Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog grudzień 2013

18 Grudnia

Święty Mikołaj contra siły „postępu”!

 

Wesołych świąt. Też mi pomysł! Jakie masz prawo być wesołym? Jakie masz do tego podstawy? Taki biedak!

Korol Dickens Opowieść Wigilijna

 

Okres świąteczny w handlu zaczynają się właściwie zaraz po Zaduszkach. Ebenezer Scrooge pytając swojego siostrzeńca, jakie ma podstawy do wesołości byłby zadowolony zapewne z tendencji do komercjalizacji świąt i traktowaniu ich jako przede wszystkim jako okazji marketingowej do zarabiania kasy. Nie mamy bynajmniej nic przeciwko interesom i handlowi ale sadzimy, że warto już teraz zadbać o to aby nam nikt Bożego Narodzenia nie ukradł tak jak mułłowie ze Strasburga chcą zrobić z krzyżami.

Nasz czas wymaga szczególnej czujność, ponieważ zamykanie oczu na działania ludzi złej woli jest głupotą i brakiem przezorności. I szybko prowadzi do poważnych konsekwencji takich jak na przykład te:

Holendrzy zapytani kilka lat temu o to, jakie wydarzenie jest wspominane w czasie świąt Bożego Narodzenia, nie umieli odpowiedzieć (26%) albo udzielili błędnej odpowiedzi (6%). W Niemczech podobno aż  46%  respondentów nie wie, skąd się wzięło Boże Narodzenie. Wielu z nich sądzi, że jego źródła należy szukać w baśniach braci Grimm. Problemu z tą kwestią nie mieliby raczej Hiszpanie, którzy ogromną wagę przywiązują do tradycji budowania szopek – choinki może nie być, ale szopka być musi! (Chociaż, skoro w ostatnich latach w Hiszpanii w formularzach szkolnych nie ma już „mamy” i „taty”, lecz „rodzic A” i „rodzic B”, to może i w szopkach zamiast Maryi dzieci ustawiają „rodzica A”, zamiast Józefa „rodzica B”, a zamiast Jezusa anonimowe „niemowlę Z”). W Australii władze miasta Melbourne w ogóle zabroniły oficjalnego obchodzenia Bożego Narodzenia, zastępując je „świątecznym okresem roku (blog Moniki Luft)

Dla Polaków wg badania CBOS (2007) Boże Narodzenie to przede wszystkim święta rodzinne 1/3 nakierowanych poskreśla ich aspekt religijny. A co przynosi ludziom najwięcej radości:

  • (71%) cieszy się ze spędzenia czasu z rodziną,
  • (25%) wyraża radość z przeżywania wspólnie z rodziną Wigilii (ze wszystkimi rzeczami, jakie z tym się wiążą)
  • (8%) podkreśla uroczysty charakter świąt i ich szczególny nastrój i że jest to możliwość odpoczynku od pracy, relaksu.
  • (7%) ma satysfakcję z wzajemnego składania życzeń
  • Tylko 5% Polaków podkreślało w tych świętach przeżycia duchowe, religijne, modlitwy i uczestnictwo w pasterce, a także radość z narodzenia Chrystusa.
  • (3%) badanych święta nie cieszą

 (CBOS: Polacy o świętach Bożego Narodzenia Komunikat z badań Warszawa 2007)

 

Obecnie Boże Narodzenie w przestrzeni publicznej staje się polem walki i warto przy tym pamiętać, że Kościół nie stoi na straconej pozycji.

Kilka lat temu abp John Foley, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu  uczestnicząc w Polsce w konferencji dotyczącej problematyki reklamy "Boska reklama", powiedział , że :Pierwszym reklamodawcą nowożytnej Europy był Jezus, który polecił głosić 'dobrą nowinę' wszystkim narodom. Podczas tej kampanii reklamowej jej twórcy i wykonawcy popełnili wiele błędów, niekiedy wykazywali się amatorszczyzną, ale generalnie efekty są imponujące". (Kaja Szafrańska, Mariusz Cieślik Globalna Wigilia Wprost .pl) I dodał : Jestem przedstawicielem instytucji, która w reklamie odniosła bodaj największy sukces na przestrzeni dwóch tysięcy lat.(  Wiesław Kot Wprost pl)

Nie ma, więc powodu abyśmy opuścili ręce i dali się stłamsić zabiegom służącym zawłaszczeniu Świat przez siły sprowadzające go wyłącznie do funkcji merkantylnych albo nowej świeckiej tradycji. Może pamiętacie taki dialog z Rozmów Kontrolowanych z wigilii u Molibdenów:

– Miał być szczupak po litewsku, ale że nie dostałem szczupaka, więc będzie goloneczka w piwie, towarzyszu generale.

