Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog marzec 2016

31 marca

Demon Maxwella

 

Kto nie lubi GW? Chyba tylko jakiś głupek i krytykant. Wystarczy ją tylko wziąć do reki, nawet nie trzeba czytać żeby nieomylnie poczuć jej wagę. Może nawet lepiej nie czytać, bo z tego wynikają same problemy i nieporozumienia… Ktoś coś nieopatrznie w GW przeczyta a jak przeczyta to sam coś napisze i proces gotowy. Tradycje wolnego słowa na Czerskiej są nadal żywe i to może napawać postępowy lud miast i wsi słuszną otuchą!

Co skłania ludzi do czytania takiej a nie innej gazety albo nawet oglądania telewizji?

Każdy z nas ma swój własny zwyczaj (habitus) w jaki korzysta z mediów elektronicznych, papierowych  i wszelkich innych. Można oglądać dzienniki w telewizji, słuchać radia oraz rzecz jasna na sto sposobów korzystać z Internetu: przeglądać portale, blogi listy dyskusyjne, szukać wiadomości w miejscach takich jak facebook.

Ten nasz medialny modus operandi bywa względnie stały choć nie jest niezmienny – ewoluuje wraz z naszymi poglądami i aktualnymi rolami społecznymi. Pominąwszy ludzi, którzy muszą za pieniądze czytać i oglądać prawie wszystko czyli dziennikarzy, analityków w tym szpiegów białych oraz czarnych i innych zawodowo zajmujących się mediami da się wyróżnić kilka typów owego zmysłu medialnego:

Pod względem wartościowania informacji:

Podejście spójne: są to wszyscy ci, którzy szukają wiadomości potwierdzających ich wiedzę i system wartości bądź to dlatego, że nie lubią dysonansu poznawczego (czyli rozbieżności pomiędzy ich poglądami i pozyskiwanym informacjami)bądź dlatego, albowiem uważają, że inaczej myślący głównie kłamią i manipulują. Na przykład czytają TySola i Gazetę Polską ale raczej za żadne skarby świata nie wezmą do ręki GW a TVN 24 wzbudza w nich silny odruch trzewny.

Z kolei podejście analityczne czyli wszystko trzeba wiedzieć: ci biedni maniacy mimo, że im przecież nikt nie płaci czytają wszystko co im wpadnie w ręce a najlepiej możliwie skrajne opinie - żeglują po morzu informacji pomiędzy Scyllą Jacka Żakowskiego i Charybdą Tomasza Sakiewicza w ten sposób pragnąc znaleźć swój  kurs na prawdę

Pod względem formalnym:

Telewizor na śmietnik – tylko Internet staje się głównym źródłem informacji: ulubione blogi, portale, listy dyskusyjne, YouTube rzecz jasna. To podejście ma tę zaletę, że praktycznie jesteśmy sami twórcami swojego serwisu informacyjnego i to często w sposób bardzo interaktywny, mocno zindywidualizowany i nie pozwalamy tym których uważamy za niekompetentnych idiotów grzebać swoimi brudnymi paluchami w mózgu.

Podejście tradycyjne czyli po trochu wszystkiego: nieco radia, wiadomości w telewizji gazeta i jakiś tygodnik do drzemki na kanapie. Czasem następuje wyklęcie określonego źródła informacji: nie oglądam telewizji albo nie czytam dzienników itp. lub obłożenie anatemą jakiegoś redaktora: Jak widzę Tomasza Lisa to mi marchewka czwórkami z piwnicy wychodzi!!

Oczywiście na to co i jak oglądamy ma wpływ rola zawodowa, społeczna czy rodzinna. Co innego czyta i ogląda korporacyjny menedżer w średnim wieku, a zwykle co innego młoda niepracująca matka czy nie wstydźmy się tego słowa zaangażowany moherowy emeryt.

