację progów uprawniających do opieki socjalnej, doprowadził do takiej sytuacji, że w 2011 r. próg, od którego obywatele kwalifikowali się do pomocy socjalnej, obniżył się poniżej minimum egzystencji. Wobec tego absurdu w IV kw. ub.r. po raz pierwszy od lat podniesiono granicę ubóstwa ustawowego z 477 zł do 542 zł. Próg skrajnego ubóstwa zaś wynosił 519 zł. Jednak obszar nędzy obliczano, biorąc pod uwagę oba te progi, stąd też wyszło za cały rok, że „tylko” 7 proc. osób żyło w nędzy. Gdyby zaś liczyć ubóstwo według progu wprowadzonego w IV kw., odsetek osób wyniósłby nie 7 proc., a ok. 13 proc. – przyznał GUS w swoim raporcie „Ubóstwo w Polsce 2012[4].

Natomiast profesor Czapiński w rozmowie z Gazetą Wyborczą stwierdza:

Ogromna większość Polaków jest w stanie na bieżąco zaspokajać wszystkie swoje potrzeby. Aż 76 proc. rodzin zaspokaja je ze stałych dochodów, a na początku lat 90. Takich rodzin było tylko 29 proc. I aż 79 proc. Polaków jest zadowolonych ze swojego dotychczasowego życia.[5]

Najwyraźniej coś tu nie gra i ktoś się myli, czyli jest w tak zwanym mylnym błędzie. Jest ta bieda czy jej nie ma. Przychodzi na myśl sławne powiedzenie Marka Twaina, że istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki. Może warto przytoczyć kilka bardzo emocjonalnych reakcji internautów. Oto nasz tendencyjny przegląd:

 Z forum Gazety Wyborczej:

krzysztofkornatowicz

Tak , bo Polacy są głupi. Coraz gorzej im się żyje i są coraz bardziej zadowoleni . W Korei Północnej też jedzą trawę i są coraz bardziej zadowoleni . Poza tym , panie prof. Czapiński, DLACZEGO NIE NAPISZE PAN O TYM , ŻE W POLSCE JEST "PLUTOKRACJA " a nie żadna demokracja ?! Przecież pan , profesor to dobrze wie - PLUTOKRACJA , a nie żadna demokracja !!! Tak właśnie się oszukuje ludzi , kiedy profesorowie reżyserują nam mózgi

Z forum wpolityce.pl

Coś mi się nie bardzo chce wierzyć w te badania... Naukowiec, który jeszcze przed całkowitą analizą materiału z badań, biegnie do partii rządzącej i ostrzega o przewadze partii opozycyjnej nigdy nie będzie budził mojego zaufania.

votepush (83.6.21.***)

Znaczy tak: Bezrobocie wielkie, ubóstwo i strefa nędzy rośnie, miliony muszą szukać chleba za granicą, ludzie popełniają samobójstwo z powodu braku chleba, ale byczo jest! Tak trzymać Czapiński!

mark (77.253.128.***)

JEST TAK DOBRZE ,ŻE JUŻ PONAD 2 MLN.LUDZI WYJECHAŁO Z TEGO KRAJU, A DRUGIE TYLE PAKUJE WALIZY-

Polak (94.23.89.***)

Zadowolony z życia czy z poziomu życia. Ja się cieszę , że żyję ale nie jestem zadowolony z tego jak żyję. Miniony rok też uważam za udany bo zadłużyłem się mniej niż w poprzednim. Tylko, że kaszanka z Biedronki i kurczaki w niedzielę już się przejadły mi i mojej rodzinie. Dziec,i jak zwykle nie pojada na wakacje tylko będą pracować w sadzie u sąsiada.

Stefan burczymucha (2.137.174.***)

Zadowolenie z życia w ogóle to normalne, bo jak można być z niego niezadowolonym. Co innego być zadowolonym z sytuacji w kraju, bo takie postawione pytanie jest bez sensu i prowadzi do błędnych wniosków, panowie lewaccy profesorowie . Wasze opinie są bezzasadne i fałszywe , mające wprowadzić w błąd niezorientowanych.

dyzma (77.91.63.***)

Czy ten sondaż dotyczy życia Polaków w Polsce czy na zachodzie, np. eurodeputowani, bo jakoś trudno mi w te bzdury uwierzyć. Wynikałoby z tego sondażu, że Polacy są jeszcze większymi idiotami niż to jest możliwe.

kk (83.23.113.***)

Badania zostały przeprowadzone w Tworkach?

nN (89.79.215.***)

Nauka, propaganda, manipulacja?

