Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog wrzesień 2013

19 wrzesień:

Pozsłuchaj nas w radiu WNET:

Radio Wnet

http://www.radiownet.pl/sluchaj/#/publikacje/ten-straszny-polski-patriotyzm

16 wrzesień

Nasza nowa książka:

Straszny polski patriotyzm. Jak o nim rozmawiać?

 

Kochany Czytelniku w całej tej historii idzie o to, abyś po przeczytaniu naszej książki zakrzyknął: Sursum corda! i ruszył w lud (prosty, a jakże) prowadzić rozmowy patriotyczne (niedokończone w dodatku). Jest to misja niełatwa!

Piszemy o tym, jak zmieniać postawy ludzi oraz jak rozmawiać z osobnikami trudnymi, zamulonymi mediami mętnego nurtu. Jak zmagać się z demonem indyferentyzmu (zdradzieckiej obojętności) i niczym waleczny rycerz przemierzać grząskie bagna antypolonizmu.

Jak namówić innych, że warto być Polakiem? Oto jest pytanie. Kto lepiej niż my sami zajmiemy się własnymi sprawami? Niemcy? Rosja? Europejska biurokracja? Oni i tak dbają o to, żebyśmy się nie czuli się za bardzo u siebie.

Ta książka to inspiracja, pomoc, aby bez kompleksów i odważnie rozmawiać o tym, że warto być wolnym, warto być Polakiem. Wolność, cywilizacja łacińska, chrześcijaństwo to trwałe składowe polskości.

Patriotyzm nie boli. Patriotyzm pomaga dobrze realizować swoje interesy (też ekonomiczne) w połączeniu z interesami Twojej społeczności. Polski, bo Polska to też twoja rodzina, przyjaciele, czy sąsiedzi..

Dlatego chcemy Ciebie namówić do krucjaty. Rozmawiaj z sąsiadem zawzięcie czytającym Gazetę Wyborczą, kumplem oczarowanym TVN-em, antypatycznym urzędnikiem.

Prowadź zawzięte debaty z ludźmi nazywanymi niesłusznie lemingami. To może być fascynująca przygoda!

Nic tak nie pomaga złu , jak bezczynność dobrych ludzi!

Dziś polem bitwy jest nasza świadomość! Do dzieła!

7 wrzesień

 

Niegrzeczne dzieci, kontrola tożsamości, ból, rak i super komputery

 

Kto z Was szanowni Czytelnicy był jako dziecko niegrzeczny? Okazuje się, że jest to świetny punkt wyjścia, aby zostać doskonałym przedsiębiorcą. Wcale nie jest dobrze, jak dziecko jest za bardzo grzeczne. Może mieć to negatywny wpływ na jego karierę menedżerską. Przeprowadzono badania, z których wynika, że właśnie wśród niegrzecznych i niesfornych dzieci wyrastają najlepsi przedsiębiorcy. Bardzo to dziwne. Zawsze wydawało się, iż powinno być inaczej. Kiedy będziecie chcieli dać dziecku klapa, by skarcić go za psoty możecie usłyszeć: - Zaraz, zaraz jeden moment! Nie rób tego, bo ograniczysz możliwość robienia przeze mnie biznesów, jak dorosnę! No i co wtedy? Na szczęście, jak takie niesforne dzieci dorosną robią z nich się z grubsza normalni ludzie: Co prawda - jak donosi zespół naukowców z Uniwersytetu w Sztokholmie (Szwecja) i Uniwersytetu Friedricha Schillera w Jenie (Niemcy) - w dzieciństwie bywają nieposłuszni i skłonni do popełniania drobnych wykroczeń, lecz jako ludzie dojrzali postępują nie gorzej niż przeciętni obywatele. (tech.money.pl)

Ciekawe, czy możliwa jest odwrotna sytuacja: może z grzecznych dzieci robią się swawolne matoły pracujące w administracji rządowej?

To nie koniec zaskoczeń, jakie płyną do nas z frontu badań psychologicznych. Dowiedziono, że i wytrwałość w biznesie nie jest w cenie. Do tej pory się wydawało, że żelaza wola przedsiębiorcy decydowała o wszystkim. Jak raz sobie postanowił taki Henry Ford, że wszyscy ludzie będą jeździć samochodami to nic nie mogło stanąć na jego drodze. Co prawda wszystkie samochody na początku były czarne (mówiono: możesz wybrać sobie dowolny kolor samochodu pod warunkiem, że jest to kolor czarny) ale za to, z jakim szykiem przemierzały Amerykę. Teraz okazuje się, że dużo lepiej jest, jak taki biznesmen umie się zniechęcić i w  porę rzucić nieopłacalną działalność i nie brnąć w ślepy zaułek. Lepiej w porę zmienić kierunek poszukiwań. Ba, tylko skąd on to będzie wiedział? Edison wykonał ponad tysiąc prób zanim żarówka zapaliła się, jak trzeba i gdyby się zniechęcił kto wie jakbyśmy dziś wyglądali w tej ciemności.

Na wszelki wypadek nie zniechęcajcie się za wcześniej. Nawet , jak ktoś Wam podprowadzi tożsamość. Przyszły takie czasy kiedy własną tożsamością trzeba się nauczyć zarządzać. Nie chodzi bynajmniej sytuację kiedy patrzysz w lustro i zastanawiasz się: Mój Boże …skąd ja znam tego faceta? Idzie o całkiem ważne sprawy. O wolność i totalną kontrolę. A jeszcze dokładnie idzie o to, aby zrozumieć dlaczego w licznych mieszkańcach naszego globu budzi opór instalowanie chipów pozwalających na identyfikację. Dlaczego ludzie nie mają na to ochoty? Do skanowania tęczówki oka, rozpoznawania twarzy, czy linii papilarnych już przywykliśmy.