Należałoby dzieci w szkole uczyć już od maleńkości jak używać mass media żeby przenieść sobie pożytek i nie zidiocieć przed dwudziestką: czyli:

  • Jacy nadawcy są wiarygodni i po czym to poznać?
  • Jak poznać, manipulatora medialnego (dziennikarza, polityka czy celebrytę) i jakich metod taki drań używa?
  • Jak szybko i rzetelnie pozyskiwać informacje, które są nam potrzebne?
  • Jak używać mediów do rozrywki i kontaktów społecznych z pożytkiem dla duszy, umysłu i ciała?
  • Dlaczego internetowa pornografia jest tak szkodliwa? (inna zresztą też)
  • Specyfika różnych mediów: język mediów i retoryka
  • Historia i rozwój mediów
  • Nowe media

 

To byłby przedmiot z którego nikt by nie uciekała pod warunkiem, że byłby prowadzony z jajem i na serio. Mógłby być też gwoździem do trumny obecnego mariażu demokracji, mediów które się przerodziły w samozwańcze polityczne ośrodki decyzyjne i sondarzowni kreujących rzeczywistość. Ludność tubylcza po gruntownym wyedukowaniu mogłaby się z tego cyrku wypisać raz i na zawsze.

Ale na razie nam to nie grozi bo wielu ludzi ma w tym interes aby nic się nie zmieniło.

Media aspirują do roli daleko większej niż im się przynależy i można je porównać do Ministerstw Prawdy. Winstonowie i Smithowie naszych czasów kreują dzień po dniu rzeczywistość dla proli. GW kształci i tresuje tych którzy zabiegają o przyjęcie na stanowisko inteligenta III RP (podstawowy warunek to podzielać poglądy wyrażane łaskawie przez GW)

Większości radiostacji i telewizorów z TVN 24 na czele jest bardziej przewidywalna w swoich sympatiach, poglądach i kierunkach perswazji społecznej jak śmierć i to śmierć z nudów.

A co z tym demonem?

Naukowiec J.C. Maxwell wymyślił hipotetyczną istotę, która miała unaocznić sens drugiej zasady termodynamiki. Oto definicja autora z  roku 1867:

    "... jeśli wyobrazimy sobie istotę potrafiącą podążać za każdą molekułą z osobna, to taka istota, mimo iż posiadałaby takie same atrybuty istnienia jak my, byłaby zdolna do czynów, które są dla nas niewykonalne. Jak dowiedliśmy, cząsteczki w naczyniu pełnym powietrza w stałej temperaturze poruszają się z najróżniejszymi prędkościami, jednakże średnia prędkość dowolnej dużej, losowo wybranej ich liczby jest zawsze niemal jednakowa. Wyobraźmy sobie, że naczynie to jest podzielone na dwie części A i B przegrodą, w której znajduje się mały otwór i nasza istota zdolna widzieć pojedyncze cząsteczki, która otwiera i zamyka ten otwór, tak aby przepuszczać tylko szybsze cząsteczki z A do B i tylko wolniejsze z B do A. Będzie ona zatem bez wydatkowania pracy zwiększała temperaturę B i zmniejszała A, w sprzeczności z drugim prawem termodynamiki.

Jaki jest sens tej fizycznej metafory? Oto my jesteśmy tymi molekułami nad którymi czuwają owe zadziwiające demony aby ci co maja więcej mieli jeszcze więcej a ci maja mniej nie urośli w siłę ….. Aby była w Polsce strefa A dla szybszych i bogatszych i B tych muszą wolniej łatać bo demony zadbały żeby były tam gdzie trudniej o energie.

 

18 marzec

Polskie cechy narodowe[1]

 

„Mój Boże, co za czasy! Polacy handlują, Żydzi prowadzą wojny, a Niemcy walczą o pokój!”.

 

Stereotypy

 

Aleksander hrabia Fredro ustami Cześnika Raptusiewicza wyraził taki pogląd: „Wprzódy ziemia w miejscu stanie, wprzódy w morzu wyschnie woda, nim tu u nas będzie zgoda”.

