Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog. pażdziernik 2012

30 października

James Bond i sprawa polska

 

Jak tu się nie cieszyć, kiedy po raz kolejny James Bond w brawurowy sposób ocali świat? Rozgromi złowrogie siły (jakie jeszcze nie wiemy) i da nam zastrzyk wiary w cywilizację białego człowieka.

Świat Bonda jest doskonale przewidywalny i kontrolowany. Pozornie dostarcza sensacji, ale w gruncie rzeczy wszystko jest w nim wiadome i ustalone raz na zawsze. Wszystkie role są rozdane i ściśle określone. M jest królem, Bond rycerzem. Jest oczywiście paskudny czarny charakter i piękna kobieta. Cała gra jest szczegółowo zaplanowana. Jak pisze Umberto Ecco można to określić szachowo:

James Bond rozpoczyna i daje mata w ośmiu posunięciach:

A. M wykonuje ruch i daje zlecenie Bondowi

B. Czarny Charakter wykonuje ruch i pojawia się przed Bondem, ewentualnie jako postać zastępcza

C. Bond wykonuje pierwszy ruch i daje pierwszego mata Czarnemu Charakterowi - albo Czarny Charakter daje pierwszego mata Bondowi

D. Kobieta wykonuje ruch i pojawia się przed Bondem

E. Bond podporządkowuje sobie Kobietę: zostaje jej kochankiem albo zaczyna ją uwodzić

F. Czarny Charakter więzi Bonda (z Kobietą albo bez, lub też każde oddzielnie)

G. Czarny Charakter torturuje Bonda (czasami również Kobietę)

H. Bond pokonuje Czarny Charakter (zabija go albo zabija jego zastępcę, albo też jest obecny przy jego zabiciu)

I. Bond rekonwalescent przeżywa romans z Kobietą, którą następnie utraci.

Schemat pozostaje niezmienny[1]

Mimo, że Bond w wersji Daniela Craiga budzi pewne wątpliwości z racji swojego – jak poniektórzy określają - pogłębienia psychologicznego, też mieści się wewnątrz tego schematu.

Co ma agent 007 do sprawy polskiej?

Rzeczywistość polityczna III RP jest pisana na bardzo podobnych zasadach. Role są z góry rozdane i stałe, a od czasu do czasu zmieniają się tylko aktorzy, którzy je odgrywają z mniejszym, czy większym talentem. Schemat jest także niezmienny, choć odrobinę inny niż u Bonda. Te same twarze, w tym samym filmie od 23 lata, a właściwie od lat siedemdziesiątych. Niestety koszty biletów są coraz większe i sam film coraz słabszy.

Kim są dramatis personae?

Głównym bohaterem jest Rząd (wyłoniony przez aktualnie jedynie słuszną partię: OKP, UD, SLD, PO etc) , który ma wszelkie cechy i atrybuty boskie: chce dobrze dla każdego, wszystko może, jest miłosierny, rozumie swoich poddanych. Zanim zacznie się psuć jest pozbawiony wad. Ma w sobie wiele ze złotej rybki i wróżki jednocześnie. Zajmuje się sprawami, które zwykły, szary człowiek nie jest w stanie ogarnąć swoim rozumem. Ten zbiór supermenów po jakimś czasie ulega korozji i wtedy wszyscy nagle ze zdziwieniem widzą, że król jest nagi. Po upadku rządu (a często i partii, która go stworzyła) wyłania się, jak Feniks z popiołów nowy jeszcze doskonalszy.

Na drugim miejscu Lud (obywatele miast i wsi), którzy w zależności od optyki występuje w dwóch wcieleniach:

  • Królewny Śnieżki (nasz lud, jak lawa), którą jakiś aktywista musi pocałować, żeby się łaskawie obudziła
  • Lemingów, polactwa, - coś pomiędzy Sodomą i Gomorą (ze względu na lobby sodomitów panoszące się w przestrzeni społecznej), homo sovieticus, a jedz pij i zaciskaj pasa. Na czole ma nie tyle krwawe znamię, ale złowróżbne piętno indyferentyzmu zżerające jego duszę

Lud wyraża swoją wole w sondażach (czasem kilka razy w tygodniu i jest w tym akcie bardzo zmienny) albo rzadziej wyborach (w poszukiwaniu mniejszego zła i straconego czasu). Ostatnio lud coraz bardziej przypomina chór dziadów: nie tyle w sensie stricte z tragedii greckiej, co par excellence zwyczajnych dziadów bez grosza przy duszy, a do tego jeszcze solidnie zadłużonych..