Natura człowieka jest bardzo dziwna. Na portalach społecznościowych większość ludzi udostępnia o sobie informacje łatwo i chętnie w zakresie graniczącym często z ekshibicjonizmem. Natomiast myśl, że ktoś (na przykład rząd czy korporacja) posiada te dane w celach bezpieczeństwa wydaje się dla wielu trudna do zaakceptowania:

Profesor Van Zoonen, z Katedry Mediów i Komunikacji w Loughborough, który prowadzi projekt, dodał: "Istnieje swoisty paradoks pomiędzy chętnym udostępnianiem danych osobowych w serwisach społecznościowych a głębokim niepokojem, związanym na przykład, z identyfikacją biometryczną lub dowodami osobistymi.”(prisonplanet.pl) Nie chcemy być identyfikowani i chyba nawet względy bezpieczeństwa nie są przekonywającym argumentem. Oddawanie dobrowolnie(?) organizacjom możliwości kontrolowania siebie dla wielu osób stanowi poważne zagrożenie wolności.

Bez względu na naszą tożsamość ból jest dobrym znajomym każdego człowieka na ziemi.

Nikt chyba nie lubi bólu ale okazuje się, że ma on dla nas duże znaczenie i to w dodatku potrójne.

Po pierwsze natychmiast ostrzega nas przed zagrożeniami. Jak włożymy palec w ogień, to właśnie ból każe nam natychmiast go wyjąć.

Po drugie jest dla nas osobistym edukatorem i służy uczeniu, żeby nie robić rzeczy, jakie są dla nas niebezpieczne i szkodliwe: Nie wkładaj palca w ogień , bo może skończyć się dla ciebie, bracie niedobrze. Pamiętaj o tym!

Wreszcie po trzecie: kiedy przewlekle bolą nas stawy, czy głowa wymusza on konieczny odpoczynek i leczenie.(deon.pl). Kto by pomyślał, że jak nas coś zaboli tyle z tego płynie pożytków. Do tego możemy jeszcze hartować siłę woli i odporność.

Ale to tylko jedna strona medalu. Czasem nas boli tak, że nie możemy wytrzymać i co wtedy?
Leriche, znakomity chirurg, który znaczną część swojego życia spędził usiłując usuwać cierpienie, snuł rozważania na temat tego aspektu bólu:

Reakcja obronna? Dobroczynny sygnał? Jest jednak faktem, że większość chorób, nawet najbardziej poważnych, atakuje nas bez ostrzeżenia. Gdy pojawia się ból... jest już za późno... Ból jedynie uczynił bardziej stresującą i bardziej smutną sytuację, która trwała już zbyt długo... Tak naprawdę, ból zawsze jest nieszczęsnym podarunkiem, który poniża człowieka i czyni go bardziej chorym, niż mógłby być bez niego.(deon.pl)

Mimo wielu badań dalej natura bólu jest dla nas nieznana. Nie wiemy dostatecznie dużo, jak mózg i układ nerwowy przewodzi i odbiera bodźce bólowe.

Ból jest częsta reakcją na choroby nowotworowe. I tutaj też czynnik psychologiczny ma poważne znaczenie. Okazuje się, że istotną przyczyną tej choroby są czynniki psychologiczne, środowiskowe i dotyczące stylu życia. Obejmuje to 80 do 90 % przypadków.

Stres i hormony, jakie on wyzwala osłąbiają nasza odporność. I tak np. noradrenalina i kortyzol blokują działanie komórek NK (natural killers - naturalni zabójcy), których zadaniem jest niszczenie komórek zaatakowanych wirusem bądź komórek nowotworowych. Wyzwalają się zapaleniotwórcze cytokiny i hemokiny. Słabnie działanie fagocytów i limfocytów T, które usuwają szkodliwe substancje (antygeny). Limfocyty B są coraz mniej efektywne w produkcji przeciwciał, potrzebnych do regulacji odporności hormonalnej.(deon.pl)

Jeżeli my składamy broń i czujemy się bezradni dokładnie to samo robi nasz układ immunologiczny w wyniku czego zmniejsza się produkcja ciałek odpornościowych. Jesteśmy wtedy bardzie narażeni na ryzyko zachorowania. Pozytywne emocje zwiększają produkcję tych ciałek i zagrożenie maleje. Związek pomiędzy naszymi myślami, emocjami i ciałem jest bardzo ścisły.

Dlatego praca nad sobą jest bardzo skutecznym zabezpieczeniem przed zachorowaniem i wsparciem terapii w trakcie choroby jeśli już taka się pojawiła.

Być może kiedyś do końca uda się zrozumieć te procesy dzięki odwzorowaniu pracy naszego mózgu. Jak wiemy jest on najbardziej skomplikowaną strukturą w kosmosie. Mało się zastanawiamy z czym mamy do czynienie pod własną grzywką, czy kapeluszem.

Wykorzystując japoński superkomputer K, wyposażony w 82 944 procesory i 1 petabajt pamięci, naukowcom udało się przeprowadzić symulację 1 sekundy pracy 1 proc. ludzkiego mózgu(…)Superkomputer K pracował przez 40 minut i w tym czasie odtworzył działanie 1 sekundy aktywności 1,73 mld neuronów połączonych ze sobą za pomocą 10,4 bln synaps. Symulacja objęła zaledwie 1 proc. rzeczywistych rozmiarów mózgu..(nt.interia.pl)

Kto by pomyślał…Tak na oko w wielu wypadkach nic nie wskazuje, aby człowiek – na przykład urzędnik państwowy - dysponował taką niebywałą maszyną w swojej czaszce. Raczej można by sądzić, że posługuje się kalkulatorem sprzed 20 lat, który na dodatek ma bardzo słabe baterie.