Zdaniem niektórych, słowa te mówiły o naszym narodowym warcholstwie, niechęci do zrozumienia racji drugiej strony, egoizmie i innych negatywach cechach wykpiwanych w Zemście).

Stereotyp to, najprościej rzecz ujmując, schematyczny obraz osób, grup, stosunków społecznych ukształtowany na podstawie niepełnej lub fałszywej wiedzy.

Podstawowym stereotypem jest taki, że to inni posługują się stereotypami, ale nie my. Kiedy już uruchomimy w głowach swój stereotyp, zaczyna zachodzić unikatowe w rzeczywistości fizycznej (za to nagminne w psychologicznej) zjawisko zwane perpetuum mobile. Koncentrujemy się na pozyskiwaniu wszystkich informacji zgodnych z naszym stereotypem, a ignorujemy z nim sprzeczne. Dostrzegamy tylko to, co chcemy dostrzec. Konsekwencją jest znacznie łatwiejsze zapamiętywanie „pożądanych” informacji oraz ich łatwiejsze przypominanie sobie. Stanowi to główną, ale – broń Boże – niejedyną przyczynę, iż tak nam trudno zmienić stereotypy (oczywiście u innych, bo sami jesteśmy przecież bardzo elastyczni, jeśli w ogóle ulegamy jakimś stereotypom…). Na dodatek, jeżeli nawet w swoim otoczeniu spotkamy pracowitego Rumuna, to w cale nie znaczy, że od razu zaczniemy rewidować swoje poglądy na temat Rumunów. Najpewniej pogardliwie skrzywimy usta i wycedzimy przez zaciśnięte zęby jedną z przygotowanych na taką okoliczność „złotych” mądrości: „Od każdej reguły jest wyjątek” lub „Jedna jaskółka wiosny nie czyni”. I co? Oczywiście nadal nie zmienimy swojego zdania, ale powstaje duża „szansa”, że jeszcze bardziej będziemy ich nie lubić.

Trudno jest wyeliminować stereotypy społeczne także i z tego powodu – jak to wykazał prof. Lee Osterhout, psycholog z University of Washington w Seattle, używając elektroencefalografu – że pozostawiają one ślady w naszych mózgach (a dokładnie: w ciele migdałowatym, wchodzącym w skład tzw. układu limbicznego, który zawiaduje m.in. naszymi emocjami).

 

Uprzedzenia

 

Podobnie rzecz się ma z uprzedzeniami na tle rasowym. Allen Hart z Amherst College w Massachusetts, śledząc przy użyciu rezonansu magnetycznego reakcje ludzi na białe i czarne twarze, odkrył, że na poziomie podświadomym reakcja naszego mózgu na twarze czarnoskórych jest wyraźnie silniejsza niż na białe twarze[2].

Anglicy są flegmatyczni, Włosi są oczywiście cholerykami, dla Niemców najważniejszy jest porządek i dyscyplina, a Polacy? Polacy „nad Hiszpanami górują pobudliwością, nad Francuzami wytrwałością, nad Niemcami wielkodusznością, nad Portugalczykami zwinnością, nad Włochami siłą”[3]. Prawda to czy fałsz?

Cechy narodowe to śliski temat, bo rozpięty gdzieś pomiędzy Somosierrą i Monte Cassino a polnische wirschaft i liberum veto. Nie wiadomo nawet dokładnie, czy rzeczone cechy narodowe istnieją i co dokładnie oznaczają w praktyce. Czy każdy obywatel musi przejawiać cechy narodowe, czy może tylko określony procent populacji i jak się je mierzy?

Zapewne na powstawanie i kształtowanie owych cech mają wpływ czynniki geograficzne, społeczne i historyczne, choć związki te trudno udowodnić. Niemniej faktem jest, że często się mówi o nacjach w kategoriach cech. Jeśli te cechy są negatywne, a często są, to niebezpiecznie zbliżamy się do tematu uprzedzeń, czyli stygmatyzowania przedstawicieli określonego narodu zgodnie z przyjętymi założeniami.