Szermierze prawdy (głosiciele dni ostatnich). Trochę Stańczyka, trochę Wernyhory (tego z Wesela Wyspiańskiego). Przemierzają Polskę fizycznie lub internetowo. Krzewią wszem i wobec prawdę, która ma nas wyzwolić. Coraz więcej czasu spędzają na salach sądowych zwłaszcza za sprawą TVN i GW.

Chochoł, czy raczej cała karna i dobrze zorganizowana gromada chochołów, dbająca o to, aby trzymać lud w uśpieniu. W chocholim tańcu. „Tańcuj, tańczy cała szopka, a cyś to ty za parobka?” (…)„Powyjmuj im kosy z rąk, poodpasuj szable z pęt, zaraz ich odejdzie smęt. Na czołach im kółka zrób, skrzypki mi do ręki daj; ja muzykę zacznę sam, tęgo gram, tęgo gram.” Wesele (akt III, sc. 37). Nic dodać nic ująć.

 

Czarny charakter (Wujek Samo Zło). W wszystkich odcinkach Bonda ci źli byli opisywani jako okropni brzydcy.

Bond wchodzi w konflikt z Czarnym Charakterem. Opozycja ta wprowadza do gry różne wartości; niektóre z nich są jedynie wariantami pary charakterów. Bond reprezentuje niewątpliwie Urodę i Męskość w stosunku do Czarnego Charakteru, który jest monstrualnie brzydki i seksualnie do niczego. Monstrualna brzydota Czarnego Charakteru jest elementem stałym[2]

Tajne organizacje: grają w spiski za pomocą, których trzymają mocno władzę, okradają Polskę i są gwarantami zagranicznych dominacji. Główną ich cechą jest to, że ich nie ma, ale jest to tylko wyższa forma obecności. Od masonów, poprzez WSI, ubeckie watahy i mafię.

Dwa słowa o symbolicznych przedmiotach.

Czapka z piór (symbol ambicji i próżności) przynależy nieudacznemu premierowi Donaldowi Tuskowi. Sprawa rogu jest do dyskusji („(…) kasjsim zabył złoty róg, ostał mi się ino sznur”), ponieważ do tej nagrody kolejka jest długa.

W co gramy?

Oczywiście w jesteśmy w permanentnej wyprawie po złote runo. Złote runo jest w UE, choć ostatnio jest z tym gorzej i może będzie trzeba przerzucić się na gaz z łupków.

Niebem jest ład demokratyczny i sprawiedliwość społeczna. Bez tych rzeczy życie jest zupełnie niemożliwe. Człowiek niewierzący w te aksjomaty to łajdak i potencjalny Adolf Hitler.

Gra ma taki przebieg:

  1. Siły ancien rezime (rząd i aktualnie jedynie słuszna partia) popadają w dekadencję i brakuje im kasy
  2. Tajne służby dochodzą do wniosku, że trzeba coś zmienić (bo ich interesy są zagrożone)
  3. Opozycja i ludzie dobrej woli są do zmiany gotowi i szemrzą złowrogo
  4. Lud milczy, stoi w kolejkach (za komuny) albo liczy długi i kultywuje swój wszechogarniający indyferentyzm (za PO, czyli w gruncie rzeczy też za komuny)
  5. W przedziwny sposób (czasem gabinetowy, niekiedy za pomocą widowiska telewizyjnego takiego, jak okrągły stół, bywa też, że i na sposób rewolucyjny) dokonuje się zmiana, za którą stoją określone siły. Czasem udaje się to świetnie jak w 2007 roku, a czasem sprawy wymykają się z rąk i trzeba produkować Wydarzenia Grudniowe albo Stan Wojenny
  6. Nowa władza wzbudza nową nadzieję i głosi niezłomną determinację na drodze radykalnych reform
  7. Każdy ważny urzędnik, polityk robi jeden krok ze swojego stanowiska na inne dokładnie jak to opisał Stanisław Lem w Dziennikach Gwiazdowych w podróży XIII:

O północy odbywa się w całym naszym państwie jeden ruch, jak gdyby, mówiąc obrazowo, wszyscy czynili jeden krok - i w taki sposób osobnik, który wczoraj był ogrodnikiem, dziś zostaje inżynierem, wczorajszy budowniczy staje się sędzią, władca - nauczycielem, i tak dalej. (…) Potężny organizm naszego państwa trwa od wieków niewzruszony i niezmienny, trwalszy od skały, a trwałość tę zawdzięcza temu, że raz na zawsze skończyliśmy z efemeryczną naturą jednostkowego istnienia. Dlatego to mówiłem, że jesteśmy zamienialni w sposób doskonały.[3]

W naszym politycznym systemie nie dotyczy to wszystkich obywateli oczywiście, a tylko członków nomenklatury. Lud trwa niewzruszony wykonując nakazane mu obowiązki. Tysiące, dziesiątki tysiącu stanowisk na urzędach centralnych, partyjnych, w spółkach skarbu państwa, telewizji publicznej, policji i armii godnie przemierzają nasi umiłowani przywódcy.

  1. Rząd nieuchronnie na skutek swojej niekompetencji prowadzi do następnego kryzysu. Oczywiście brakuje mu kasy i zadłuża lud do imentu.
  2. Tajne służby dochodzą do wniosku, że trzeba coś zmienić (bo ich interesy są zagrożone) i wymyślają spisek i cykl się powtarza.

 

Można spojrzeć na to w sposób nieco żartobliwy, ponieważ życie polityczne III RP, (którą należy traktować iunctim z PRL) rządzi się prawami Wielkiej Kołomyi Elementarnej, którą opisał Edmund Niziurski Siódmym Wtajemniczeniu. Niech nikogo nie zmyli, że nasza metafora dotyczy zmagań szkolnych gangów – Matusów i Brokerów - rodem ze środkowego PRL-u. Przeciwnie, dotyka ona samej istoty sprawy relacji pomiędzy rządem i partią rządzącą, a opozycją (zwłaszcza w warunkach naszej ordynacji wyborczej oraz wymuszonym na społeczeństwie finansowaniu partii politycznych):

Wytwarzała się ona automatycznie na skutek swoistej konstrukcji łaźni, która posiadała dwoje drzwi: jedne, wiodące na korytarz, drugie bezpośrednio na podwórze. Dzięki temu powstawał zamknięty krąg gonitwy. Kiedy zgraja Blokerów wpadała przez jedne drzwi, przez ten czas Matusy uciekali przez drugie. Blokerzy pędzili za nimi, zanim jednak ostatni z nich zdołali wybiec z łaźni, już na karkach siedzieli im Matusy, którzy zdążyli przez ten czas okrążyć łaźnię i wpaść do środka ponownie przez pierwsze drzwi. Rzecz jasna, w tym układzie nie sposób było dojść, kto tu właściwie ucieka, a kto goni. Każdy czuł się jednocześnie ścigającym i ściganym, co oczywiście pomagało obu bandom zachować twarz, dobre samopoczucie i honor, na punkcie którego wszyscy byli bardzo czuli.(…) Zorientowałem się wkrótce, że tą szaloną gonitwą rządziły jakieś niepisane prawa. Jakby obie strony milcząco się umówiły, że raz zaczęta zabawa nie może być przerwana ani w żaden sposób odmieniona. I w tym też leżał największy urok Kołomyi.[4]

Horyzont zdarzeń jest określony, pojęcia ustalone, karty rozdane. Żeby to zmienić trzeba pieniędzy i wysokiego poziomu samoorganizacji społeczeństwa, a jednego i drugiego, jak na lekarstwo. Może pomogą nam w tym JOW i www.zmieleni.pl ?

Pewien etnograf opisuje przypadek indiańskiego plemienia, które zawsze żyło w amazońskiej dżungli. Gdy pewnego dnia razem z tym badaczem z lękiem wyszli na jej skraj w oddali zobaczyli jakieś duże zwierzęta. Zapytali badaczy dlaczego są taki małe, przecież w rzeczywistości są większe. Po prostu ci ludzie nie znali zjawiska perspektywy. Jak jest z nami?