Tezy, jakie stawia Janusz Czapiński w tej interesującej rozmowie z GW są takie:

  • Opozycja jest histeryczna i nie merytoryczna w swoich poczynaniach
  • Natomiast władza jest niekonsekwentna i nie dotrzymuje obietnic
  • Ludzie są zadowolenie z prywatnego życia a denerwuje ich i frustruje sfera publiczna i polityka
  • Stracili znacznie zaufanie do demokracji, jako formy rządów
  • Rewolucji nie będzie, ponieważ ludzie wychodzą na barykady bić się o swoje interesy, a obecnie nie mają do załatwienia na tej drodze żadnych swoich spraw
  • Ludzie nie widzą związku pomiędzy światem polityki i swoim życiem
  • Polaków irytuje marna jakość rządzenia
  • Są za łagodnym autorytaryzmem zachowującym wolności gospodarcze i osobiste (wolność słowa)

Stanisław Janecki[6] bardzo krytycznie odnosi się do takie interpretacji sytuacji w Polsce i porównuje Czapińskiego do profesora Janusza Rejkowskiego, który swoją wiedzą wspomagał reżim Jaruzelskiego:

  • Czapiński definiuje władzę, jako niedoskonałą, a opozycję, jako faszystów i wichrzycieli
  • Takie stereotypy mogą być świetnym powodem do prześladowania nieposłusznych
  • Uważa, że Czapiński głosi tezy jawnie propagandowe, które podpiera wynikami ankiety przeprowadzonej na dużej grupie respondentów, aby wyglądały wiarygodnie
  • Działalność tego profesora i podobnych mu ludzi przypomina PRON, którego celem było maskowanie oblicza i poczynań władzy sprawowanej przez Kiszczaka i Jaruzelskiego
  • Dokonuje się stygmatyzowanie opozycji, jako wrogów państwa i jego burzycieli
  • Niepokojące są działania ministra Sienkiewicza, które świadczą o dalszym wzroście udziału tajnych służb w sprawowaniu władzy

Zakończmy takim cytatem:

Obecny, nieformalny PRON stosuje strategię swego rodzaju bombardowania miłością, czyli pokazuje władzę (najczęściej wbrew faktom) jako ludzi wprawdzie błądzących, ale wciąż najlepszych na politycznym rynku i takich, których opłaca się kochać. Bo to miłość trudna, ale dla kochających władzę nadal opłacalna, mimo że obiekt miłości często zdradza i zawodzi.[7]

Co jeszcze można między innymi znaleźć w raporcie?[8]:

  • Więcej osób wierzy, że przyczyną katastrofy smoleńskiej był zamach(16,7 proc., wzrost o 4,6 pkt proc.).
  • Więcej znaczy dla Polaków: zdrowie (65,3 proc., wzrost o 1,2 pkt proc.), praca (32,1 proc., wzrost o 1,4 pkt proc.), pieniądze (29 proc., wzrost o 0,8 pkt proc.) oraz przyjaciele(10,6 proc., wzrost o 0,2 proc.).
  • Mniej: małżeństwo (50,4 proc., spadek o 3 pkt proc.) oraz dzieci (46,1 proc., spadek o 1,5 punktu proc.).
  • Polacy odchodzą od Kościoła: spadek osób 4 razy w miesiącu uczestniczących we mszach: (z 42,7 proc. w 2011 do 41,6 proc. w 2013 r.) oraz modlących się systematycznie: (spadek z 25,5 do 25,1 proc.).
  • Coraz mniej ufamy innym: (12,2 proc., spadek o 1,2 pkt proc.) a do tego jesteśmy mniej aktywni społecznie(15,2 proc, spadek o 0,4 pkt proc.)
  • Do różnych organizacji należy(13,7 proc., spadek o 1,1 pkt proc.).