 

Stereotypy polskie

 

Żeby nie obgadywać innych narodów, przejrzyjmy pokrótce naszą narodową historię stereotypów.

I tak w XV i XVI wieku Polacy ponoć mieli otwarte usposobienie; byli zgodni, uprzejmi, łagodni; wytrzymali na niewygody, chętnie więc podejmowali dalekie podróże; mieli też duże zdolności językowe; uchodzili za uprzejmych, grzecznych, gościnnych i hojnych[4].

Ale posiadali też wady. Hołdowali bowiem „beztroskiej bezczynności i przyjemnym zabawom”, pozostawiając biedniejszym „pracę umysłową i rozwijanie pomysłowości”[5]. „Bardziej przykładali się do gruntownego przyswajania cudzych wynalazków niż do wynajdowania czegoś samym” na skutek czego mało co sami wynajdywali i używali cudzych wyrobów[6]. Mają chłonny umysł i ogromne zdolności, niemniej są bardzo podatni na obce wpływy. Nie lubią wysiłku i niczego nie kończą. Ojczyznę kochają najbardziej z daleka.

 Polacy nadto charakteryzowali się (i chyba tak jest nadal) tolerancją religijną. Wszak w XVI i XVII wieku Rzeczpospolita była najbardziej tolerancyjnym państwem w Europie.

Niemniej dał się zauważyć nadmierny indywidualizm szlachecki, niechęć do zespołowego działania i podporządkowania się władzy zwierzchniej. Po okresie panowania dynastii Jagiellonów i Wazów nastąpiły czasy królów elekcyjnych i tu – zwłaszcza po śmierci Jana III Sobieskiego – zaczęło się dziać już znacznie gorzej. „Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” oraz „Polska nierządem stoi” to znane powiedzenia charakteryzujące ten okres.

Po utracie niepodległości szlachcie przypisywano takie zachowania i cechy, jak pesymizm, fatalizm bądź mesjanizm. Niezrealizowane plany polska szlachta rekompensowała wówczas próżnością, eksponowaniem zalet ciała, fortuny, krasomówstwem; starała się o dorównywać magnatom pod względem znaczenia.

Natomiast niższe stany społeczne (chłopi) stały się nosicielami pozytywnych cech narodowych, a w szczególności realizmu życiowego, silnego poczucia odpowiedzialności za swój los, zaradności, a największym ich pragnieniem było posiadanie ziemi na własność. Mieli się też charakteryzować niechęcią do działań rewolucyjnych, wytrwałością, zmysłem organizacyjnym oraz lojalnym i cierpliwym stosunkiem do władz państwowych.

 

Ćwiczenie: Jakie cechy czy stereotypy przeważają w Twoim otoczeniu?

 

Plusy i minusy

 

W czasie drugiej wojny światowej Polacy są „najlepszymi żołnierzami świata”, natomiast komunizm, który przyszedł do Polski zaraz po niej, jak wszędzie, gdzie się zjawiał, uwydatnił negatywy. Nieuczciwość, nieprawość, nadużycia, marnotrawstwo, powszechne złodziejstwo stały się niemalże normą.

Mimo że już Mikołaj Rej zapewniał: „Polacy nie gęsi i swój język mają”, dziwna niedojrzałość i być może kompleksy sprawiają, że za wszelką cenę staramy się zyskać akceptację i przypodobać się innym narodom (Polska papugą Europy).

Nieustanne porównywanie się z innymi, chęć dopędzenia ich lub prześcignięcia naraża nas na wzgardę[7] lub śmieszność (jeśli sztucznie rozdmuchujemy swoje osiągnięcia).

Dlatego grozi nam pospolitość: „Nie będziemy narodem prawdziwie europejskim, póki nie wyodrębnimy się z Europy, gdyż europejskość nie polega na zlaniu się z Europą, lecz na tym, aby być jej częścią składową – specyficzną i nie dającą się w niczym zastąpić”[8].