Przewidywalność naszego świata jest dokładnie taka sama jak w Bondzie. Pozornie ktoś na dostarcza sensacji, ale w gruncie rzeczy jest to świat w którym wszystko jest wiadome. System jest doskonale redundantny, czyli zawiera tak dużo informacji o swojej istocie, że nawet jak jakiś element na chwilę zapomni, co ma robić to i tak wszystko pozostaje na swoim miejscu, bo inni uczestnicy sytemu mają nadmiar informacji: co, kto i gdzie ma robić. Redundancja to inaczej nadmiarowość.

Redundancję stosuje się wszędzie tam gdzie wymagana jest bezawaryjna praca systemu lub urządzeń oraz ludzi. Sprawdza się znakomicie w przypadku ochrony życia (samoloty, statki) oraz w przypadku ochrony ważnych danych[5].

Bezawaryjna praca sytemu…Zdarza się przecież czasem błąd i jakiś Peter Vogel (uważany za skarbnika lewicy) znużony siedzeniem w areszcie wydobywczym zaczyna zbyt dużo mówić. Jakaś nieostrożna rozmowa na cmentarzu, chwiejąca się piramida finansowa…System upora się ze wszystkim.

Żeby to zmienić musielibyśmy zastąpić tę grę inną albo z niej wyjść. Dlatego właśnie został wprowadzony Stan Wojenny, ponieważ aktywność ludzi w czasie Karnawału Solidarności zniszczyła scenariusz pozornej przemiany(zastąpienia Edwarda Gierka i jego ekipy innymi umiłowanymi przywódcami – człowiekami honoru Jaruzelskim i Kiszczakiem). Ale ten fatalny błąd się już nie powtórzy. Czuwają na tym nie byle jacy specjaliści: wszystko musi dziać się planowo, jak w Bondzie. Przytoczmy jeszcze raz słowa Ecco o książkach Iana Flemminga:

Słuszniej byłoby więc porównać jego książki do meczu koszykówki rozgrywanego przez Harlem Globtrotters przeciwko małej prowincjonalnej drużynie. Wiadomo całkiem na pewno, kto wygra i zgodnie z jakimi regułami; przyjemność polegać będzie jedynie na obserwowaniu, jakie mistrzowskie chwyty zastosują Globtrottersi, dzięki jakim pomysłom potwierdzą nasze przewidywania, za sprawą jakiej żonglerki zakpią sobie z przeciwnika. W powieściach Fleminga mamy do czynienia w modelowy wręcz sposób z ową grą przesądzoną, redundantną, typową dla mechanizmów kultury masowej sprzyjających ucieczce od rzeczywistości.[6]

 

Jesteśmy od lat ogrywani przez tajemniczy Harlem Globetrotters, dysponujący poważnymi środkami i możliwościami. Specjaliści od socjotechniki manipulują umysłami i skutecznie sterują społeczeństwem.

Pozostało nam tylko na koniec wymyślić dobry tytuł dla naszej wersji Bonda. Możliwości są szerokie. Tytuły filmów wręcz bezpośrednio odnoszą się do naszej rzeczywistości:

Casino Royale – minister finansów średniej wielkości państwa europejskiego, niejaki Vincent za wszelką cenę musi wygrać bilion złotych w kasynie, aby uratować budżet państwa. Jego przeciwnikiem jest czarny charakter Jarosław Kaczyński.

Pozdrowienia z Rosji to film opowiadających o niezwykłych staraniach prezydenta średniej wielkości państwa europejskiego, mających na celu zacieśnienie (dalsze) przyjaznych stosunków z innym państwem częściowo europejskim. Cała historia pełna jest wielkiego bulu… Przeszkadza w tym zbożnym dziele – jakże by inaczej -czarny charakter Jarosław Kaczyński.

Goldfinger wypisz wymaluj szef Amber Gold & consorties wypłukujący ze złota tubylczą ludność średniej wielkości państwa europejskiego. Jak się domyślamy w całą sprawę zamieszany jest pewien czarny charakter…

Ośmiorniczka – jak wiadomo, jest w każdym mieście powiatowym. Składa się z szefa miejscowej struktury partii rządzącej, przewodniczącego sądu, prokuratora, kogoś z urzędu skarbowego i tak dalej.. Kto jest czarnym charakterem nawet nie warto pisać…

Żyj i pozwól umrzeć to odcinek dedykowany emerytom i bezrobotnym, a także klientom służby zdrowia pewnego średniej wielkości państwa europejskiego. Rozwiązaniem sytuacji jest proste: bezrobotni zjadają chorych.