 

Podstawowy wniosek, jaki nasuwa nam się analizując te badania i toczoną wokół nich dyskusję jest taki, że Polacy jako zbiorowości nie są w stanie porozumieć się, samoorganizować i działać dla dobra wspólnego z korzyścią i dla swoich indywidualnych interesów: wolności gospodarczej, osobistej i politycznej.

 



[1] http://www.diagnoza.com/pliki/raporty/Diagnoza_raport_2011.pdf str183

[2] http://kuzmiuk.blog.onet.pl/2013/06/23/doskonale-samopoczucie-czolowych-politykow-platformy/

[3] http://wpolityce.pl/wydarzenia/54961-ciekawe-starcie-zybertowicz-czapinski-okres-rzadow-donalda-tuska-to-komedia-pomylek-i-toksyczny-zwiazek-z-czescia-swojego-elektoratu

[4] http://niezalezna.pl/41998-gus-coraz-wiecej-biedy-w-polsce

[5] http://wyborcza.pl/1,75478,14174948,Prywatne_zycie_nas_uszczesliwia__polityka___frustruje.html

[6] http://wpolityce.pl/artykuly/56779-prof-czapinski-i-sporo-osob-z-tytulami-naukowymi-tworcy-ludzie-kultury-oraz-wolnych-zawodow-tworza-wokol-tuska-i-po-nowy-pron?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wPolitycepl+%28Najnowsze+informacje+wPolityce.pl%29

[7] http://wpolityce.pl/artykuly/56779-prof-czapinski-i-sporo-osob-z-tytulami-naukowymi-tworcy-ludzie-kultury-oraz-wolnych-zawodow-tworza-wokol-tuska-i-po-nowy-pron?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wPolitycepl+%28Najnowsze+informacje+wPolityce.pl%29

[8] Portret: zespół wPolityce.pl: Tę edycję badania zrealizowano w marcu i kwietniu br. Wzięło w nim udział ponad 12 tys. gospodarstw domowych i ponad 26,3 tys. indywidualnych respondentów. Szczegółowe wyniki mają zostać opublikowane w specjalnym raporcie na jesieni

15 lipca

Niepolskie interesy polskojęzycznych mediów

 

Czy media w Polsce realizują polskie interesy? Można mieć wątpliwości. Zdzisław Krasnodębski mówi o tym tak:

 „ Inną charakterystyczną cechą polskich mediów jest struktura własności typowa dla zdominowanego kraju peryferyjnego. „(…).”Druga część należy do zagranicznych właścicieli, zwłaszcza niemieckich. To, że 80 proc. prasy należy do właścicieli z kraju sąsiedniego, którego interesy z natury rzeczy bywają rozbieżne z polskimi, należy ocenić jako realne zagrożenie dla polskiej demokracji i suwerenności. Fakt, że w Polsce o czymś tak zupełnie oczywistym nie można w ogóle dyskutować, świadczy, że proces ograniczenia suwerenności, przynajmniej intelektualnej, postąpił już daleko (3obieg.pl/orban-bierze-za-pysk-niemieckie-media-dekolonizuje-wegry).(3obieg.pl)

Na Węgrzech problemy są podobne, tyle, że wiele wskazuje na to, że Bratankowie radzą sobie z nimi dużo lepiej.

Viktor Orban wprost w czasie swoje wystąpienia wygłoszonego na Uniwersytecie Warszawskim 6 marca 2013 roku namawiał nas do tworzenia własnych mediów. Mówił, że media węgierskie nigdy nie należały do Węgrów. To one w powiązaniu z mediami zagranicznymi kreują histerię wokół sytuacji na Węgrzech i podają nieprawdziwe informacje. W tej spawie intelektualiści węgierscy ogłosili w kwietniu swój głośny list, w którym padają takie słowa:

Winniście jednak być świadomi, że kampania ta nie przeciw Węgrom jest skierowana. W rzeczywistości kampania ta jest reakcją panującej w międzynarodowych mediach lewicowej i liberalnej warstwy inteligencji na ich miażdżącą klęskę, zadaną im przez węgierskich wyborców, jest reakcją na konserwatywną rewolucję na Węgrzech. Kręgi socjalistów i liberałów obawiają się, że konserwatywna rewolucja może przybrać szerszy, europejski rozmiar, dlatego pragną zniszczyć owoce węgierskiej przemiany i dlatego podjęły przeciw nam kampanię dyskredytacji.(solidarni 2010.pl)

To właśnie te media nagłaśniały skandaliczne stwierdzenie Angeli Merkel, o przywróceniu Węgier na właściwą drogę bez wysyłania tam kawalerii. Orban na to odpowiedział, że już raz Niemcy kawalerie na Węgry wysłali.