O. Salij pisał, że najwyższy czas, abyśmy przestali być smarkaci, przestali się uganiać za przypodobaniem się innym nacjom i wreszcie dojrzali jako naród. Decyduje o tym kilka rzeczy. Musimy przede wszystkim:

  • Wystrzegać się postępowania niegodnego człowieka (kłamstwo, złodziejstwo, tchórzostwo, pijaństwo, żerowanie na cudzej dobroci lub niewiedzy), co wprawdzie zawsze w dziejach się zdarzało, ale teraz często nawet się tego nie wstydzimy.
  • Zaniechać noszenia wielu masek.
  • Zaprzestać zabawowego traktowania życia (na przykład ograniczyć miejsce, które przyznajemy w swoim życiu sportowi).
  • Zrezygnować z niepoważnego traktowania samego siebie (seksualizm, konsumpcjonizm, kult kariery).

Mamy też atuty w ręku, należą do nich:

  • Narodowe rachunki sumienia, dzięki którym gotowi jesteśmy do szukania w sobie błędów i win.
  • Polska religijność.
  • Zwalczanie w sobie odruchów zemsty i nienawiści do nieprzyjaciół.(np. Walerian Łukasiński).
  • „Odwaga cywilna. Powiedzieć, że jest ona cechą Polaków, to może za dużo. Niewątpliwie jednak jest ona naszym ideałem. Ale zauważmy, że ideał raczej nie zstępuje do nizin, na których żyje szary obywatel. Polska odwaga cywilna kojarzy się raczej z Pułaskim, Rejtanem, Bielińskim, a więc z reprezentantami narodu, którzy wbrew naciskowi okoliczności starali się spełnić swój obowiązek publiczny”[9].

 

Te krótkie rozważania zakończmy słowami Romualda Traugutta wypowiedzianymi do carskiej komisji śledczej: "Skoro Bóg podzielił ludzkość na narody – tłumaczył Romuald Traugutt powody wybijania się Polaków na niepodległość – dając każdemu z nich pewne odrębne cechy, każdy więc naród równe ma prawo do swego istnienia jako niezależna jednostka, rozwijająca ze swobodą zupełną tę myśl, którą Stwórca w jej łonie złożył".

Może lepiej zamiast upajać się narodowymi cnotami albo usprawiedliwiać się wspólnymi przywarami, niech każdy odpowiada za te cechy, które sam reprezentuje. Na co dzień, nie od święta.

 

Ćwiczenie: Jakie stereotypy dostrzegasz u siebie samego i w swoim otoczeniu? Czy Twoim zdaniem bilans jest dodatni, czy ujemny?



[1]              Korzystaliśmy tu m.in. z pracy Teresy Bloch, Polski charakter narodowy na tle dziejów ojczystych.

                http://www.npw.pl/ARCHIWUM_NPW/2000_07_08/OKW-Bloch_polski-charakter-narodowy.html

[2]              Dziennik internetowy PAP, wydanie nr 879, 31 października 2000, Warszawa.

[3]        Maciej Skarbiewski, w: Teresa Bloch, Polski charakter..., op. cit.

[4]      Jan Rybiński, w: Tamże.

[5]      Marcin Kromer, w: Tamże.

[6]      Szymon Starowolski, w: Tamże.

[7]              O. Jacek Salij, Rozpacz pokonana http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/rozpacz_pokonana/245.php

[8]              Witold Gombrowicz, Dzienniki, Kraków 2013.

[9]              O. Jacek Salij, op.cit.

7 marzec

Procedura heytu (w tłumie realnym lub wirtualnym)

Aby całą rzecz dobrze przeprowadzić konieczna jest procedura, które elementy podajemy poniżej:

„My” – „Oni”

Punktem pierwszym jest stworzenie dwóch antagonistycznych grup.

Wystarczy podzielić dzieci na brązowo- i niebieskookie, aby wytworzyć świadomość istnienia i odrębności obu grup.