– Ooooo, brawo

– Bardzo wystawna wigilia.

– No zgodnie z tradycją właściwie powinien być opłatek.

– Słusznie, słusznie, ale nie róbcie z tego zagadnienia. Najważniejsza jest tradycja. Podzielimy się jajeczkiem.

– Aha.

Aktualnie wygląda to nieco inaczej (chociaż niekoniecznie) a przecież adwent oznacza oczekiwanie na Jezusa i nie ma nic wspólnego z karnawałem..

Wedle National Catholic Register niejaki John Satawa z Warren (stan Michigan), który od 63  lat ustawia szopkę  parzy drodze stanowej (wielkości 2,5 na 2,5 metra) w tym roku napotkał na nieoczekiwana przeszkodę w postaci braku zgody urzędników, których molestuje ateistyczna organizacja Wolność od religii.(KAI)

Także w USA istnieją firmy, które bojkotują symbole Bożego Narodzenia. Właśnie z nimi postanowiło walczyć Amerykańskie Stowarzyszenie rodzin(AFA). Jest to kolejny przykład jak samoorganizujące społeczeństwo dzięki Internetowi może radzić sobie a negatywnymi zjawiskami w życiu społecznym. AFA podaje, że ma ponad 2 miliony aktywnych respondentów. Udało się tej organizacji zorganizować bojkot sklepów odzieżowych firmy GAP oraz jej filii: Old Navy, Banana Republic, Piperlime i Atleta.

Organizacja stawia sobie jako jeden z celi zwracanie uwagi na zaznaczanie w dekoracjach świątecznych faktu Narodzenia Pana Jezusa dla tego też stworzyła ranking 100 najlepszych sieci sprzedaży, które tak właśnie postępują mając w pogardzie poprawności polityczną. AFA odniosła na tym polu poważne osiągnięci a ponieważ udało jej się wpłynąć na zmianę polityki tak dużych sieci handlowych jak Lowe’s, Wal-Mart, Sears i Home Depot, które to w swoich reklamach świątecznych zaczęły wyraźnie odnosić się do Bożego Narodzenia.

 – Trzy lata temu sieci te nie uznawały Bożego Narodzenia w swoich reklamach, ale w tym roku wszystkie cztery firmy osobiście skontaktowały się z AFA, zapraszając nas do zapoznania się z ich programami promocyjnymi i są one naprawdę pełne Bożego Narodzenia – zaznaczył Randy Sharp, jeden z dyrektorów AFA.( LifeSiteNews.com, AS)

Podobną działalność prowadzi organizacja prawnicza Liberty Councel (LC), zajmująca się przypadkami tropienia i cenzurowania Bożego Narodzenia. Jeden z jej dyrektorów Mathew D. Staver mowi tak:

– Zmiana nazwy drzewka bożonarodzeniowego [Christmas tree] na drzewko świąteczne [holiday tree], zakaz noszenia przez uczniów ubrań w tonacji czerwono-zielonej, cenzurowanie kolęd bożonarodzeniowych są absurdalnymi ale realnymi przykładami wojny z Bożym Narodzeniem( LifeSiteNews.com, AS)

Być może warto by zrobić coś takiego i w Polsce: na przykład ranking sklepów i sieci najbardziej i najmniej odwołujących się do polskich i katolickich źródeł i symboliki świąt  Bożego Narodzenia i stosownie nagłośnić go w Internecie i innych mediach.

Tylko samoorganizacja i upodmiotowienie społeczeństwa dotyczące spraw dla niego ważnych (jak na przykład JOW czy tradycja i wiara) może zmienić naszą sytuację. Inaczej będziemy tylko motłochem wyborczym i przedmiotem zabiegów manipulacyjnych polityków i specjalistów od marketingu i reklamy.

 

 

13 Grudnia

Chwała weteranom – to jeszcze nie koniec!

