Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog styczeń 2013

30 stycznia

Czy należy płacić podatki? (w świetle psychologii ekonomicznej)

 

"Czy życzliwy czytelnik zastanawiał się kiedykolwiek nad tym, ile nerwów, czasu i wysiłku kosztuje dzień w dzień obchodzenie zagmatwanych przepisów podatkowych? Odkąd ludzkość odkryła, iż znacznie bardziej opłaca się inwestować czas i energię na poszukiwanie krętych dróg w labiryncie podatkowym niż trwonić siły na produktywne projekty - odtąd marnowany na całym świecie czas pracy wynosi wiele miliardów godzin na dobę."

E.Kishon:"Z zapisków podatnika".

 

Jak ostatnio się okazało w budżecie za 2012 rok, zabrakło aż 16 mld zł wpływów podatkowych głównie z VAT, akcyzy, CIT i podatku od gier. Fotoradary mają uratować budżet przed plajtą i ściągnąć z kierowców konieczne miliardy.

Feliks Koneczny uważa, że to właśnie zamożność społeczeństwa stanowi o sile skarbu państwa, a nie odwrotnie. Jeżeli państwo uniemożliwia nam dochodzenie do zamożności poniekąd okrada somo siebie. Jest to myślenie niebezpieczne i obliczone na krótką metę.

Im większy udział podatków w budżecie państwa, tym wyższy jest stopień fiskalizmu. Czy wiecie, co to jest Dzień Wolności Podatkowej? Centrum im. Adama Smitha określa go jako symboliczny dzień, kiedy obywatel przestaje pracować na administrację, a zaczyna pracować dla siebie. W polskich realiach trzeba na nasz nieoceniony rząd tyrać pół roku bez mała. Datę oblicza się wedle wzoru: Wydatki publiczne albo podatki dzielone przez PKB razy 365 dni.

Uchylanie się od płacenia podatków może mieć charakter legalny i nielegalny. Legalny polega na szukaniu rozmaitych prawnych kruczków i wybiegów, służących uchyleniu się od tego obowiązku. Jest to bez wątpienia nie zgodne z duchem prawa, ale nie narusza przepisów. Nielegalne uchylanie się to zwyczajnie przestępstwa podatkowe. (Tyszka Psychologia Ekonomiczna).

Decyzja o uchylaniu się płaceniu podatków – określając to w języku psychologii ekonomicznej – jest podyktowania maksymalizacją zysków w warunkach podejmowania decyzji w warunkach ryzyka. Na decyzje ma wpływ wysokości możliwej kary oraz prawdopodobieństwo dokonania kontroli.

Okazuje się, że ta sytuacja może być traktowana dwojako: albo jako gra, albo jako oszustwo podatkowe, przestępstwo.

 

 

Czynniki zniechęcające i zachęcające do oszustw podatkowych:

 

 

Zachęcające

Zniechęcające

Czynniki

społeczne

  1. Kwota podatków
  2. Normy społeczne
  1. Możliwości
  2. Kontrola prawna
  3. Kontrola społeczna

 

Czynniki psychologiczne

 

  1. Nieuczciwość prawa podatkowego i służb podatkowych
  2. Złożoność sytemu podatkowego
  3. Orientacja osobowa

 

  1. Spostrzeganie możliwości
  2. Ryzyko kary
  3. Brak tolerancji oszustw podatkowych

 

Jak wygada polski system podatkowy na te innych?

W Raporcie firmy Deluitte na temat sytemu podatkowego w oczach podatnika, znajdują się o to takie wnioski:

Podatki są elementem naszej rzeczywistości i z pewnością nie ulegnie to zmianie. Dlatego istotne jest, aby wpływ podatków na działalność przedsiębiorców był jak najmniejszy.

Wyniki naszego badania wskazują jednak, że polski system podatkowy nie spełnia jeszcze tego warunku.