Autorytety (sens, rodzaj działań)

Autorytety informują naród: co jest cool a co jest passe.

Zadaniem autorytetów jest :

  • przełożenie propagowanych racji na zrozumiały dla tłumu język emocji
  • wskazanie możliwych działań
  • dostarczenie ideologii, nadanie sensu działaniom.

Na tym etapie trzeba skłonić ludzi do podporządkowania się autorytetom. Oto zagadka! Do czego może doprowadzić brak słusznych autorytetów?

Przecież nie może powtórzyć się sytuacja, kiedy to społeczeństwo bez żadnych odgórnych wskazań autorytetów – a nawet wbrew im – tak samo z siebie ustawiała się w kilometrowe kolejki, aby oddać ostatni hołd prezydentowi Kaczyńskiemu! Nie może być tak, że obywatele sami z siebie czczą Żołnierzy Wyklętych 1 marca i jeszcze organizują Marsze Niepodległości 11 listopada. To jest niebezpieczne. Nie wiadomo do czego może doprowadzić taka emancypacja społeczeństwa od starszych i mądrzejszych.

Fałszywe autorytety produkowane są taśmowo przez reżimowe media. Są nimi politycy, celebryci, pseudoeksperci od nawozów i od świata, dziennikarze farbowane lisy, aktorzy wyznający zasadę, że największą siłą głupca, jest to, że nie waha się głośno powiedzieć tego, co myśli.

Najbardziej gorzkie – a może raczej: smutne – jest to, że ogromna część uczestników kontrmanifestacji zorganizowanej przez siły ciemności pod Krzyżem na Krakowskim, nie zdawała sobie sprawy, że są konformistami.

 

Poczucie bezkarności

„By sprawić, aby zwykli, dobrzy ludzie wyrządzali zło, należy zacząć od małych kroczków” Na początek można przynieść krzyż zrobiony z puszek piwa po „Lechu”. Kiedy już konformistom wmówimy, że są nonkonformistami, trzeba im zapewnić poczucie bezkarności. Profesor Zimbardo: „W całej historii ludzkości popełniono więcej przestępstw z powodu posłuszeństwa, niż nie posłuszeństwa /.../ Prawdziwym zagrożeniem społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom”.[1]

Dehumanizacja

Stygmatyzacja i etykietowanie przeciwnika bardzo ułatwia napaść i agresję. Pod Pałacem  Prezydenckim  nie było ludzi, a  np.:

  • mohery,
  • Talibowie,
  • oszołomi,
  • fanatycy religijni.

Wtedy zjawia się demon pogardy – czyli uprzedzenia.

Niemieccy hitlerowcy, oprawcy wiedzieli, że łatwiej jest krzywdzić, kiedy ludzie nie są spostrzegani jako ludzie a jedynie jako numery obozowe. W słynnym eksperymencie prof. Miligrama, podczas którego porządni i prawi obywatele w imię „dobra” z powodzeniem skłaniani byli do karania prądem elektrycznym, dochodzącym nawet do 450 V innych ludzi, znacznie częściej to czynili, gdy tamci byli określani mianem „zwierząt”.

Bierność

Jeżeli zaakceptujemy rolę biernych obserwatorów, to zgadzamy się na możliwość pojawiania się i zakorzeniania się patologii w naszym życiu. „Nic tak nie pomaga złu, jak bezczynność ludzi dobrych” – jak dawno temu pisał E. Burke.

Eliminacja Fizyczna

Ciekawe, czy uczestnicy tej hucpy zgodziliby się ze zdaniem prof. Zimbardo: „Tłumienie rebelii, wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii”.

Kiedy autorytety wyrażą zachwyt, a liderzy zachęcają, niedługo przemoc dojdzie do głosu. Co się stanie, jeżeli okażemy się bierni i tyran dojdzie do władzy? Zdaniem prof. Zimbardo – będzie to eliminacja fizyczna oponentów


[1] Źródło: film Five Steps to Tyranny (2001)