 

Rozmawiałem ostatnio z przyjacielem o tym jak to osobliwie trudno (przynajmniej ludziom takim jak my – weterani) zrobić coś w zespół wespół konstruktywnego i z sensem. On wtedy przypomniał historię, jaka nam się zdarzyła a o której zapomniałem.

Gdzieś tak w końcówce lat osiemdziesiątych kończyliśmy spotkanie w gronie przyjaciół, które odbyło się w sławnej restauracji Staropolska na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Tematem spotkania były sprawy biznesowo polityczne plus drobna wódeczka. Wstaliśmy od stołu i ktoś z nas w kontekście tego, co działo się aktualnie w Polsce powiedział:

- To juz koniec!

- Nie! To jeszcze nie koniec! - Niespodziewanie ze stolika obok powiedział jeden grupy facetów o wyglądzie wczesnego Borewicza. No i miał rację.

Czy weterani są komuś do czegoś potrzebni? Raczej nie. W większości tylko marudzą i szukają dziury w całym. A to im się okrągły stół im się nie podoba. A to, że mordercy księży i działaczy Solidarności całkiem nieukarani. Znowu, że przemalowani komuniści ukradli i sprzedali pół Polski. Słowem nie umieją się w pisać konstruktywnie w nurt przemian.

Powstał nawet projekt naukowy Śpiący Rycerze w celu przebadania tego zjawiska autorstwa Adama Mielczarka i współpracowników (pierwsza cześć była zrealizowana w 2005). Główne pytanie badawcze jakie postawili sobie badacze brzmiało:,

     (… )dlaczego nie udało się na tej, istniejącej wcześniej podstawie, zbudować silnego społeczeństwa obywatelskiego w warunkach wolności?

      Czy ludzie, którzy tworzyli te podziemne struktury stali się po roku 1989 liderami społeczeństwa obywatelskiego?

     Dlaczego dawni działacze dziś są tak mało widoczni na scenie publicznej?(Wszystkie cytaty z referatu Adama Mielcarka Aktywni lecz zapomniani - dawni działacze warszawskiego podziemia - Referat wygłoszony 6 listopada 2006 na konferencji „Drogi do wolności” zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Zawodową „Kadry dla Europy” w Poznaniu oraz Fundację Wielkopolskie Archiwum Solidarności )

 

To rzeczywiście ciekawy problem. Generalnie można udzielić nań dwóch radykalnie różnych odpowiedzi:

     albo ci, co tak dzielnie konspirowali nie sprostali rzeczywistości, w której to jak dowcipnie ktoś zauważyła Pierwszy milion trzeba ukraść jak to zrobiło wielu naszych postkomunistycznych tajno - służbowych ćwierć biznesmenów przy pomocy takich instytucja a jak na przykład FOZZ.

     Druga opcja: rzeczywistości została tak urządzona (dzięki grubej kresce, braku lustracji i dekomunizacji) przez układ czy inne grupy trzymające władze, że ci bez zaczepienia i koneksji mieli mówiąc łagodnie ograniczone możliwości robienia kariery.

No i przeważnie tej kariery nie zrobili. Niektórzy wyjechali zagranicę i tam próbowali ze zmiennym szczęściem.

Weterani w dużej części zostali zepchnięci na margines. Ponieśli olbrzymie koszty zawodowe i osobiste. Maja poczucie frustracji, że ich wpływ na rzeczywistości jest tak ograniczony zwłaszcza, że większości z nich uważa,że może dać jeszcze z siebie wiele.

Chcą być potrzebni.

3 Grudnia

Płyniemy przez ocean niemożności

Najbardziej męczące w otaczającej rzeczywistości jest to, że mamy tak mały wpływ na nasze życie zbiorowe i osobiste. Na pewno mniejszy niż byśmy sobie tego życzyli. Jesteśmy zniewoleni ekonomicznie i politycznie. Uwikłani w sieć uzależnień i uwarunkowań, która zabiera efekty naszej pracy i niszczy kreatywność oraz ogranicza wolność w każdym jej aspekcie. Można się spierać o naturę sieci: czy jest to sieć szara (jak ją opisywał socjolog Tomasz Żukowski) czy może przypomina tę pokazaną tak dobrze w filmie Układ zamknięty Ryszarda Bugajskiego. Jeśli nie wyplączemy się z niej, nie zerwiemy jej, to utoniemy z całą pewnością w bezdennym oceanie niemożności.

