Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog kwiec 2012

30 kwietnia

Jest bezpiecznie? Czy może nie?

Jakie elementy rzeczywistości prowokują do refleksji jeśli tylko nie jesteśmy biernymi odbiorcami socjotechniki realizowanej przez media?

Duża rozbieżność definicji rzeczywistości w każdym jej aspekcie. Jedni uważają, że państwo się kompletnie sypie (i podają szeregi dowodów i cyfr) a inny przeciwnie, twierdzą, że jest fantastycznie (i podają szeregi dowodów i cyfr).

Niesprawności państwa dotyczy już właściwie wszelkich dziedzin życia ale najbardziej boleśnie w sensie dosłownym i przenośnym odczuwamy ją gdy chorujemy sami lub chorują nasi bliscy. Jeśli nie mamy oparcia w rodzinie i nie możemy płacić za usługi medyczne (nawet mając ważne ubezpieczenie społeczne) łatwo możemy się stać - jak to mówi Stanisław Michalkiewicz - ofiarami Narodowego Programu Eutanazji. Równie negatywnie można napisać o kolejach, stadionach, wymiarze sprawiedliwości i edukacji. Właściwie o wszystkim.

Widoczny jest znaczny dysonans pomiędzy rzeczywistymi problemami obywateli a rzeczywistością kreowaną przez media.

Przez ostatnie lata władza sama siebie bardzo skutecznie pozbawiała autorytetu i w gruncie rzeczy jedyne pytanie jest takie czy sama wierzy we własną propagandę czy tylko udaje.

Powróciła arogancja władzy (bardzo podobna do tej peerelowskiej)polegająca na demonstracyjnym lekceważeniu sytuacji aspiracji jednostek czy grup społecznych tak jak miało to miejsce na przykład w sejmowej debacie dotyczącej emerytur. Z jednej strony władza jest oderwana od społeczeństwa ale z drugiej strony ma poparcie wszystkich korzystających z obecnej sytuacji. Jest to wcale nie taka mała grupa. Według niektórych danych urzędników wcale nie jest pół miliona ale milion ponieważ drugie tyle pracuje na umowach dla aparatu państwowego.

Coraz bardzie zaczyna zarysowywać się tendencja do zwiększania kontroli policyjnej realizowanej na ulicy i w Internecie. Duży niepokój wzbudza wdrażanie sytemu INDECT czyli :Intelligent information system supporting observation, searching and Detection for security of citizens in urban environment’ (czyli: ‘Inteligentny system informacyjny wspierający obserwację, wyszukiwanie i detekcję dla celów bezpieczeństwa obywateli w środowisku miejskim’) Jest to projekt UE i jeden z największych wdrażanych tego typu programów na świecie. Oczywiście jego celem jest bezpieczeństwo obywateli ale jak ktoś powiedział największy niepokój wzbudza od XX wieku samo użycie słowa bezpieczeństwo. Za bardzo przywodzi na myśl totalną kontrole całkiem taką jaką opisywał Orwell w roku 1984.

INDECT działa w Internecie analizując całą naszą aktywność w sieci we wszelkich możliwych formach: na blogach, portalach społecznościowych. Zapewne nie omieszka zbierać danych z wyszukiwarek czy analizować przy pomocy narzędzi lingwistycznych jakich słów używamy i z kim w jakich sprawach się komunikujemy.

Celem sytemu jest wyszukiwani nietypowego zachowania. W tej definicji mogą się kryć wszelkie rzeczy jak na przykład nie dość entuzjastyczne popieranie działań rządu. Teoretycznie na ulicy ma to dotyczyć zachowań uznanych za niebezpieczne takich jak przemieszczanie się w grupie czy różne formy agresji – takie działania system ma rozpoznawać automatycznie.

Na ulicy namierzą nas drony czyli latające kamery albo Mobile Urban Observation System) czyli system kamer rozmieszczony już praktycznie wszędzie. Wystarczy rozejrzeć się uważnie wokół siebie. Jak do tego dołożymy inwigilację za pomocą naszych własnych komórek i innych metod obraz staje się niepokojący. Wszystko to jest zapisywane w bazach danych. System ma być testowany w Polsce i Ukrainie w czasie Euro.