W Polsce są problemy z pluralizmem, o czym opisze w swoim dokumencie KRRiT (Informacja o podstawowych problemach radiofonii i telewizji w 2011 roku). Rada niepokoi się o stan pluralizmu mediów i uważa, że dany przedsiębiorca ma pozycje dominującą na danym terenie jeśli, jego udział w rynku przekracza 40%. W praktyce sytuacja prawna pozwala na obchodzenie tego przepisu, ponieważ poszczególni właściciele dysponują różnymi.

Z kolei przepis art. 36 ust. 2 pkt 2 ustawy o radiofonii i telewizji wyraźnie odnosi „pozycję dominującą na danym terenie” do całej dziedziny „środków masowego przekazu”, co obejmuje nie tylko dysponowanie na niej stacją radiową, telewizyjną, ale też na przykład gazetą. Jeżeli więc udział takiego podmiotu w każdym z tych osobnych rynków nie powoduje osiągnięcia pozycji dominującej, ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów nie ma zastosowania - choć w sumie podmiot ten może pośrednio lub bezpośrednio kontrolować

większość informacji i opinii publikowanych w mediach na danym terenie.

Jeżeli przepis art. 36 ust. 2 ustawy o radiofonii i telewizji ma znaleźć praktyczne zastosowanie, konieczne są zmiany ustawowe mediami na danym terenie na przykład czasopismami, prasą i radiem.

W Polsce rządzą skonsolidowane media, przeważnie o niepolskim kapitale. Jest wątpliwe, aby były zainteresowane rozwojem Polski i Polaków. Bo niby dlaczego? Sytuacja jest bardzo podobna, jak w sektorze bankowym, czy handlu wielkopowierzchniowym. Media mętnego nurtu w kluczowych sprawach (polityka i finanse) grają unisono mimo pozornej konkurencji.

Organizacje społeczne i obywatelskie inicjatywy w takich mediach nie mają wielu szans. Z jakim trudem przebiła się sprawa referendum w sprawie odsunięcia od władzy prezydent Warszawy. Informacje pozytywne, inicjatywy obywatelskie przedzierają się z trudem. Są za mało sensacyjne i często samym swoim zaistnieniem podważają istniejące status quo

Nasz medialny system nerwowy jest bardzo chory i potrzebuje natychmiastowej pomocy lekarskiej, zwłaszcza psychiatrycznej. Dlaczego? Ponieważ ma wszelkie cechy człowieka mającego zaburzenia psychotyczne i nie skontaktowanego z rzeczywistością, widzącego omamy i urojenia, którymi zatruwa własny mózg. Krajowe media najłatwiej i najczęściej generują informacje negatywne (to znaczy stojące w konflikcie z naszą tożsamością, tradycją i wolnością).

 Do tego produkują, w ilościach naprawdę przemysłowych, szum medialny i hałas o charakterze rozrywkowym (kontrola ludyczna) skutecznie przeszkadzający w komunikacji społecznej. Do tego często praktykują propagandę i manipulacje dotyczących takich tematów, jak Tragedia Smoleńska, nieudolność rządu Tuska i wielu innych takich jak finanse publiczne. Dziennikarze sami wiedzą, czego się od nich oczekuje, żeby właściciel był zadowolony.

Nowe trendy w mediach polegające na nieliniowości odbioru nic nie zmieniają. Możemy łatwiej wybierać i oglądać przekazy w sposób nieliniowy na urządzeniach przenośnych. Ten sposób korzystania mediów odbioru potwierdza nasze już istniejące postawy i poglądy.

Warto odnotować, że na polskim rynku usług nielinearnych najpopularniejsze są treści polskich dostawców(dane za grudzień 2011 r.): na pierwszym miejscu plasuje

się ipla, potem iplex i tvn player, zaś dopiero na czwartej pozycji jest YouTube.(Informacja KRRiT)

Zwiększona interaktywność daje nam nowe możliwości i zwiększa pozornie poziom jego autonomii. Dlaczego pozornie? Ponieważ w ramach wolności wyboru koncentruje się na treściach, które nie powodują dysonansu poznawczego (najprościej mówiąc: rozbieżność pomiędzy tym, co się sądzi o świecie a tym, jaki on jest w rzeczywistości) i które nauczył się akceptować. Jeżeli ktoś jest zainteresowany sportem będzie oglądał tylko sport i słuchał tylko wiadomości sportowych.