Co jeszcze nam dolega:

Stres polski jest jak: decyzja gnuśnego, skorumpowanego urzędnika, jak oczekiwanie na sprawiedliwość w sądzie, jak ciągły wzrost biurokracji, podatków i bezrobocia. Niczym zwolnienie z pracy, bo kierownik musi „zrobić” miejsce dla znajomego, jak atak mobbera robiącego z nas publicznie marmoladę na oczach kolegów.

Zmęczenie polegające na wyczerpywaniu się naszych rezerw i sił bezustanną walką o przetrwanie. Zniechęcenie chaosem, bałaganem, coraz gorszą sytuacją materialną, brakiem perspektyw i wszystkim innym. Ile razy można słuchać premiera bezkompromisowo zwalczającego korupcję, która tym razem obejmuje setki osób w aparacie państwowym i kwoty przyprawiające o zawrót głowy? Zmęczenie to reakcja na permanentne napięcie emocjonalne i stres. Brak możliwość wypoczynku. Niektórzy rozluźniają się alkoholem i narkotykami, ale jak powtarzają to zbyt często łatwo mogą popaść w uzależnienie.

Państwo to opresywna organizacja wyzwalająca wyuczoną bezradność – dżungla prawna o niejasnych regułach, zablokowane drogi awansu, zera i miernoty zajmujące większość eksponowanych stanowisk. Wyuczona bezradność to stan, w którym człowiek jest głęboko przekonany, że co by nie zrobił to i tak nie zmieni jego położenia.

Trening społeczny polegający na permanentnym obniżaniu wartości i samooceny Polaków i  kreowaniu poczucia winy za wszystko. Wychowanie do porażki niż do sukcesu. Prezydent przepraszający omalże na kolanach za spalenie przez prowokatorów drewnianej budki przed rosyjską ambasadą.

Brak nadziei na poprawę sytuacji. Zapewne nie wszyscy mogą wyjechać, ale wiele osób straciło już nadzieje na zmianę sytuacji. Układ trzyma się dobrze. Zmieniają się tylko świnie przy korycie. Wielu osobom znudziło się czekanie, kiedy runie szklany dach. W Polsce normalni kariery nie może zrobić prawie nikt. To że niektórym to się udaje nic nie gwarantuje. Wystarczy obejrzeć film Układ zamknięty żeby stracicie resztki optymizmu i humoru. Polska jest krajem o bardzo niskiej wymienialności kadr. Brak wiary w zmiany jest racjonalny. Reżim jest silny. Ludzie boją się o robotę i swoje kredyty bardziej niż w czasach Gierka i Jaruzelskiego. Zresztą czy jest powód żeby się szarpać? Wolność ani patriotyzm nie jest w cenie. Przeciwników politycznych reżim niszczy i osacza ekonomicznie na wiele sposobów.

Wielu na pozór całkiem porządnie wyglądających ludzi myśli: rządzą ludzie podobni do nas. Czasem palą skręty, czasem coś przewalą. Kłaniają się silniejszym, gnoją słabszych. Marnie znają kulturę polską albo jest im obca. Kwaśniewski był obrazem cwaniactwa i sprytu, z którym identyfikowali się Polacy. Tusk i reszta jest podobny. Efekt kwaśnych winogron polega na tym, że mimo tego, że ktoś nas wprowadził w maliny to racjonalizujemy sytuacje i mówimy, że wszystko jest OK. A może właściwie chcielibyśmy być tacy jak oni? Kręcić swoje lody, jak się da, odrzucić zbędne obciążenia moralne i skrupuły?

Arogancja i bezkarności władzy. Gigantyczne afery korupcyjne, kabaretowe rekonstrukcje rządu, zdjęcia Tuska przybijające żółwika z Putinem w Smoleńsku nad grobami ofiar.Robią co chcą: kradną, obrażają nas, zdradzają i śmieją się w twarz. Chyba nawet komuniści byli bardziej wstrzemięźliwi i dyskretni.

Nepotyzm i nomenklatura 2. Historia zmanipulowanych przetargów jest tylko czubkiem góry lodowej. Każdy wie, że pracę i większe kontrakty załatwia się po znajomości. Żaden inny sposób nie jest ani skuteczny, ani możliwy. Powstała nowa nomenklatura, a może raczej stara po liftingu pokazuje coraz bardziej znane nam z PRL-u oblicze.