Trzy najistotniejsze zastrzeżenia, które przebijają się w odpowiedziach respondentów to:

• poziom skomplikowania systemu podatkowego;

• duża ilość zmian przepisów podatkowych oraz;

• problemy z jednolitą interpretacją tych przepisów (www.deloitte.com)

Właściwie nic dodać, nic ująć. Można by jeszcze zapewne dużo powiedzieć na ten temat: o kosztach sytemu, relacji jaką tworzy pomiędzy obywatelem i państwem i skutkami społecznymi jakie wywołuje. Jaka jest zależność pomiędzy stawką opodatkowania a dochodami państwa?

Ilustruje to Krzywa Laffera. Została opracowana przez amerykańskiego ekonomistę Arthura Laffera w latach 70. XX wieku. Jest argumentem za zmniejszeniem podatków;

 (jakubwolski.blogspot.com)

Krzywa Laffera jest wynikiem dedukcji i syntezy trzech prostych zdań:

1. Jeżeli stawka podatkowa równa jest 0 dochód z podatków również będzie równy 0.

2. Podwyższając stawkę podatkową o x% procent, dochód z podatków będzie odpowiadał mniej więcej x% z wartości PKB.

3. Jeżeli stawka podatkowa będzie równa 100%, to dochód z podatków będzie praktycznie równy 0.

Jak łatwo dostrzec krzywa Leffera jest argumentem za niskimi podatkami, ale też i wolnym rynkiem. Niskie podatki oznaczają:

  • Rozwój przedsiębiorczości
  • Państwo wydaje mniej na socjal i w efekcie powoduje to większą aktywności gospodarczą społeczeństwa
  • Zmniejszenie szarej strefy
  • Zwiększenie zagranicznych inwestycji

Podatnicy lepiej wiedzą, co mają robić z pieniędzmi, niż aparat państwa, który przejada przynajmniej 1/3 pobieranych pieniędzy.

Da oceny sytemu podatkowego istotne jest co my, podatnicy, dostajemy za płacone przez nas podatki od państwa. Czy za nasze daniny dostajemy sprawiedliwa odpłatę? Wiele wskazuje na to, że jest to główną przyczyną, dla której nasz system oceniamy jako niesprawiedliwy. Za nasze podatki otrzymujemy (wspomnijmy tyko najbardziej się rzucające w oczy sprawy):

  • Fatalną służbę zdrowia
  • Niesprawny wymiar sprawiedliwości
  • Słabą armię i policję
  • Mamy za to rozbuchaną do granic absurdu biurokrację przejadającą na swoje potrzeby nasze pieniądze, skorumpowana i niesprawną.

 

I to by było na tyle.

 

18 stycznia

 

Kiedyś byłem młody gniewny, teraz jestem stary i wkur….

 

Tak odpowiedział na pytanie: Co słychać w Nowym Roku? pewien nasz znajomy w średnim wieku.

Ten, kto wyjdzie na przeciw setkom tysięcy Polaków pozostawionych samym sobie w sytuacji kryzysu może wygrać wszystko. Na pytanie jak żyć? Trzeba odpowiedzieć: tylko w ścisłej symbiozie z władzą, inaczej robienie interesów i zwyczajne zarabianie pieniędzy jest bardzo utrudnione. Tak jest w Warszawie oraz w całej reszcie kraju, gdzie tysiące układów i układzików zawłaszczyły prawie wszystko oprócz powietrza (chodź  drugiej strony pakiet klimatyczny tez nas bije po kieszeni). Innym pozostaje szara strefa, lub opieka społeczna.