Tak zwane media meistremowe o wielu sprawach nie mówią wcale o innych (Katastrofa Smoleńska, stan państwa) manipulują i kłamią. Najchętniej zajmują nas sprawami drugoplanowymi: rozrywką, sportem czy tanią sensacją. Kanalizują nasze emocje i utrzymują nas w stanie kontrolowanej ignorancji. Media w Polsce są elementem władzy albo wręcz władzą jako taką i zapewne mają większe znaczenie niż wiele ugrupowań politycznych. Brzmi to diabolicznie ale można to udowodnić.

Brak nadziei na zmianę – oczywiście nie dotyczy wszystkich a zwłaszcza beneficjentów sytemu, którzy żyją jak pączki w maśle. Brak nadziei często wiąże się z brakiem poczucia sprawiedliwości. Niech by tam różni ludzie bogacili się i to nawet bardzo.. Niestety bardzo często nie dzieje się tak dlatego, że są mądrzejsi i bardzie pracowici ( niechby i mieli więcej szczęścia ) ale wynika to z systemowej nierówności szans. Jedni nazywają to kapitalizmem kompradorskim a inni układem. I to nie jest to bezinteresowna zawiść tak chętnie przypisywana Polakom schadenfreude – radość z cudzej szkody tylko analiza pookrągłostolowych karier i jeszcze wcześniejszych koligacji. Warto pamiętać o niebagatelnej roli wszelkich tajnych służb.

Wyczerpywanie zasobów w sensie demograficznym(dzietność na poziomie 1,34) i materialnym (zadłużenie państwa i obywateli) i jeśli nie odwrócimy tej tendencji postawimy przyszłe pokolenia w nieprostej sytuacji. Nas będzie za mało a długów za dużo.

Brak zaufania w relacjach pomiędzy ludźmi (niski kapitał zaufania społecznego) utrudnia samoorganizację społeczną, która jest naszą jedyną realną nadzieją na zmianę. Pisaliśmy o tym już niejednokrotnie. Zmiany na górze nam nie pomogą jeśli sami nie zorganizujemy się na dole i nie stoczymy bitwy z rojem zagrożeń (wewnętrznych i zewnętrznych) jakie nam jako państwu, społeczeństwu, narodowi zagrażają.

Apatia i bierność dużych grup społecznych i odwrócenie od życia społecznego i polityki na rzecz grilla, paczki kumpli (wedle badań takie właśnie są preferencje wielu młodych Polaków) i ludycznych gier sportowo muzycznych jest faktem.

Bark planu i celu – nawet gdyby nastąpiła jakąś cudowna zmiana i moglibyśmy zacząć się już jutro odbudowę i reformy Polski nie wiadomo jakie są cele i program. Wolny rynek, trzecia droga, zbankrutowany szwedzki model państwa opiekuńczego czy cokolwiek innego. Dyskusja na ten temat toczy się na marginesie i nie biorą w niej udziału szerokie warstwy społeczne.

Polska ma swoje atuty: gaz łupkowy czy ludzi nawykłych od lat do radzenia sobie w zbiurokratyzowanym i opresyjnym państwie. Najwyższa pora stworzyć warunki żeby je można było wykorzystać

Niekorzystny kontekst międzynarodowy jest faktem i nie ma co tego tematu rozbijać bo jest zbyt obszerny. Czasy dobrej koniunktury się skończyły i nic nie wskazuje aby to się miało zmienić.

Niedługo miraże Euro szybko zostaną zastąpione bolesnym przebudzeniem. Niestety rewolucje wybuchają nie wtedy kiedy się pogarsza ale kiedy się poprawia i ludzie zyskują nadzieję na zmianę. Mimo, że czasy są marne to nie zwalnia z robienia dobrej polityki.

 Nam pozostaje jeszcze wiara w Opatrzności Boską. Niech każdy z nas robi co może a kierowanie światem pozostawmy Panu Bogu. On wie co robi.