Czy to nie dziwne, że Polacy się nie buntują? Że są tacy pokorni? Co prawda w ostatnich latach pojawiło się sporo organizacji, które chcą zmienić dość marną sytuację, w jakiej się znaleźliśmy (działać antysystemowo) ale trudno, póki co, coś konkretnego powiedzieć o ich możliwościach sprawczych.

 Jakie wnioski płyną z naszych rozważań?

  • Media same się nie zreformują. Nie ma na to nadziei. Albo my się pozbędziemy ich, albo one skończą swoje pranie mózgu, które tak skutecznie rozpoczęły. Zmienią nas w nowych niewolników w sensie ekonomicznym i mentalnym.
  • Elity muszą zadbać o kompetencję medialną zwykłych, normalnych ludzi, jeżeli chcą coś rzeczywiście w Polsce zmienić. Dziennikarze i politycy są zorientowani sami na siebie i zainteresowani opiniami na swój temat oraz reakcjami na swoje działania. Pora spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa.
  • Idzie, najkrócej mówiąc oto, aby ludzie młodzi i starzy nauczyli się dobrze wybierać wiarygodnych nadawców (we własnym interesie) i nie dopłacali do ogłupiania ich przez media (bojkot manipulatorów). Podniesienie świadomości oraz presja ekonomiczna stwarza szansę na zmianę. 

5 lipca

Myślenie, działanie, wolność

 

Myślenie i działanie to cechy specyficznie ludzkie, jeśli występują razem. Dużo się mówi o sztucznej inteligencji ale jeszcze nie ma myślących maszyn - są najwyżej takie (jak na przykład szachowe), które rozwiązują dobrze określone i zdefiniowane problemy, (co zawsze musi zrobić za nie człowiek).

Działanie polega, więc zawsze na przyjęciu czegoś i rezygnacji z czegoś innego, na dokonaniu wyboru pomiędzy wartościami lub celami i zazwyczaj do dokonania go skłania nas pewien rodzaj dyskomfortu, niezadowolenia ze stanu, w którym się znajdujemy. Po części dlatego możemy powiedzieć, że człowiek szczęśliwy to taki, który osiągnął stawiane sobie cele – jednak pod pewnym warunkiem: że umie sobie stawiać kolejne wyzwania i znajduje sens życia w pokonywaniu trudności a nie spoczywaniu na laurach.

Człowiek to istota, która może się oprzeć impulsom, jak tego dowodzi sławny test cukierkowy. Dzieci pozostawiano same w pokoju i miały do wyboru: zjeść kilka cukierków teraz czy dostać całą tacę słodyczy później. Te, które poczekały jak się okazało ( w toku trwających całe dziesięciolecia badań psychologicznych) osiągnęły w życiu większe powodzenie: miały lepsza pracę, wyższe stanowiska, dobre życie osobiste, rodzinne.

Człowiek jest w stanie działać, ponieważ ma zdolność odkrywania związków pomiędzy myśleniem i działaniem i konsekwencji, jakie z niego samego wynikają. Pomagają mu w tym dwie zasady: celowość i przyczynowość. To, co nie mieści się w tych kategoriach, jest całkowicie niedostępne dla ludzkiego umysłu.

Niemniej trzeba powiedzieć to jasno, że zasady przyczynowość i celowość są w pewnym sensie niedoskonałe, ponieważ nie umożliwiają dotarcia do ostatecznej prawdy i odkrycia prawdy o sensie życia człowieka. Mają zastosowanie w sensie prakseologicznym – czyli czynią działanie człowieka skutecznym i sensownym.