Coraz więcej Polaków jest zadłużonych i coraz częściej nie jest to wina konsumpcyjnego nastawienia do życia, ale konieczności: 20 % rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa Wniosek z oglądu liczb nasuwa się sam. Sytuacja dochodowa milionów polskich rodzin zmusza je do sięgnięcia po kredyt. W ten sposób wpadają one z konieczności w kleszcze z jednej strony fiskalnej opresji rządu, z drugiej zaś, bezwzględnych praktyk sektora bankowego, zresztą niepolskiego, nastawionego na zysk za wszelką cenę. Beneficjentem takiego układu jest gracz trzeci – sektor parabankowy, natomiast faktycznym jego akuszerem jest sam rząd Tuska i Rostowskiego. (Pożyczają z konieczności Prof. dr hab. Feliks Grądalski. Nasz.dziennik.pl)

Zaległości w regulowaniu rachunków ma 2 mln 215 tys. Naszych rodaków. Brak pieniędzy i długi to problem wstydliwy. Przecież inni (ci, których pokazują telewizory) radzą sobie tak dobrze. Tylko nie Ty.

Ludzie mający kłopoty nie znajdują dostatecznej opieki pod każdym względem. Mają ograniczony (albo żaden) dostęp do usług medycznych, ponieważ bardzo wiele z nich jest nie ubezpieczonych, a na prywatne usługi medyczne nie mają kasy.

W swoich kłopotach pozostawieni są sami sobie z opresyjnym, skomplikowanym systemem prawnym. Bardzo trudno dochodzić przed sądami swoich praw z powodu braku pieniędzy i rozlicznych wad sytemu prawnego. Samowola urzędników wszelkiego stopnia przypomina czasy PRL-u i osławioną abrogację władzy (do kwadratu). Urzędnik skarbowy, czy komornik mogą sobie pozwolić na bardzo wiele całkiem bezkarnie.

Dostęp do pomocy psychologicznej jest równie iluzoryczny. Na wizytę u psychologa trzeba czekać miesiącami. Na wizytę, która często potrzebna jest natychmiast. Skala zapotrzebowani jest ogromna. System rodzi psychopatologię, czego efektem jest zjawisko wykluczenia społecznego, rozpad rodzin, wyrost liczby samobójstw i uzależnień. Jeśli ktoś nie ma wsparcia w rodzinie i przyjaciołach marny jego los. Rośnie fala ludzi sprowadzonych na krawędź desperacji.

Szczególnie obrzydliwa jest rola mediów (w pełni zasługują na miano nie mainstreamowych tylko reżimowych). Udają, że stają po stronie tak zwanego szarego człowieka i wylewają krokodyle łzy nad losem bezdomnego żyjącego na kupie śmieci na mrozie, czy jakiejś samotnej matki wychowującej za 500 złoty troje dzieci. Jednak, czy to nie większość tych mediów czynnie przez ostatnie lata popierała środowisko władzy, które jest przyczyną i źródłem sytuacji w jakiej się znaleźliśmy? Nie miejmy złudzeń, że ci propagandyści udający dziennikarzy stoją po naszej stronie. Główna rola mediów (oczywiście poza nielicznym marginesem) to utrzymywanie ludzi w iluzji, że wszystko jest pod kontrolą i będzie dobrze albo nawet jeszcze lepiej. Utrzymywaniem społeczeństwa w stanie bierności i letargu. Kanalizowaniu nastrojów i odwracaniu uwagi od rzeczywistych problemów.

Często ludziom w kłopotach trudno liczyć na pomoc środowiska, w którym pracują czy mieszkają. Więzi społeczne uległy dezintegracji, a dominującą postawą jest indyferentyzm wobec wszystkich spraw społecznych i politycznych. Oczywiście tak długo dopóki utrata pracy, czy jakieś inne kłopoty nie dotkną takiego obojętnego. Wtedy następuje natychmiastowy wzrost radykalizmu i skokowe zainteresowanie się polityką i wyklinanie władzy na potęgę. A władza ma do zaoferowania tylko propagandową nowo mowę, większe podatki i potencjalne represje. Na nic innego nie można liczyć.

Przykro to powiedzieć, ale nic też nie wskazuje aby Kościół był w jakiś szczególny sposób zainteresowany wzbierającą falą kryzysu. Ksiądz Isakowicz - Zaleski nie tak dawno w programie Jana Pospieszalskiego powiedział, że nie ma już w episkopacie kapłanów tej miary, co arcybiskup Ignacy Tokarczuk i nie bardzo wiadomo, czy Kościół stoi po stronie władzy, czy ludzi.