Świat to za mało opowiada historię dość ambitnego premiera średniej wielkości państwa europejskiego za wszelką cenę pragnącego wyrwać się z zaścianka i wrócić do centrali, do swojej A.M. Prześladuje go oczywiście czarny charakter Jarosław Kaczyński.

Tę listę można ciągnąć jeszcze długo, ale damy spokój. Nie jest pewne, czy role statystów jakie nam wyznaczone w filmie reżyserowanym przez…(tu zdania są podzielone) wyjdą nam na zdrowie. Koszty produkcji się zwiększają, zyski maleją. Grozi nam plajta.



[1] Umberto Ecco - Superman w literaturze masowej str 205

[2] Umberto Ecco - Superman w literaturze masowej str 191

[3] Stanisław Lem Dzienniki Gwiazdowe Podróż XIII str 74

[4] Edmund Niziurki Siódme wtajemniczenie str.38

[5] http://www.boincatpoland.org/wiki/Redundancja

[6] Umberto Ecco - Superman w literaturze masowej str 213

5 pażdziernika

Jak wyindywidualizować się z rozentuzjazmowanego tłumu?

 

Zbliża się termin demonstracji w Warszawie w dniu 29. Przy tej okazji pragniemy zwrócić uwagę na kilka - naszym zdaniem - istotnych spraw.

Dzięki pracom psychologów społecznych, a zwłaszcza profesora Filipa Zimbardo wiemy, jak ze społeczeństwa zrobić tłum. Tłum podatny na manipulacje.

Jak ze społeczeństwa zrobić tłum?

  1. W pierwszym rzędzie należy społeczność pozbawić własnych liderów. Ośmieszanie przywódców opozycji (vide Jaroslaw Kaczyński) czy działaczy społecznych ( o. Tadeusz Rydzyk) i związkowych służy temu celowi.
  2. Następnie należy narzucić własnego lidera, czy liderów. Przykładem tego może być inicjatywa prezydencka dotycząca Marszu Niepodległości.
  3. Stworzyć antagonistyczne grupy. Na przykład: podział na patriotów i lemingów.
  4. Uniemożliwiać (lub zakłócić) komunikację na temat tego co się dzieje. Jaki jest koń…to znaczy media każdy, kto nie jest ślepy widzi doskonale.
  5. Operować stereotypami: opisanie przeciwników przy pomocy wrogich, negatywnych stereotypów. Codzienną porcję stereotypów propagandowych niektóre partie przesyłają swoim członkom za pomocą esemesów, żeby wiedzieli, co mają myśleć i co mówić.
  6. Tworzyć dysonans poznawczy (rozbieżność pomiędzy tym, co myślimy o świecie i tym jaki on jest w rzeczywistości). Jeżeli jacyś ludzie negują dobrostan i porządek prawny III RP to najlepiej ich zniszczyć. Wdeptać w ziemię źródło niepokoju.
  7. Uniemożliwić samoorganizację społeczeństwa, na każdym możliwym poziomie, bo to ogranicza monopol władzy.

 

Le Bon (Psychologia tłumu) u osoby będącej pod wpływem tłumu, zaobserwował zachodzenie następujących procesów:

 

  1. Zanikanie świadomości swego „ja” u poszczególnych osób i poddanie uczuć i myśli pewnemu kierunkowi

 

  1. Zaraźliwość: zarażanie się emocjami. Tę cechę trudno precyzyjnie zdefiniować niemniej sprawia ona, że podporządkujemy swoje myśli i czyny i cele tłumowi.  Dawid Goleman mówi o otwartej pętli emocjonalnej, która zaczyna się w głowie jednego człowieka a kończy w umyśle drugiego na skutek czego pozostają w rezonansie emocjonalnym. Pozytywnym lub negatywnym. Dostrajają się do siebie i wzajemnie indukują swoje stany emocjonalne.
  2. Jednostka w tłumie nabywa cech wręcz przeciwnych do tych, jakie posiada każdy z nas z osobna. Łagodny człowiek może stać się tyranem, a całkiem inteligentny bezrefleksyjnym głupkiem
  3. Człowiek w tłumie jest pełen niezwyciężonej, energii i mocy.
  4. Jest podatny na sugestię i traci świadomość swoich czynów i konsekwencji, jakie z nich wynikają (w tym moralnych). Funkcjonuje jak niczym bezwolny automat. Tłum jest zmienny: może być zbrodniczy, lub bohaterski. Zależy to od okoliczności. Ze swej natury jest niemoralny i realizuje takie cele, jakie zastały mu zasugerowane:
  5. Tłum najczęściej przyjmuje pozycję wyczekującej uwagi, ułatwia to skuteczne wpływanie na niego poprzez sugestie, aby realizować te, a nie inne cele. Wedle Le Bona nie panuje nad swoimi odruchami i jest bardzo zmienny emocjonalnie. Jego emocje łatwo przechodzą od skrajnej miłości do nienawiści..
  6. Tłum jest bardzo łatwowierny, pozbawiony krytycyzmu, refleksji i myśli obrazami, które można zastępować sloganami i symbolami: zielona wyspa i temu podobne.
  7. Tłum to zbiorowy umysł. Dlatego wszystkie fakty są przetwarzane w głowach jednostek bardzo podobnie, lub tak samo. Zanika zdolności poprawnego spostrzegania rzeczywistości nawet, jak członkami tłumu są jednostki wybitne.
  8. Istotne dla tłumu są silne emocje (brak umiejętności rozróżniać subtelności)

 

Le Bona uważa, iż aby skuteczni oddziaływać na tłum trzeba stosować trzy metody: twierdzenia, powtarzanie, zaraźliwość. Tłum niekoniecznie musi stanowić fizycznie zgromadzona w jednym miejscu grupa osób – może to być widownia telewizyjna, lub radiowa. W 1938 r. Orson Welles przedstawił w radiu słuchowisko „Wojna światów”. Audycja była ona tak realistyczna, że kilka tysięcy Amerykanów uległo panice. Aktorzy wiarygodnie naśladowali wiadomości radiowe, a wiele osób opuściło początek audycji, ponieważ na innej stacji kończył się właśnie popularny program. Wiele osób słuchało programu razem ze znajomymi i rodziną, i widząc swoje reakcje, wzajemnie się „nakręcali”, ponadto interpretowali otaczającą rzeczywistość w kontekście tych wiadomości.

 

Zaraźliwość, o której mówiliśmy skutkuje naśladownictwem. Dla ludzi, którzy w Polsce tak się zachowują wymyślono nazwę lemingów. Największy wpływ na tłum mają ludzie atrakcyjni. Atrakcyjności jest cechą autorytetu choć może występować z bardzo różnymi odcieniami emocjonalnymi.

Ludzie podporządkowują się informacyjnemu wpływowi społecznemu zwłaszcza wtedy kiedy sytuacja jest niejasna, ma cechy kryzysu i trzeba działać szybko. Sprzyja temu

deindywidualizacja: zagubienie w tłumie – z badan wynika, że im większy tłum ty bardziej okrutny. Ludzie w tłumie czują się anonimowi. Powoduje to odczucie rozgrzeszanie się ze skutków własnych uczynków.

Co można zrobić, aby zabezpieczyć się przed przemianą demonstracji w tłum:

  1. Wykreować przywódcę lidera– twarz zgromadzenia
  2. Przywódca powinien wygłosić apel zawierający:
  • Cel marszu – ideologia
  • Hasło przewodnie
  • Ważne sprawy organizacyjne
  • Apel o gotowość do poświęceń
  1. Ważny jest jasny i prosty regulamin marszu
  2. Małe grupy

Najlepiej, jak uczestnicy będą zorganizowani w niewielki, znające się grupy posiadające lidera (instrukcja dla liderów: z kim się komunikować, cel, zasady bezpieczeństwa etc)

  1. Oznaczenie ludzi
  2. Kampania informacyjna przed, po i w trakcie (patroni medialni)
  • Zasady dziania w demonstracji:
  • Konferencja prasowa przed i po - materiały informacyjne dla prasy przed i po
  • Materiały dla uczestników– na przykład z tekstami pieśni
  • Materiały dla widzów
  • Informacja dla przeciwników
  1. Straż obywatelska – istotne jest oznaczenie
  2. Własne kamerownie – aby uniknąć anonimowości i bezkarności i sprawdzić reakcje władz
  3. Własna komunikacja – sms, strona www