Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog maj 2014

31 maja

Trzej bardzo różni trenerzy

 

Wielkimi krokami zbliżają się mistrzostwa świata w piłce nożnej. Jest wielu charyzmatycznych trenerów piłkarskich. Jakie tajemnicze umiejętności decydują o tym, który jest najlepszy na świecie? Na pewno trzeba wziąć poważnie pod uwagę kandydaturę Władimira Putina. Swoją drogą ciekawe czy planuje być zaatakowany przez jakieś kraje w czasie mistrzostw świata? Jak pamiętamy zwykle to tak bywało, że najpierw Rosja, czy ZSRR były zdradziecko atakowana przez takie państwa jak Finlandia, Gruzja lub inne, a potem broniąc się dokonywała agresji na jego terytorium. Gdyby tak zapytać Władimira Putina o jego kredo trenera zapewne odpowiedziałby tak: „ Prowadzimy zwykle grę z kontrataku. Nasi zawodnicy nie zawsze występują ubrani w stroje reprezentacji, ale mówić o nich „zielone ludziki” to gruba przesada. Dobrze radzimy sobie na swojej połowie jak 1 września 2004 w Biesłanie, czy w moskiewskim teatrze na Dubrawce. Bardzo groźni jesteśmy na wyjazdach w Czeczenii lub ostatnio na Ukrainie. Podstawą naszej gry jest ścisłe krycie się i kamuflowanie ataku do ostatniej minuty. Często naszych zawodników posądza się o brutalność, a nawet bezwzględność, ale my gramy tak jak przeciwnik pozwala. Na boisku pozornie są dwie bramki, jednak jeśli trzeba jesteśmy w stanie bardzo szybko zbudować kilka innych i prowadzić grę tam gdzie nam to najbardziej odpowiada. Maskirowka w futbolu ma duże znaczenie. Niektórzy uważają, że tak się stało w Smoleńsku w czasie meczu z Polską w 2011 roku. Na koniec chciałem podkreślić, że piłka jaką my gramy bynajmniej nie jest okrągła. Jest taka, jaka jest nam potrzebna. Czasem bywa nawet kwadratowa, a zdarzają się sytuacje, że jej w ogóle nie ma. W dzisiejszej piłce liczy się tylko siła i skuteczność. Moralność musi służyć dobru drużyny inaczej jest niepotrzebnym balastem.”

No i tyle trener Putin może jeszcze kiedyś z nim porozmawiamy. Miejmy nadzieję, że na tyle stanowczo, że wybijemy mu z głowy ruski futbol podobnie jak w 1920 roku. Każdemu kto jest zainteresowany karierą trenerską Władimira Putina radzimy zapoznać się z książką Mashy Gessen „Putin. Człowiek bez twarzy”. Teraz przejdźmy do przyjemniejszych postaci.

Trener Atletico Madryt Diego Simone odnosi ostatnio wiele sukcesów (piszemy te słowa przed finałem Ligii Mistrzów, który ma się odbyć 24 maja) a kiedy przydarzają się mu porażki, kiedy nieoczekiwanie przegrali z Levante 0:2 reaguje na nie tak: „ Ta porażka to najlepsze, co mogło nam się przytrafić. Mamy przed sobą trzy fantastyczne tygodnie, bardzo intensywne i emocjonujące. To idealny czas dla prawdziwych mężczyzn, moich piłkarzy - niespodziewanie po ostatnim gwizdku sędziego powiedział Diego Simeone.”( eurosport.onet.pl)

 O swoich graczach mówi tak:„Gratuluję ich matkom. Dały im wielkie jaja - stwierdził zwycięskim półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea, w którym pasja Atletico pokazała Mourinho, czym jest piłka nożna" (ekstraklasa.net). Simone bardzo dużo (jak sam przyznaje nauczył się od Special One czyli Jose Mourinho. Kim jest ten człowiek?