Media na usługach władzy. Media meinstremowe mętnego nurtu nie są strażnikiem ładu i niezależnym obserwatorem, ale elementem aparatu władzy i środkiem sprawowania kontroli. Medialni siepacze i oprawcy na zawołanie zajmują się każdym kto zagraża interesom władzy.

Ostatnio na celowniku jest kościół. Jak za dobrych starych czasów komunizmu ksiądz został wrogiem ludu.

Niski kapitał zaufania społecznego powoduje małą skuteczność działania zbiorowego. Polacy nie wierzą, że warto i można coś razem zrobić tak aby przy okazji zrealizować swoje cele. Solidarności umarła albo czuje się bardzo marnie.

Odsunięcie od świata polityki płynie miedzy innymi z tego właśnie z tego powodu. Scena polityczna przypomina teatr kabuki, gdzie wszystko jest raz na zawsze ustalone i musi się dziać wedle z góry wiadomego scenariusza. Nie wiemy co będzie dalej z Ruchem Narodowym, ale powszechna nienawiść jaką wzbudza jest miarą strachu układu przed nowym. Dziesiątki tysięcy młodych ludzi, krzyczących: Obalić republikę okrągłego stołu! robi wrażenie.

Słuchając wypowiedzi wielu polityków i celebrytów trzeba stwierdzić, że nie dość ze zwyczajny patriotyzm nie jest w poważaniu, za to zdrada ma się bardzo dobrze. Zdrajców nie karaliśmy sprawiedliwie od dawna. To w naszym społeczeństwie bardzo lukratywne i mało ryzykowne zajęcie.

Gnicie państwa. Dowodów można znaleźć bez liku nawet w oficjalnych medialnych środkach przymusu. Korupcja, nepotyzm, brak kompetencji. Od służby zdrowia po armię.

Dzień powszedni. Nawet bezwzględni kapitalistyczni krwiopijcy (jakich widzimy w pierwszych scenach Ziemi Obiecanej) zaczynali dzień od modlitw, a my zaczynamy od papierosa i ponurego szwendania się po domu w poszukiwaniu skarpetek i pierwszej awantury. W układzie dnia, jak soczewce cyklonu ogniskuje się całe nasze życie, więc bez zbytniej przesady można powiedzieć: pokaż mi swój plan dnia a powiem ci, kim jesteś. Można powiedzieć krótko na temat naszego dnia codziennego: za dużo pracy (jesteśmy ponoć narodem najwięcej pracującym w Europie  (gdzie się podziali ci leniwi Polacy) za mało rodziny i odpoczynku, zwykłych małych codziennych przyjemności (tak pomiędzy kinem, piwem, miłą rozmową z przy posiłku).

Co robić? Austriacki psychiatra Viktor Frankl sformułował pojecie nerwicy nozogennej polegającej na tym, że człowiek nie mogący odnaleźć celu w swoim życiu przeżywa dyskomfort emocjonalny i intelektualny. Czy wielu z nas nie utraciło swojego celu i kompasu? W wymiarze indywidualnym i zbiorowym przeżywamy – jak to opisywał - św. Izaak Syryjczyk: Poczucie opuszczenia przez Boga wyraża się w: ociężałości ciała, ospałości, lenistwie, słabości członków, zniechęceniu, zamęcie myślowym, płynącym z fizycznego wyczerpania pełnym lęku pesymizmie, chwilowym zaniku nadziei, zamroczeniu umysłu, braku ludzkiej pomocy, niedosycie z powodu niedostatecznie zaspokojonej potrzeby ciała. (personalizm.salon24.pl)

Dokąd zmierzamy wędrując naszą ciemną doliną? Gdzie jest nasza Ziemia Obiecana? Czy ona w ogóle gdzieś istnieje? Jaki sens mają nasze losy w wymiarze indywidualnym i narodowym? Może jak twierdził św. Ignacy Loyola: Bóg chce nas wypróbować, na ile nas stać i jak daleko postąpimy w Jego służbie i chwale bez takiego odczuwanego wsparcia pocieszeń i wielkich łask.

Zapewne tak jest, ale nie zwalnia nas to postąpić jak nam zalecają słowa Chrystusa: Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa! (2 TM, 2, 3).

Weźmy udział !