Myśl, że A mogłoby być jednocześnie nie-A, lub, że ktoś mógłby jednocześnie woleć A od B i B od A, jest dla ludzkiego umysłu po prostu niepojęta i absurdalna.(L.Mises)

Działanie i rozum są dwiema stronami tego samego medalu – nawzajem z siebie wynikają i warunkują się wzajemnie. Rozum analizuje i wyjaśniania za pomocą operacji racjonalnych problemy związane z działaniem. Może to robić, ponieważ działanie bierze w nim swój początek – co nie znaczy, że niekiedy działamy w sposób nierozumny i pozbawiony refleksji. Niekiedy przybiera to postać ignorowania rzeczywistości i praw natury.

Wszyscy ludzie, którzy mają władzę obojętnie czy są zwolennikami rządów autorytarnych czy ultrasami demokracji i należą do różnych większości parlamentarnych mają tendencję do upajania się jej smakiem w poczuciu infantylnej omnipotencji (Mi tu kadzą – jak powiadał szczur na ołtarzu), co zawsze kończy się tak samo w dłuższym czy krótszym okresie czasu. Zresztą bez względu na propagandę czy PR.

Odrzucając logikę, która jest naszym jedynym narzędziem poznania i w efekcie panowania nad naturą narażamy się na szkody a nawet i katastrowy. Zaklinanie rzeczywistości czy doszukiwanie się nieistniejących w niej praw prowadzi do heglowskich ukąszeń oraz błędów i wypaczeń, ponieważ życie i rzeczywistość nie są ani logiczne, ani nielogiczne; są po prostu dane(Mises). Niejaki Trocki twierdził nawet, że: przeciętny człowiek będzie dorównywał poziomem Arystotelesowi, Goethemu lub Marksowi. A ponad tym poziomem wyłonią się kolejne szczyty. Dziś wiemy, jakie to były szczyty.

Obecnie znów największa popularnością cieszą się wszelkie pomysły i idee, które mają zapewnić wszystkim (albo prawie wszystkim) stabilizację i bezpieczeństwo i nie każdy sobie zdaje z tego sprawę, że są to utopie i miraże proponowane przez ideologicznych doktrynerów, którzy zapewniają, że poznali uniwersalne zasady rządzące rzeczywistością. Nie dajmy się im zwieść. Ani co do tego ani tamtego świata.

Uczciwi badacze i myśliciele zawsze otwarcie głosili ograniczone możliwości ludzkiego umysłu i nie dawali nieprawdziwej szansy odpowiedzi na najważniejsze egzystencjalne pytania stojące przed człowiekiem (ponieważ odpowiedzi na nie należą do dziedziny i porządku wiary, a nie nauki) i nie stwarzali iluzji , że istnieją recepty mogące na tym  najlepszym ze światów wprowadzić powszechny ład i szczękliwość raz i na zawsze. Człowiek jest niedoskonały i skłonny nader często do złego i bardzo często zdarzało się, że idee powszechnej miłości wprowadzał za pomocą knuta.

Warto być świadomym recenzentem polityków, ponieważ nieustannie szukają wyznawców i realizatorów swoich pomysłów. Mimo, że komunizm zbankrutował spektakularnie i nieodwołalnie to i tak są tacy( nie tylko na Kubie i Korei Północnej), którzy są gotowi przekonywać nas, że to wcale nie był zły pomysł. Uważają, że ludzki umysł nie jest w stanie do poznania prawdy i nie istnieje jedna logika dla wszystkich a różne jej (jedynie słuszne) klasowe i ideologiczne warianty. Jeszcze w uszach mamy słowa, że Wolność to właściwie rozumiana konieczność pewnego polityka o nazwisku Lenin, którego w nagrodę za głoszenie takich koncepcji zamarynowano i wystawia się od dziesięcioleci na widok publiczny.

Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński miał na tę sprawę zdecydowanie innych pogląd: Gdy człowiek tak bardzo wydobędzie się z siebie, że ma już odwagę być poczytanym za nic, dopiero wtedy jest wolność, wspaniałość i zwycięstwo - najtrudniejsze, bo nad samym sobą

Ideolodzy najchętniej zabraliby nam wolność i wtoczyli nasze myślenie w ramy doktryny. Często ich głosem są ludzie pracujący w mediach.

Wolność jest możliwością popełniania błędów i ponoszeniu z tego tytułu konsekwencji - każdy z nas musi mieć prawo do popełniani własnych błędów i tym się różni niewolnik od wolnego obywatela, który wybiera własną drogę i styl życia.