Przed meczem z Atletico (przegranym przez Chelsea) mówił tak: Podczas konferencji prasowej o opiekuna Atletico pytany był "The Special One". - Nie zgadzam się, że Simeone jest lepszym trenerem ode mnie. Trudno porównywać kogoś z 15-letnim doświadczeniem oraz szkoleniowca, który dopiero rozpoczyna przygodę z ławką. Nie mam ochoty na takie porównania, podobnie jak nie chcę oceniać Atletico. Oczywiście szanujemy naszego przeciwnika i dokładnie prześledziliśmy jego grę, ale o szczegółach rozmawiam tylko z moimi zawodnikami.”(sportowefakty.pl)

JM oddał swoją nagrodę dla najlepszego trenera 2010 roku Złotą Piłkę na walkę z rakiem. Wsparł fundacje Bobby’ego Robsona. Zmarły przed dwoma lat Anglik był jego przyjacielem i mentorem. Jedni mają go za aroganta i gbura ale inni za geniusza być może, że jedno nie wyklucza drugiego.

JM umie jak nikt prowadzić zespół pod względem psychologicznym i taktycznym. Przyznają to wszyscy jego wielcy koledzy jak Alex Ferguson, Pep Guardiola, Arrigo Sacchi.

Wypromował wielu graczy. Do jego zalet można zaliczyć indywidualne podejście do każdego zawodnika, doskonałą umiejętność motywowania, pełen profesjonalizm i znajomość warsztatu szkoleniowego, świetne rozpracowanie przeciwników. Pokuśmy się o zebranie kilku faktów i opinii na temat co czyni JM najlepszym trenerem na świecie.

James Hamilton - szkocki psycholog sportowy i dziennikarz, który sporządził bardzo ciekawą analizę trenera. (pl-pl.facebook.com). Po pierwsze zwrócił uwagę na to, że Mourinho nie przejmuje się w żadnym wypadku swoimi błędami. Nie pozwala, aby błędy godziły w jego poczucie wartości. Uczy się na nich ale nie traktuje ich jak memento i przepowiedni na przyszłość. Traktuje je jak źródło doświadczenia ( które zresztą spisał w swoje sławnej czarnej księdze zawierającej wszystko co JM wie na temat szkolenia futbolistów (joses-blackbook.tumblr.com). Sam stara się na piłkę nożną patrzyć szerzej przy pomocy takich narzędzi jak psychologia i nie ogranicza się tylko do wymiaru czysto sportowego.

Dzięki temu, że ma wypracowany dystans do błędów i porażek nie jest przez nieniszczony i zachowuje duży spokój i energię psychiczną. Cały czas chce się rozwijać i podejmować nowe próby i wyzwania. Nie unika ryzyka i bardzo świadomie je kalkuluje.

Skupia się na poprawianiu tych umiejętności które jego zawodnicy już posiadają i stara się je tak wykorzystać by tworzyły siłę zespołu. Jest wewnątrz sterowny to znaczy działa wedle własnych przekonań i wartości. Informacje od innych ludzi służą mu do powiększania wiedzy, a nie jako źródło ocen. Jest autonomiczny w swoim działaniu. Chroni swoich zawodników przed dziennikarzami..

Mecze obserwuje nieco inaczej niż inni ludzie i trenerzy: W przypadku Jose Mourinho, ogląda on mecze inaczej niż większość trenerów, a właściwie, większość ludzi. Mówiąc o meczu jako o składającym się z ruchu w trzech wymiarach. JM zauważa wiele schematów, gdy jego przeciwnicy zauważają tylko jeden. W jednym z meczów ligowych jeszcze w Portugalii zmienił swojego napastnika, który dopiero co strzelił bramkę, ponieważ zauważył brak aspektu gry, którego nikt na boisku nie był w stanie wykorzystać i do którego uznał, że nadawał będzie się inny typ zawodnika. Trzeba mieć dużo odwagi i zaufania u piłkarzy żeby tak postępować ale to są dwa filary, na których JM buduje swoją siłę.