 

17 kwietnia

Czy człowiek jest istotą racjonalną? Zwłaszcza na emeryturze.

 

Ciekawą z punktu widzenia obecnej debaty emerytalnej jest analiza przeprowadzona przez profesora IESE Guido Stein’a na temat wieku odejść prezesów 184 hiszpańskich spółek giełdowych. Otóż opierając się na analizie Salvador Plaza i Lourdes Susaeta „Study od CEO turnover in Spain’s Major Listed Companies (2001-2010)” ustalił że jest to wiek 62 lat. Ponadto zauważył że wprawdzie „wiek nie jest podstawą do zwolnienia, zakładając że prezesi utrzymują swoje zdolności i możliwości aby pracować normalnie. Jakkolwiek, część przedsiębiorstw włącza do kontraktu górną granicę wieku dla nich. Na przykład bank BBVA ustanowił 70-letni limit wieku dla nich.” Okazuje się że w starszym wieku nawet trudno być prezesem, a co dopiero robotnikiem. (Cezary Mech stefczyk.info/blogi/)

 

Odpowiedz na to pytanie szukają miedzy innymi psycholodzy zajmujący się psychologią ekonomiczną. Jakie zadają pytania i jakich udzielają odpowiedzi? ( na podstawie: Tadeusz Tyszka Psychologia Ekonomiczna)

Człowiek zmierza do maksymalizacji satysfakcji i użyteczności efektów swoich działań. Nawet, kiedy bierze się za działalności sprzeczną z prawem, czyni tak dlatego, że kalkuluje czynniki zysku i straty.

Oceniając zjawiska takie, jak na przykład cena przedmiotów lub poziom naszych zarobków, mamy raczej skłonności do analizowania względnych różnic niż bezwzględnych. Jednym słowem porównujemy. Porównujemy również to, co jest teraz z tym, co było kiedyś. Jest to główny czynnik wyznaczający nasze poczucie czy zarabiamy źle, czy dobrze: najpierw porównujemy to w obrębie organizacji, w której pracujemy a potem z innymi firmami.

Do analizy zjawisk ekonomicznych używamy takich pojęć jak: zysk, strata, stopa zwrotu, ryzyko a wielkości te wyrażamy w pieniądzu; a do oceny działań ekonomicznych używamy jeszcze na przykład kategorii sprawiedliwości. Coś jest sprawiedliwe lub niesprawiedliwe, moralne lub nie moralne.

Ryzyko jest ważnym czynnikiem, który bierzemy pod uwagę. Szacujemy wielkości i prawdopodobieństwo zysku i straty. Na ocenę ryzyka ma jeszcze wpływ niepokój, jaki niesie ze sobą sytuacja, stopień nowości sytuacji i nasza niewiedza, dotycząca możliwych warunków spotkamy.

Jednak ulegamy złudzeniu, że niewielkie ryzyko oznacza niewielki zysk. Po prostu gdy coś wydaje się nam ryzykowne, w swoim umyśle zaniżamy zyskowności tego przedsięwzięcia.

Niestety, im więcej mamy pieniędzy, wcale nie musi to oznaczać, że jesteśmy bardziej zadowoleni. Początkowo zadowolenie wzrasta (wraz ze wzrostem ilości pieniędzy), ale potem ustala się na pewnym stałym poziomie. Ciekawe jest, że mimo tego, że zadowolenie nie wzrasta, wcale nie rezygnujemy z gromadzenia rzeczy. Przeciwnie, robimy tak dalej z uporem godnym lepszej sprawy. Chcemy mieć coraz więcej i więcej rzeczy, których w gruncie rzeczy wcale nie potrzebujemy. Warren Buffet, jeden z najbogatszych ludzi świata, miał ponoć tylko jeden samochód a na pytanie dlaczego tylko jeden odpowiadał, że jak ktoś mu pokaże, jak naraz jeździć dwoma, to kupi drugi.

Wspólną własność nie zawsze wykorzystujemy racjonalnie. Opisuje ją tragedia ( lub dylemat) wspólnej łąki i bynajmniej nie dotyczy to wyłącznie polityki rolnej.