W ostatnim czasie byliśmy (autorzy) świadkami kilku dramatycznych zdarzeń kryzysowych w organizacjach prywatnych i państwowych. Zwróciło naszą uwagę to, że nikt po pomoc nie udał się do żadnych organizacji związkowych. Nikt nawet o tym nie pomyślał. Dlaczego? Może warto zastanowić się nad tym pytaniem.

Póki, co ludzie nie buntują się. Nie protestują nawet za bardzo przeciwko rozmaitym podwyżkom kosztów komunikacji, rosnącym cenom podstawowych produktów spożywczych. Przeklinają władze i porządki panujące w Polsce, ale agresja nie jest wyrażana w formie społecznego buntu. Być może dlatego, że nie znajdują żadnych form wyrażenia swojego żalu i frustracji.  Ten stan nie będzie trwał wiecznie. Prędzej, czy później znajdą ścieżki zorganizowanego lub spontanicznego protestu. Historia PRL-u poucza o tym bardzo dobitnie.

Wiele napisano o skostniałym świecie polityki i nie ma tego, co powtarzać. Panika z jaką się spotkało powodzenie Marszu Niepodległości i zapowiedziane tworzenie się społecznego ruchu narodowego jest tego doskonałą ilustracją. Wszelkie istniejące partie polityczne i organizacje, fundacje finansujące ich działalności utrzymują, że dysponują pewnymi metodami uratowania nas od zapaści. Wystarczy tylko je poprzeć a nastąpi raj na ziemi. Wiele wskazuje, że mogą się mylić. Prawie ćwierć wieku III RP jest tego dowodem.

Polska coraz bardziej dzieli się na kraj biedaków, którym władza w takiej, czy innej formie zabiera 80% bogactwa, które wytwarzają i beneficjentów sytemu: aparat władzy, urzędnicy, biznesmani powiązanych z administracją lokalną i centralną. Dobrane grono niezlustrowanych klientów grubej kreski bogacących się naszym kosztem od dziesiątków lat. Nie jest ich mało i mają pieniądze i silę aby bronić swojego stanu posiadania.

Nawet jeśli nasi bliźni są durniami, którzy dali się namówić na zaciąganie lekkomyślne kredytów, nawet jeśli są lemingami pragnącymi bezrefleksyjnie wierzyć w prawdziwe kłamstwa (pamiętacie taki film?) reżimowej propagandy. Jeśli nawet …to przecież nie możemy się biernie przyglądać ich niedoli. A to dopiero początek wzbierającej fali.

Zła wola, kłamstwa i niegodziwość tworzą struktury społecznego zła.

Czym jest grzech strukturalny?

Pokusa utraty wrażliwości i pokusa bezczynności, apatii czy też gnuśności wobec istniejącego zła oznacza w efekcie deprawację sumień. To właśnie te postawy są realnym skutkiem i konsekwencję struktur grzechu, które pozostają w ścisłej relacji do zaniku czy też eliminowania samego pojęcia „struktur grzechu”. Można zaobserwować pewien proces: istnieje rozległe zło utrwalone w wielu sektorach życia – pojawia się wobec niego postawa bierności i zaniku reakcji – w efekcie nie mówi się ani o grzechu, ani o strukturach grzechu, by nie niszczyć sobie dobrego samopoczucia (udaje się, że „problem” nie istnieje). Ostatecznie struktury grzechu umacniają się bez jakiegokolwiek oporu. (PAWEŁ BORTKIEWICZ, Grzech strukturalny. Nr.5, Magazynu Apokaliptycznego. 44 / Czterdzieści i Cztery, fronda.pl)

Podsumowując: rośnie fala osamotnionych ludzi borykających się desperacko z życiowymi trudnościami, którzy są pozostawienie sami sobie. Jedni problemu nie widza bo nie chcą, inni bo są głupi, jeszcze inni bo są ślepi. Wzbiera tsunami.