Portugalczyk posiada bardzo duże przywiązanie do szczegółów i detali co pozwala mu różnicować podejście szkoleniowe do swoich zawodników. Przynosi to świetne rezultaty.

Relacje z właścicielem uważa za tak samo ważne jak z zawodnikami. Regularnie raz na tydzień (lub częściej) pisze raporty w których wyjaśnia co robi i dlaczego.

Bardzo szybko wyrabia sobie opinie, co do potencjału gracza i podejmuje decyzję(w dwa tygodnie) czy chce z nim pracować czy nie. Ma bardzo jasno sprecyzowane kryteria.

Jego motywacją są wyzwania czyli motywacja osiągnięć, a nie zobowiązania. Nie waha się kiedy trzeba iść na całość i nie oszczędza najlepszych piłkarzy” Motywuje ich w oparciu o pozytywy, a nie na eliminowaniu słabości i wedle zasady : „cały świat przeciwko nam”. Dostarcza zawodnikom spokoju i pewności siebie.

Przywiązuje bardzo dużą rolę do komunikacji i nie jest autokratą. Jego pewność płynie z świadomości, że jego metody szkoleniowe są najlepsze więc zawodnicy są zainteresowani ,aby stać się jeszcze lepsi. Dzięki temu mają świadomość, że realizując cel grupowy osiągają własne cele.

Czasami stosuje oryginalne metody motywowania na przykład za pomocą słów Alberta Einsteina: - Einstein kiedyś powiedział, że jedyną siłą mocniejszą od pary wodnej, elektryczności i energii atomowej jest siła woli - przyznał na przedmeczowej konferencji prasowej Mourinho. - Ten koleś Alberto nie był głupi. Dzięki sile woli możesz wiele osiągnąć - podkreślił portugalski trener.

Sports Illustrated piórem Granta Wahle'a (realmadryt.net) poszukał przyczyn sukcesu JM. Pierwsza refleksja była podobna jak u cytowanego wyżej Szkota Jamesa Hamiltona: wiedza JM wykracza daleko poza wiedzę o sporcie: studiował strategię zarządzania Microsoftu i Apple, Analizował metody NFL i Phila Jacksona i Colina Powella.

Umie wyciągnąć z zawodników co najlepsze: „Podczas gdy Phil Jackson (NBA), Joe Torre (MLB), Bill Belchick (NFL) i Mike Krzyżewski (NCAA) świętowali sukcesy swoich drużyn, dzięki wspaniałym zawodnikom w swoich ekipach, Mourinho dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów z zawodnikami, którzy byli niższej klasy w stosunku do swoich rywali.”

Zawsze uczy się języka kraju w którym ma pracować, aby mieć dobry kontakt z ludźmi i z kulturą i zawsze rozmawia z piłkarzami w ich ojczystym języku: „Dzięki znajomości pięciu języków mogę zachować specjalną więź z zawodnikami. Piłkarz czuje się bardziej komfortowo, jeśli może wyrazić swoje emocje w języku, nad którym nie musi się zastanawiać."

JM bynajmniej nie są obce zagadnienia Inteligencji emocjonalnej: „Jednak ja teraz mówię ludziom, którzy ze mną pracują, że ważne jest widzieć dobrze, ale jeszcze ważniejsze, by informacja została dobrze przekazana temu, kto ma ją otrzymać. I właśnie to jest ważniejsze, jakość informacji, którą otrzymujemy od jakości, którą widzimy sami. Właśnie to chcę przekazywać swoim ludziom.” (realmadryt.net.)

 

21 maja

Kilka refleksji o smaku gorzko kwaśnym

 

Nasze azyle

Sobota godzina 12, południe. Deszcz leje, jak z cebra. Do tego zimno. Idziemy na boisko przekonani, że nikogo tam nie będzie. Jednak na orlikowej murawie grzeje się już kilkunastu zawodników z naszej ekipy. Chciało im się przyjść i grać mimo, że wielu z nich miało tzw. ciężki piątek. Sobotnie mecze to nasza „świecka tradycja”, którą zapoczątkowaliśmy mniej więcej 25 lat temu. My jesteśmy „dziadki”: 50 +. Reszta to 20 i 30-latkowie. Niektórzy grają prawie od początku, a inni członkowie ekipy zmieniają się. Deszcz leje równo, ale gramy prawie dwie godziny. Nasza drużyna przegrała z kretesem. Nic nie szkodzi, stajemy pod daszkiem i pijemy piwko. Jest bardzo przyjemnie.

Każdy powinien mieć swoją enklawę. Otacza nas niesprawna, nieprzyjazna często wroga organizacja, która podaje się za państwo. Głównie służy do zabieraniu nam efektów naszej pracy. Przerabianiu nas na niewolników. Ludzie potworzyli w jej obrębie azyle, enklawy, w których robią to, co – ich zdaniem - ma sens i sprawia im przyjemność. Grają w piłkę, ćwiczą na siłowni, działają w grupach rekonstrukcyjnych, chodzą dyskutować o polityce do Ronina na Foksal. Ten, kto nie ma swojego azylu zostaje sam i wtedy marny jego los. Zwłaszcza, jak braknie rodziny.

Funkcjonowanie w enklawie jest to metoda na znalezienie kawałka życia z sensem pośród entropii i chaosu. Kłamstwa i manipulacji lejących się z mediów. Braku możliwości rozwoju i robienia kariery w normalny sposób. Trzeba jakoś przeżyć, doczekać lepszych czasów o ile takie nastąpią, co wcale nie jest takie pewne. Samemu jest to bardzo trudne.

Media nasze i nie nasze

Zmienia się sposób używania mediów. Zwłaszcza przez młodych. Olewają dużych nadawców tak reżimowych, jak patriotycznych. Uważają, że są dla nich zupełnie nie istotni. To, co mówią nie wpływa na ich życie. Oczywiście można im powiedzieć: „Możesz się nie interesować polityką, a i tak ona zainteresuje się tobą!” ale to ich nie przekonuje. Polityka to świat maniaków, obcych, umieszczony poza ich myśleniem o rzeczywistości. Jeszcze nie dawno ludzie z mediów czerpali informacje, wzory zachowań, rady praktyczne i informacje, jak żyć. Dziś całkiem dużo osób znajduje sobie samemu informacje i treści, jakie są mu potrzebne. Mają własny lepszy albo gorszy zmysł medialny i bynajmniej nie mają ochoty, aby ktoś im mówił, co mają czytać, oglądać i na silę interpretował im rzeczywistość.

Również wielu ludzi nie używa mediów, ponieważ uważają że grozi im „straszne” 3M:

  • Mizantropia – czyli ostateczne rozczarowanie rodzajem ludzkim.
  • Melancholia, na którą trzeba koniecznie zapaść myśląc o losie swoim i świata.
  • Mizeria duchowa, jaką powoduje życie bez nadziej i radości

Telewizja tym różni się od kina, że produkuje rzeczywistość, przedstawiając ją w formie strumienia audiowizualnego, „którego krańce znajdują się poza horyzontem percepcyjnym widza.” Agnieszka Ogonowska (Ogonowska, 2005) wyszczególnia cztery funkcje przekazu telewizyjnego:

  1. Informacyjną,
  2. Ludyczną,
  3. Perswazyjną
  4. Fatyczną tj. służącą jedynie podtrzymaniu kontaktu.

Obecnie władza przy pomocy mediów raczej nas dezinformuje. Rozrywka jest knajacka i tandetna. Za to perswazja, jak najbardziej zalewa nas od rana do wieczora. Co do wspomnianej funkcji fatycznej: najważniejszy komunikat Tuska jest taki: Hej, popatrzcie! Tutaj jesteśmy i mamy was na oku! Możecie nas nawet nie lubić, ale się nas nie pozbędziecie! Coraz częściej wydaje się, że Tusk działa z ramienia Marsjan(kimkolwiek by nie byli):

„Pamiętaj, że być dobrym obywatelem to znaczy nie mieć kłopotów. A nie będziesz ich miał, jeżeli nie będziesz kłopotem dla innych. Idź oznacz i zarejestruj swoją grupę krwi. Nową, ciekawą inicjatywą jest ustanowienie wyróżnienia w postaci dowodu przyjaźni. Otrzymają je osoby, których działalność jest szczególnie ważna dla rozwoju kontaktu z Marsjanami. Z wnioskami o wydanie takiej odznaki mogą występować Marsjanie i odpowiednie komisje. My telewizja popierając ten pomysł obniżamy koszt abonamentu telewizyjnego dla wszystkich osób wyróżnionych dowodem przyjaźni.” (Wojna Światów. Następne stulecie Szulkin 1981)

http://forum.film.org.pl/Thread-Wojna-%C5%9Bwiat%C3%B3w-Nast%C4%99pne-stulecie

Wniosek, jaki płynie z tych rozważań jest taki, że aby coś zmienić w Polsce i wpłynąć na ludzi trzeba się z nimi kontaktować dużo bardziej bezpośrednio niż dotąd.. Najlepiej  twarzą w twarz. Zyskać zaufanie. Jak misjonarze, streetworkerzy. Większość gadania naszych nadzorców, jak i opozycji patriotycznej nie trafia do zainteresowanych, a tylko poprawia humor nadawcom i utwierdza ich w przekonaniu, że coś znaczą. W pewnym sensie jest to dobre bo stanowi naturalny mechanizm obronny przeciwko praniu mózgu dokonywanemu codziennie przez reżimowe media.

Oczekiwanie na zmianę

Co do zmiany…Biurokracja nigdy się nie reformuje sama z siebie. Jest na to aż nadto dowodów. Trzeba wszystko zacząć od nowa. Zmienić system. Można postawić sobie kilka prostych pytań:

Kto właściwie jest naszym przeciwnikiem? Kto jest gwarantem status quo?

Mamy do wyboru całkiem dużo często komplementarnych zbiorów:

Tusk i PO? Resortowe dzieci? Imperialistyczna i militarystyczna Rosja? Nowa klasa? Nomenklatura? Agentura wpływu? Lewacy? Etatyści? Wszyscy beneficjenci systemu cokolwiek to znaczy? Partie zagranicy (stronnictwo ruskie i pruskie)? Genderowcy? Biurokracja UE? Podstępni windykatorzy przemysłu holokaustu? Władimir Putin i kryptokomuniści? Socjaliści, antypoloniści… Aż się w głowie kręci! Do wyboru do koloru. Cały rój. Rój to struktura samoorganizująca i kierująca się dwoma podstawowymi prawami: każda jednostka ucieka lub atakuje w miarę swoich możliwości przeciwnika i po drugie: jednocześnie stara się zachować taką samą odległości od swoich towarzyszy.

Najważniejsza cecha odróżniającą rój od chmury jest taka, że rój do czegoś zmierza i nie porusza się w kierunku losowym.

Jaką metoda mamy dokonać zmian?

Oczywiście teraz będziemy (my to znaczy ludzie dobrej woli, patrioci) wygrywać wszystkie wybory jak leci. Gdyby nawet tak się stało zachodzi pytanie, jak zreformujemy media, sądownictwo i inne sfery życia opanowane przez „nich”? Do tej pory przynosiło to raczej marne rezultaty. Możemy też tych wyborów nie wygrać i wtedy ponownie zewrzemy szeregi w oczekiwaniu następnych. Aż do śmierci z nudów, głodu i wyczerpania.

No a jeśli nie wybory to co? Czy to możliwe, aby Polacy zmanipulowani i oszukani przez reżimowe media demokratycznie wybierali władzę, która działa przeciwko interesowi narodowemu, czyli jest zdradziecka? Jak najbardziej. Tak już się zdarzało. Co wtedy? Jakieś ruchy społeczne, pełzające rewolucje, majdany? Co wtedy?

Kto ma to zrobić?

Jedni odpowiedzą, że PiS jest naszą jedyną szansą. Inni natychmiast zauważą, że ta partia jest tylko elementem systemu i nie ma mocy sprawczej, aby dokonać zmian, jakie są nam potrzebne. Jak wiadomo liczą się tylko kadry, ale gdzie te kadry są? Może wyjechały? Może udały się na emigracje wewnętrzną? Może nasz naród, jak lawa i tak dalej…. Czy ktoś aktywnie zstępuje do głębi?

Jaki jest cel zmian?

„Oświecone” państwo opiekuńcze, czy raczej powrót do źródeł i przyjęcie ustroju, który Europie Zachodniej i USA przyniosły dobrobyt i rozwój? Czy ktoś to wie? Dokąd zmierzamy i o co walczymy? Rzeczywista suwerenność i niepodległość? Zniszczenie układu okrągłego stołu? Wolny rynek?

 

 

 

9 maja

 Miłość – jak ją rozpoznać

Na początek warto odróżnić romantyczne zakochanie od miłości.

Zakochanie to swego rodzaju haczyk, na który łapiemy… samych siebie. Od niego wszystko się zaczyna. Jest nietrwałe, a popęd seksualny jest jego tak ważną częścią, że może kierować nas wyłącznie na seksualność.

Zakochanie podobne jest do obrazu chorobliwej obsesji, ponieważ z jego powodu doświadczamy: utraty apetytu, zdolności koncentracji, możliwości myślenia i koncentrujemy się tylko i wyłącznie o obiekcie swojego uczucia. Rozmawiać możemy też tylko o niej/nim, więc klasyczna obsesja, jak się patrzy.

Zakochane ma kierunek do mnie, to znaczy ja biorę, ja chcę mieć. Miłość jest do ciebie: ja ci daje wszystko, co tylko leży w mojej mocy. Dojrzała miłość to wybór – chcemy być razem. Zakochanie pozostawia nas w mocy hormonów i instynktów, ale na szczęście u wielu ludzi przekształca się w miłość.

Miłość możemy – jak wszystko inne – wziąć pod psychologiczny mikroskop i wyróżnić w niej rozmaite składniki. Jakie?[1]

Po pierwsze: intymność, czyli: szacunek, wzajemne zrozumienie, szukanie dobra partnera, wspólne przeżywanie miłości, mówienie o bardzo osobistych sprawach… Bezpieczna bliskość.

Numer dwa to namiętność – burza silnych emocji pozytywnych i negatywnych: radości i pożądania na przykład, ale też bólu i tęsknoty. Silne emocje poruszają nas do głębi naszej istoty. Chce się śpiewać lub umierać.

Trzeci czynnik to zaangażowanie – myśli, decyzje i uczucia, które przekształcają zakochanie w trwały związek… i wspólne pokonywanie raf i przeszkód, jakie przed nami staną. Większość ludzi nie może być bez przerwy romantycznie zakochana. Jest zrozumiale, że natężenie namiętności musi kiedyś osłabnąć. Wtedy następuje pora na zaangażowanie, które jest motorem związku. Ono czyni go dojrzałym i stabilnym.

Oczywiście wszystkie te cechy mogą występować w różnych kombinacjach. W poniższej tabeli można zobaczyć, co zadaniem psychologów z tego wynika:

 

Popatrz[2]:

 

 

 

Intymność

Namiętność

Zaangażowanie

Miłość ślepa (zakochanie)

 

---

 

+

 

---

Miłość pusta

---

---

+

Miłość romantyczna

+

+

---

Miłość przyjacielska

+

---

+

Miłość fatalna

---

+

+

Miłość kompletna

+

+

+

 

 

Jak wybieramy partnera?

Okazuje się, że bardzo istotnymi czynnikami są:

  • zdrowie i
  • symetria

Logiczny jest wniosek, że ludziom ocenianym jako atrakcyjni żyje się znacznie łatwiej, chociaż warto pamiętać o pewnym powiedzeniu: Uroda nie stanowi o niczym, gdy nie jest urodą serca. Ciało kobiety jest silniejszym bodźcem dla mężczyzny, niż jego dla kobiety.

Badacze doszli do zaskakującego wniosku, że mężczyźni wbrew pozorom są bardziej romantyczni w miłości, a kobiety bardzie rozsądne i na dodatek tego im jest się trudniej odkochać. Może wynika to faktu, iż błędy w wyborze partnera dla kobiet są bardziej kosztowne. W tym miejscu dwa słowa o różnicach w budowie mózgu mężczyzny i kobiety, a że jest to temat zbyt bardzo obszerny, zasygnalizujmy tylko kilka spraw.

Świat kobiety to świat relacji z innymi ludźmi. Kobiety są znacznie wrażliwsze na bodźce zmysłowe: zapach, dźwięk, smak i dotyk. Dysponują większą płynnością i łatwością językową. Są wrażliwsze na wszelkie niuanse w tym zakresie w stopniu nieporównanie większym niż mężczyźni.

Mężczyźni dzięki większej ilości testosteronu są agresywniejsi, obdarzeni większą pewnością siebie. Umysł mężczyzny jest zorganizowany i stworzony do sprawnego i wydajnego przetwarzania informacji wzrokowej i przestrzennej, myślenia abstrakcyjnego, matematycznego. Różnic jest jeszcze więcej i warto mieć to na uwadze.

Jak miłość to i trzeba powiedzieć odrobinę o seksie. Jak wiadomo najważniejszy narząd seksualny człowieka to… mózg. W antykulturze, która nas zewsząd atakuje, seks został sprowadzony do działań właściwie odruchowych. Rollo May[3] przypomina słowa Aldousa Haxleya, że dla wielu młody ludzi seks jest „sapaniem przy pocieraniu się o siebie”. Seks winien być najwyższym wyrazem bliskości i intymności dwojga ludzi, a nie przypadkową, ryzykowną relacją wynikając ze spożycia używek. Prawda to stara, jak świat: konsekwencje zapominania o niej zawsze są bardzo kosztowne.

Oprócz tego, że kogoś kochamy, żeby życie układało się dobrze trzeba, go jeszcze lubić. Bez tego daleko się nie pojedzie. Lubienie to codzienna cierpliwość na nasze wady i dziwne przyzwyczajenia, to umiejętność milczenia, które nie przeszkadza.

Nie sposób mówić o miłości zapominając o emocjach: pozytywnych: radość, nadzieja, zadowolenie, spełnienie, poczucie bezpieczeństwa i spokoju. Jak i negatywnych: niepokój, lęk, niepewność, niespełnienie. Najczęściej jedne z drugimi mieszają się i nic na to nie poradzimy.

Św. Augustyn powiedział: Kochaj i rób, co chcesz, bo tak się wyraża zjednoczenie woli i miłości i jest to najdoskonalsza postawa, jaką możemy osiągnąć.

Czasem i miłość bywa toksyczna. Można chcieć kogoś zawłaszczyć, zdominować, kontrolować. Mieć go zawsze tylko dla siebie i na swoich warunkach. Niekiedy pojawia się zazdrość, o której mówi się, że (pominąwszy zły humor) jest najgłupszym ze znanych uczuć, bo wszystko zabiera, a nic nie daje.

Wbrew mediom prawdziwa miłość to rzadkość. Pamiętajmy o tym.

 

 



[1] Psychologia miłości, Bohdan Wojciszke GDANSKIE WYDAWNICTWO PSYCHOLOGICZNE GDAŃSK 1993

[2] Tabela 13. Klasyfikacja rodzajów miłosci. Zródło: Sternberg (1986, s. 123). Wojtiszke 233

[3] Rollo May, Miłość i wola, PIW, Warszawa 1978