Historia polega na tym, że pasterze wypasają owce na wspólnym pastwisku (trawa na nim odrasta naturalnie), ale po przekroczeniu pewnej ilości owiec, zastanie zniszczona. Pasterz mają pokusę, polegająca na tym, aby zwiększać ilość swoich owiec, maksymalizując swój zysk kosztem społeczności, co jednak w efekcie – jak tak będą postępować inni – prowadzi do zniszczenia łąki, czyli dobra wspólnego.

Jak poradzić sobie z chciwością? Niekiedy rozwiązaniem bywa podział na własności wspólnej na własność indywidualną, niemniej przecież niektóre dobra muszą pozostać wspólne. Są nią na przykład niektóre zasoby naturalne (np.: ujęcie wody na danym terenie).

Teraz coś o ekonomii pracy zespołowej.

Dylemat wodnej jazdy polega na tym, że niejaki Ringelman odkrył, że jeśli poprosi się dwie grupy ludzi, aby przeciągały linę, to im więcej jest tych ludzi, tym słabiej ciągną. Czyli im więcej ludzi w grupie, tym jesteśmy skłonni minimalizować swój wysiłek na rzecz wspornego działania. Im więcej właścicieli włada jakimś dobrem, tym mniejszą mają motywację, aby wkładać swój wysiłek w jego utrzymanie.

Jeżeli idzie o pieniądze, to mamy skłonności patrzeć na niego w pięciu wymiarach:

  • Władza – prestiż - Pieniądze jako miara sukcesu i sposób wywierania wrażenia na innych
  • Powstrzymywanie się od wydawania pieniędzy – ostrożne wydawanie kasy
  • Nieufności – są tacy udzie, którzy wszędzie tam, gdzie są pieniądze, zachowują się nieufnie
  • Jakość – pieniądze służą do kupowani jak najlepszych rzeczy.
  • Niepokój – pieniądze są przyczyna lęków i negatywnych emocji
  • Pieniądze można też traktować w kontekście etycznym
  • Pieniądz może być zły, bo jest korzeniem całego za na świecie
  • Dobry, bo pozwala nam się bogacić
  • Jest źródłem szacunku
  • Symbolem sukcesu
  • Daje wodność
  • Pozwala planować wydatki

Pieniądz ma też swoją psychopatologię:

  • Oczywiście skąpiec, którego życie płynie wyłącznie na gromadzeniu kasy
  • Marnotrawca – rozrzutnik
  • Nabywca władzy, czyli pieniądz, jako środek sprawowania władzy
  • Poszukiwacz sklepowych okazji
  • Gracz

Ciekawe, że zależność pomiędzy dobrostanem psychicznym i posiadaniem pieniędzy jest słaby.

Dużo wskazuje na to, że to raczej poczucie szczęścia przysparza pieniędzy, a nie odwrotnie i wbrew pozorom jest wiele historii potwierdzających te tezę. Zapewne jest to związane z paradoksem postawy to znaczy pewności siebie i życzliwy stosunek do innych ludzi, optymizm powodują łatwość nawiązywania kontaktów (w tym biznesowych) i robienie interesów.

Nastawienie materialistyczne połączone z konsumpcją wydaje się osłabiać poczucie szczęścia. Interesującym jest, że mniej szczęśliwi są ci bardzo bogaci i ci bardziej biedni zwłaszcza, jeżeli pieniądze są da nich wyznacznikiem statusu.

Ludzie wolą lepsze od gorszego, ale też wolą wcześniej niż później. Bardziej cenią dzisiejszą satysfakcję niż odroczoną. Może dlatego tak trudno ich namówić na pseudo reformę emerytalną.

Człowiek maksymalizuje użyteczność swojego działania, niemniej nie dotyczy to tyko samych pieniędzy, ale też innych wartości, na których mu zależy.

 

3 kwietnia

Tresura a zmiana czasu

Radziecki psycholog Iwan Pawłow dzięki swojemu psu (choć nie jest wcale pewne czy mu za to podziękował ) odkrył zasady tresury a ściślej mówiąc warunkowania klasycznego.