 

8 styczeń

Siedem postanowień na Nowy Rok

Wolności nie jest dana raz na zawsze musimy o nią walczyć: Jan Paweł II mówił o niej tak: Wolności nie można tylko posiadać, nie można jej zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć przez prawdę.. Czy można coś zrobić z ludźmi mającymi w nosie nasza historię, kulturę, wiarę? Nie jest ich mało. Jak można kogoś przekonać, że wolności i suwerenność to wartości sama w sobie? Czy można kogoś reedukować na polskość? Niby dlaczego miałby to zrobić?
Wedle Słownika Języka Polskiego PWN godność to:
  • Poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie
  • Zaszczytne stanowisko, tytuł, zaszczytna funkcja
  • W zwrotach grzecznościowych: nazwisko

Postępowanie naszych obecnych władz w sprawie tragedii smoleńskiej (ale też i w wielu innych) naraziło bez wątpienia naszą narodową i państwową godność na szwank. Musimy ja odzyskać..

Prawda ponownie w przestrzeni publicznej stała się towarem deficytowym. Nastał czas wielkich kłamczuchów: Znów musimy wałczyć o prawdę każdy jak umie najlepiej: pisząc, rozmawiając, dyskutując. Być może przyjdzie taka chwila, iż pozostanie tylko dać świadectwo swoimi czynami. Ktoś wyraził taką opinię, że prawda sama dla siebie nie ma sensu i jest zbyt kosztowna. Czy w ogóle nam jest potrzebna prawda i do czego? Czy prawda w dobie rzeczywistości tworzonej przez media nie jest zbytnim luksusem? Z wolnością wiąże ją jedno proste zdanie: Poznasz prawdę a ona uczyni cię wolnym.
Gospodarka, głupcze! Biurokracja w Polsce jest coraz większa, a nie mniejsza.

Wolność osobista czy polityczna bez wolności ekonomicznej nie czyni człowieka prawdziwie niezależnym. Zbyt wiele organizacji państwowych i korporacji pragnie skrycie ograniczyć nasze prawa i możliwość wyboru jako konsumentów, pracowników i przedsiębiorców.

Kryzys państwa. Nasze państwo dużo zabiera a mało daje w zamian. Służba zdrowia zamiast lekarzy, państwo prawników zamiast państwa prawa, miliony biurokratycznych przepisów, najbardziej skomplikowany system podatkowy w kosmosie i najwięcej radnych dojących podatników w każdym mieście. Zabetonowany system polityczny. Rozbrojona armia. Czy to można naprawić czy raczej zmienić całkowicie? Czy to jest myślenie antysystemowe czy zdroworozsądkowe?
Brak rozliczenia z PRL – lem, kładzie się ciężką grubą krechą na naszym życiu. Codziennie z gazety wygląda nowy TW czy stary funkcjonariusz SB. Właściwie żadne środowisko z dziennikarzami i sądownictwem w szczególności nie poddały się lustracji. Grupy trzymające władzę jak trzymały ją przed 23 – laty tak trzymają ją dalej.

Nasza wiara. Przychodzą znów czasy kiedy trzeba będzie jasno i wyraźni opowiedzieć się poprzez swoje działanie czy jesteśmy po stronie Pan Boga, czy Barabasza. Tłum opluwający ludzi pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu krzyczał: Wybieramy Barabasza. My też będziemy musieli wybrać. Ten wybór nikogo nie minie. Tu nie da się stanąć po środku. Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Musisz być zimny albo gorący albo wypluję cię z moich ust.

Czekają nas poważne zadania do wypełnienia i nie ma co załamywać rąk. Musimy odrobić te lekcje dla siebie i przyszłych pokoleń najlepiej jak potrafimy. Zacznijmy od zaraz.