Polega ono - mówiąc w największym skrócie - na tym, że na dźwięk dzwonka (sygnał obojętny) dawno psu jedzenie (bodziec warunkowy) i z biegiem czasu już na samo jego brzmienie zwierzęciu kapała z pyska ślina (reakcja bezwarunkowa) ponieważ kojarzył całkiem obojętny sygnał z pożywieniem. Całkiem podobnie kapie ślina jeszcze niektórym obywatelom słuchającym obietnic rządowych tyle tylko, że już powinni wiedzieć , iż to są tylko puste dźwięki.

Co prawda podobnie jak w wypadku psów Pawłowa ten odruch również wytworzył się na skutek wielokrotnego powtarzania ale na wszystko przychodzi koniec.

Warunkowanie instrumentalne odkryte przez J. Konorskiego i S. Millera tym się różniło od klasycznego, że pies musiał jeszcze dodatkowo wykonać jakieś czynności (lub powstrzymać się przed zrobieniem czegoś) na przykład przebiec tor przeszkód aby dostać nagrodę. Czynności ta miał charakter wolicjonalny czyli pies musiał chcieć ją wykonać niejako sam z siebie ale warto pamiętać, że w warunkowaniu instrumentalnym duża rolę odgrywały bodźce awersyjne (nieprzyjemne) i unikanie ich stanowiło poważną motywację.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Państwo to organizacja, która ma na danym terenie monopol na przemoc i dysponuje całym arsenałem bodźców awersyjnych niekiedy bardzo niemiłych. Jeśli naszą wolność (gospodarcza, polityczką, osobistą) zabezpieczamy nie dość dobrze to łatwo możemy stać się obiektem tresury.

Osiągnięcia psychologa Pawłowa (jak też i inne takie jak: behawioryzm czy cybernetyka społeczna) legły u podstaw czegoś co nazywamy inżynierią społeczną czyli wpływaniem na to co społeczeństwo i jego członkowie mają robić i myśleć aby było dobrze. Dobrze rzecz jasna zwłaszcza dla rządzących bo już dobrostan obywateli jest sprawą względną żeby nie powiedzieć całkiem drugorzędną. Czy w naszej rzeczywistości dostrzegamy rękę jakiegoś tajemniczego demiurga - tresera? Być może. Lista takich ćwiczeń – zjawisk społecznych wydaje się dość duża:

  • Nie raz i nie dwa mówiono, że zmiana czasu z zimowego na letni nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego natomiast – zdaniem niektórych malkontentów – może ludziom sugerować, że wszechmoc rządu jest tak wielka, że nawet sięga w kosmos i może on dowolnie regulować sprawy czasu, materii i energii.
  • Zakazy związane z paleniem papierosów mogą mieć podobne znaczenie. Niepalenie na przystankach, niestworzone opowieści o biernym paleniu (ciekawe czy jest coś takiego jak bierne oglądanie wiadomości telewizyjnych czy Tomasza Lisa na żywo) ma wszelkie znamiona tresury. Jakoś przez dość długi okres czasu palący dogadywali się z niepalącymi i nie potrzebowaliśmy do tego wtrącenia się biurokracji.
  • System biurokratyczny i urzędnicy państwowi pracujący – ja by nie było za nasze pieniądze –strofują nas i tresują na potęgę i musimy biegać od jednego okienka do drugiego z rozmaitymi papierkami w zębach. Płacić pieniądze i naklejać znaczki skarbowe aby wybudować dom, ściąć drzewo, założyć firmę czy w ogóle zrobić cokolwiek na tym najlepszym ze światów. Władza biurokracji jest ogromna i może zrobić z nami iż naszym życiem cokolwiek jej się podoba.
  • Następny obszar to poprawność polityczna czyli jak niektórzy (chyba ci nader wsteczni mówią) marksizm kulturowy. To tresura sposobu mówienia i zachowania w makro skali. Feminizm, małżeństwa homoseksualne. Wyrugowanie Kościoła i wiary z przestrzeni publicznej. Można pisać na ten temat wiele. Każda niesubordynacja w postaci utrzymywani na przykład, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny spotyka się z bardzo zdecydowana karą i ostracyzmem.
  • Ekoterroryzm i przymusowe wysłuchiwanie bajek na temat globalnego ocieplenia poparte jest całkiem realnymi sankcjami finansowymi
  • Wychowanie dzieci bez klapsów i w ogóle zdecydowana tendencja do zawłaszczenia dzieci przez państwo też jest przedmiotem intensywnych zabiegów specjalistów społecznych z piekła rodem
  • Jesteśmy też jako społeczeństwo trenowani w wyuczonej bezradności. Wyuczona bezradność to stan w którym człowiek dochodzi do wniosku , że w danej sytuacji nie ma żadnej konstruktywnej reakcji i popada w bierność i patię. Coraz słabiej rozwija się przedsiębiorczość i innowacyjność. Trudno znaleźć jakieś nadzwyczajne ilości karier wojskowych, biznesowych, artystycznych czy naukowych. Oczywiście wszelkie generalizacje są uproszczeniem ale inicjatywa społeczna na poziomie jednostkowym i indywidualnym raczej nie kwitnie. Nie opłaca się.
  • Widzenie tradycji dzięki (czy raczej na skutek) oddziaływaniu na nas polityk historycznych: niemieckiej i rosyjskiej jest przedmiotem dobrze zorganizowanej tresury społecznej. Już niedługo będziemy całkiem przekonani, że za II Wojnę Światową ponosimy całkowitą odpowiedzialność podobnie zresztą jak za zagładę Żydów, wypędzenia Niemców etc. Charakterystyczne jest umniejszanie i deprecjonowanie naszej tradycji wojskowej.
  • Przekonania, aksjomat o bezkarności władzy jest żelaznym elementem tresury. Przed 21 lat III RP politycy są zupełnie nietykalni jak święte indyjskie krowy. Wyrok dla Czesława Kiszczaka za stan wojenny (dwa lat w zawieszeniu) to wyjątek. Władza jest nietykalna i może robić co chce. Zamykać stocznie, ukręcać łeb dowolnym aferom, budować pękające autostrady. Cokolwiek. Nawet jeśli od czasu do czasu ktoś w mediach przełoży wajchę -  jak to się przyjęło mówić – i jakiś żurnalista wypowie słowa krytyki to i tak w niczym ni wpływa to na sytuacje Pana Arłukowicza czy Pani Kopacz.
  • Jesteśmy też tresowani na stadionach sportowych poprzez wprowadzanie zdumiewających przepisów dotyczących na przykład bardzo szczegółowych przepisów dotyczących symboliki i przedmiotów religijnych jakie można prezentować na stadionach. Sport jest prawdopodobnie bardzo dobrym polem doświadczalnym

Próba odgórnego, szybkiego wyrugowania tego wszystkiego jest w istocie inżynierią społeczną. Obrońcy tej inżynierii zawsze argumentują, że alternatywą jest anarchia, chaos, brutalność, bijatyki, zabici i ranni. To manipulacja, na którą łapią się zawsze miliony ludzi dobrej woli nie interesujący się sportem, ale domagający się „zrobienia porządku” z „kibolami”. I gdy okazuje się, że „robienie porządku” przypadkowo dotyka także ich osobiście, zaczynają bić na alarm i interesować się (na krótko) futbolem. Chociaż to nie tylko kwestia futbolu, a kierunku, w jakim zmierza cała nasza cywilizacja.( Marcin Herman rebelia .pl)

 

W książce Wiktora Suworow Wybór bohaterka ma za zadanie napisać wypracowanie na temat Jak zniewolić 100 milionów obywateli? Jako klucz do rozwiązania wskazuje właśnie zmianę czasu letniego na zimowy: Chodzi o to aby ludzie bezkrytycznie i regularnie wykonywali zupełni idiotyczne, kretyńskie czynności. Jeśli tylko narzucimy ludzkości z dziesięć tysięcy podobnych idiotycznych zachowań, jeżeli sprawdzimy, że wszyscy podporządkowują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem.