Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog listopad 2013

25 listopada

Psychologia i psychologia tęczowa

Ludzie ponoć przyciągają się na zasadzie przeciwieństwa charakterów, ale właściwie dlaczego tak się dzieje? Przecież z drugiej strony wiadomo, że ufamy ludziom podobnym do siebie? Z drugiej strony przyciąganie to jednak nie to samo, co tworzenie trwałych związków. Tu na dłuższą metę liczą się podobieństwa na przykład kulturowe, zainteresowań, wyznawanych wartości. Może i bardziej przyciągają nas inności, ale trwałe związki wolimy budować w oparciu o ważne podobieństwa cech i zachowań.

Nasze postrzeganie kryje zaskakujące niespodzianki. W pewnym badaniu proszono ludzi żeby ściskali kulki twarde i miękkie. Okazało się, że gdy ściskali twardą rozpoznawali na fotografii mężczyznę, a kiedy miękką to kobietę . Niby wydaje się to logiczne, jednak właściwie z jakiego powodu i na jakiej zasadzie tak się dzieje?

Wygląda tak, jakby ta wiedza dotarła do nas przez skórę i uruchamiała stereotyp męskości lub kobiecości? Ciekawe, co by na to powiedzieli genderowi pseudobadacze?

Mniej optymistyczna jest wiadomość, że w ciągu ostatnich 20 lat ilość zaburzeń psychicznych wzrosła w Polsce o 120 %. Jak to ma się do stanu powszechnej szczęśliwości, jaki wynika z badań profesora Janusza Czapińskiego? Co dziesiąty Polak choruje na depresję. Liczba osób leczonych w szpitalach psychiatrycznych wzrosła o 45 procent — dzisiaj jest to liczba sięgająca 200 tys. osób rocznie. (deon.pl) Czy przyczyną tego wzrostu zachorowań jest zagubienie sensu życia? Być może. Czy ludzie jego pozbawieni mogą mieć poczucie dobrostanu?

Psychologia bywa wykorzystywana do manipulowania społeczeństwem lub porzuca funkcje nauki i staje się mniej, czy bardziej zakamuflowaną ideologią. Okazało się to aż nadto widoczne, gdy w 1974 roku APA (Stowarzyszenie Psychiatrów Amerykańskich) usunęło homoseksualizm z list chorób w wyniku głosowania. Atmosfera poprzedzająca głosowanie była bardzo gorąca: "Dzięki atmosferze farsy jeden epizod z dziejów współczesnej psychiatrii uzyskał legendarny status. W korespondencyjnym głosowaniu z roku 1974 członkowie Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego (APA) przegłosowali – raczej niewielkim marginesem głosów – usunięcie homoseksualizmu ze swego katalogu zaburzeń psychicznych. Głosowanie poprzedzone było szalonym, a czasem brutalnym lobbingiem: spotkania stowarzyszenia były szturmowane przez aktywistów Gay Lib (…). Podczas kongresu przemówił przebrany i zakryty kapturem "Dr Anonymous", który zadeklarował, że jest gejem i zakomunikował, że ponad 200 innych członków APA też jest gejami, w ten sposób niejako grożąc ich ujawnieniem (homoseksualizm.edu)

Dziś przyszła pora na pedofilie, która nie jest już zaburzeniem, a czymś w rodzaju orientacji seksualnej.

Autorzy DSM5 piszą wprost:

Jeśli osoby takie donoszą o braku poczucia winy, wstydu lub niepokoju związanego z tymi impulsami (pociągu seksualnego wobec dzieci - przyp. tłum) ... a historia życia wskazuje, że nigdy nie działali zgodnie z tymi impulsami (czyli nie współżyli seksualnie z dziećmi - przyp. tłum), osoby takie mają PEDOFILNĄ ORIENTACJĘ SEKSUALNĄ, a nie zaburzenie pedofilne.( pch24.pl). To nie koniec złych wiadomości. WHO wprowadza nowe standardy polegające na uczeniu czteroletnich dzieci masturbacji i zaleca opisywanie uczniom szkoły podstawowej szczegółów stosunku seksualnego. Tak wiec APA i WHO ramię w ramię szerzą demoralizacje i patologię pod pozorem nauki. Nie jest to działanie spontaniczne lecz fragment większej całości.

Ta taktyka została opisana W 1987 r. w gejowskim czasopiśmie “Guide Magazine”.

Pierwszym celem propagandy gejowskiej jest znieczulenie społeczeństwa i spowodowanie żeby ludzie patrzyli na te problemy obojętnie (7dni.wordpress.com/2007/06/20/propaganda-homoseksualna-jak-to-sie-robi ).

Krok 1: mówcie o homoseksualistach i homoseksualizmie tak często i tak głośno, jak to możliwe

Idzie o to, aby częstość występowania bodźca sugerował jego normalność. Do tego należy podkopać autorytet przeciwników, czyli w naszym wypadku Kościoła Katolickiego. Bieżąca kampania pokazującą księży, jako pedofilów ma takie właśnie znaczenie. Warto zwrócić uwagę na zmasowanie oraz  koordynację działań. Bez względu na to czy ktoś tą kampanią steruje ręcznie, czy medialni siepacze i oprawcy sami wiedzą, co mają robić trzeba zrozumieć z jaką siłą mamy do czynienia. I nie lekceważyć jej.

Krok 2: przedstawiajcie gejów jako ofiary, nie jako agresywnych rywali

 Gej, jako ofiara nietolerancyjnego społeczeństwa. Odbiorca ma się utożsamiać z jego ciężkim losem. Hece związane z obcałowywaniem się pod spaloną tęczą są tego dobrą ilustracją. Staffan Herrström od wielu lat udziela się jako obrońca praw gejów i lesbijek. Robił to nawet w rządzonym przez komunistów Wietnamie, gdzie prześladowani są przede wszystkim katolicy, a nie działacze gejowscy. Dziś Herrström, który niedawno udzielał wsparcia warszawskiej Paradzie Równości, odwiedził spaloną homotęczę przy Placu Zbawiciela.

 

Publicysta Stanisław Janecki krótko skomentował ten fakt na Twitterze: "Ja pier..., ambasador Szwecji złożył kwiaty na Grobie Nieznanej Tęczy. To już nawet nie jest groteska".

 (niezalezna.pl)

Krok 3: dajcie obrońcom poczucie, że działają w dobrej sprawie

Wszyscy są winni pederastom i lesbijkom współczucie i pomoc. Manipulacja poczuciem winy kłamliwie uzasadniana dyskryminacją inności, obroną wolności słowa.

Krok 4: zadbajcie, żeby geje dobrze wypadali

Istotne jest kolportowanie wiadomości , że wielu wybitnych ludzi było homoseksualistami. Z drugiej strony poparcie celebrytów. Lansowanie takiej postaci jak osobnik o nazwisku Anna Grodzka prawdopodobnie ma jeszcze inne cele: demoralizowanie i upokarzanie Polaków.

Krok 5: sprawcie, aby wrogowie wypadli źle

W Ameryce były to obrazy z Ku Klux Klanem w tle. W Polsce lansowany jest obraz księdza pedofila. Nie dziennikarza, pedagoga lub polityka.

Krok 6: szukajcie funduszy

Do tego konieczna jest też stała obecność w mediach. Sposób pokazywania gejów w jest następujący:

Najlepsze w tej reklamie jest to, że oszczędnymi środkami pokazuje gejów jako osoby niewinne, wrażliwe, skrzywdzone i niezrozumiane, zaskakująco liczne, lecz niegroźne. Sprawia, iż zarzut o “antyrodzinność” brzmi absurdalnie i obłudnie.

Po osiągnięciu swoich celów deklarowanych, jako ostateczne w danym społeczeństwie homoseksualiści natychmiast występują z nowymi. Nie ma granicy, na której by się zatrzymali. Jest to zjawisko przesunięcia horyzontu. Być może nawet dalej niż Sodoma i Gomora.

18 listopada

Maszyna do wytwarzania tłumów i generacja leni

 „Historia uczy nas, że zawsze wtedy, kiedy siły moralne, na których opiera się dane społeczeństwo, traciły swą życiodajną moc, tłumy nieświadome i brutalne, słusznie nazywane barbarzyńcami, przyspieszały dogorywanie wyczerpanej cywilizacji.”

Gustaw Le Bon

. Co się dzieje z człowiekiem w tłumie:

  1. W tłumie powstaje grupowa świadomość.. Następuje zanikanie świadomości swego „ja” u poszczególnych osób i poddanie uczuć i myśli pewnemu kierunkowi(cecha v).
  2. Drugą przyczyną, dzięki której w tłumie manifestują się cechy specyficzne i nadają mu pewien kierunek, jest zaraźliwość, czyli przejmujemy emocje innych: radość, entuzjazm , strach ale też panikę.
  3. Jednostka w tłumie nabywa cech wręcz przeciwnych do tych, jakie posiada każdy z nas z osobna.
  4. Poczucie mocy ze zjednoczenia z innymi.
  5. Człowiek staje się podatny na sugestię i traci świadomość swoich czynów i zapewne konsekwencji, jakie z nich wynikają (w tym moralnych)..
  6. Nie umie panować nad swoimi odruchami..
  7. Brak mu krytycyzmu, jest bardzo łatwowierny i myśli obrazami.

Niektórzy badacze są skłonni do traktowania tłumu w sposób sakralny – cokolwiek to znaczy – jest to podobne do swoistego kultu molocha. Można też próbować mierzyć go parametrami proponowanymi przez socjologię:

  • rozmiar- (tłum składa się z dużej liczby jednostek)
  • gęstość ( jednostki te zajmują stosunkowo niewielką przestrzeń, czego konsekwencją jest fizyczna bliskość)
  • czas (jednostki pozostają razem przez jakiś czas)
  • kolektywność (podzielanie przez jednostki wspólnych celów i zamiarów, podejmowanie wspólnych działań; tłum fizyczny a psychologiczny)
  • nowość (tłum rodzi się w reakcji na nową, nagłą, niejasną sytuację oraz wytwarza własne reguły działania- emergencja norm)( socjologia.amu.edu.pl)

Wynika z tego, że można kategoryzować tłumy na dwóch dymensjach: czasu i liczby uczestników. Czy istnieje pomiędzy tymi zmiennymi jakaś zależność trudno powiedzieć. Czy w krótkim czasie może się zebrać wielki tłum (bo mały na pewno)? Zapewne można to sobie wyobrazić. 24 października 1956 Władysław Gomółka wygłosił przemówienie na wiecu do ludności Warszawy i słuchało go około 400 tysięcy osób zgromadzonych na Placu Defilad.

Tłumy powstają, „dzieją” się i kończą dla tego można traktować je nie, jak zjawiska ale jak proces. Mają różne cele. Składają się z mniejszych jednostek takich jak: rodziny , grupy koleżeńskie, towarzyskie.

Miasto jest traktowane, jako maszyna do wytwarzania tłumów i patrząc chociażby na większość polskich demonstracji i strajków miały miejski charakter.

Niektórzy socjolodzy twierdzą, że tłum może się nawet narodzić z nudy. Może jest w tym jakaś racja, ponieważ obserwowanie zamieszek, czy nawet czynne w nich uczestniczenie może być formą makabrycznej rozrywki. Tłum powstaje samorzutnie w reakcji na bójkę na ulicy, wypadek samochodowy lub pożar.

Niektórzy naukowcy przypisują tłumowi całkiem sporą inteligencję (skoro ma on już umysł zbiorowy, to niech chociaż nie będzie głupi) i utrzymują, że motywem jego powstania mogą być jakieś problemu strukturalne w sensie społecznym: jakieś deficyty i błędy systemu. Być może jest to inna nazwa na nadużywanie władzy przez rząd i brak chleba. Powstało określenie smart mobs – sprytny tłum, który zbiera się sieciowo i Internetowo i przeprowadza inteligentne manifestacje. Wymyślił je i opisał w książce The Next Social Revolution (2002) amerykanin Howarda Rheingolda. Smart Mobs to określenie nowych form zachowań zbiorowych, które są możliwe dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii komunikacyjnych, jak Internet i telefonia komórkowa, do koordynacji działań tłumu i innych form działania zbiorowego.( wikipedia.org)

Trudno byłoby przypuszczać, że społeczeństwo nie przysposobi sobie nowych możliwości komunikacji do udoskonalania takich zachowań społecznych, jak demonstrowanie i protestowanie. Czy te oprzyrządowanie gadżetowe zmienia istotę sprawy? Czy taki tłum poza elektronicznym rozsyłaniem wici jest naprawdę inteligentny? Mamy wątpliwości. Czy telefony komórkowe, komputery i Internet podniosły ogólny poziom inteligencji i etyki? Czy uczyniły ludzi lepszymi? Patrząc po tym, co się dzieje na świecie można raczej dojść do odwrotnych wniosków. Tłum inteligentny, sakralizacja tłumu i przypisywanie mu jakiś mocy, nie przekonuje nas. Zbiorowość ludzka zorganizowana to nie jest tłum, trudno armie, lub korporacje nazwać tłumem, choć w taki można te twory przekształcić.

Bardziej przemawia nam do przekonania teoria, czy zjawisko nazwane slackvizm czyli rewolucja klikających leni – działanie tłumu poprzez Internet.

Generalnie slacktivism (ang. slacker – leń + activism) albo inaczej clicktivism to termin nienowy (w obecnym znaczeniu pojawił się już w 2002 roku). W skrócie odnosi się do współczesnej „generacji leni”, która zamiast podejmować konkretne działania na rzecz jakiejś istotnej kwestii (ograniczenia emisji CO2, niejedzenia zagrożonych gatunków ryb etc. etc.), ogranicza się do kliknięcia w „lubię to” lub inne – podobno bezcelowe – działania (np. zmiana zdjęcia profilowego na Facebooku, noszenie badge’y, gumowych bransoletek, koszulek z określonym hasłem etc.) (hatalska.com/) Autorka uważa, że slackvizm ma swoje zalety, bo dzięki aktywności internetowych leni wiele akcji charytatywnych nie odniosłoby oczekiwanego rezultatów. Niemniej można na to odpowiedzieć, że jest to zbiorowości równie często oportunistyczna oraz konformistyczna i równie chętnie może brać udział w działaniach negatywnych.

Nie jesteśmy gorsi i też mamy swoją Teorię Przemiany Zgromadzenia w Tłum. Zdanie komentarza: uważamy taką przemianę za zasadniczo negatywną, ponieważ tłumem można powodować w celach destrukcyjnych i zbrodniczych. Tłum rozumiemy dwojako: jako zgromadzenie jednostek w jednym fizycznie miejscu, jak też zbiór jednostek rozproszony ale zjednoczony jedną ideą i zazwyczaj podłączony do Internetu.

Przemiana zbiorowości w tłum zależy to od następujących czynników:

  1. Siła zbiorowości. Składają się na nią takie elementy: stopień organizacji i struktury, jakość liderów, komunikacja wewnętrzna, ideowość, misja, gotowość do poświęceń, jakość sytemu wartości członków zbiorowości, trening i wyszkolenie uczestników.
  2. Siła władzy (czy może raczej opresora struktury, która pragnie kierować zbiorowością i przekształcić ją w tłum). Można tu wymienić następujące czynniki: sprawność i liczebność sił porządkowych oraz tajnych służb, gotowość do stosowania przemocy i ewentualnego przelewu krwi, metody podejmowania decyzji.
  3. Kontekst czyli wszystko to, co jest ważne a nie należy do dwóch pozostałych czynników, czyli: funkcjonowanie mediów, system wymiaru sprawiedliwości, istotę państwa ( totalitaryzm mniej, czy bardzie ukryty na przykład), sytuację międzynarodową, czynniki ekonomiczne, demograficzne, tradycja, charakter narodowy etc.
  4. Czynnik stochastyczny i matematyka chaosu. Nie sposób do końca przewidzieć wszystkich zdarzeń i czasem dzięki efektowi motyla sprawy mogą przybrać całkiem nieoczekiwany obrót.

Wszystkie te czynniki są trudne i skomplikowane do oceny w konkretnej sytuacji. Żeby to zrobić trzeba posiadać informację krytyczną oraz umiejętność kompetentnej i obiektywnej analizy, która zazwyczaj najlepiej się udaje post factum..

 

4 listopada

Terroryzm medialny. Odpowiedź.

 

Terroryzm medialny to zmasowany atak przy pomocy wszystkich dostępnych dla terrorysty form mass mediów na pojedyncze osoby, grupy ludzi, narody bądź w celu zastraszenia i zmuszenia do posłuszeństwa, zniszczenia, bądź osiągnięcia korzyści finansowych tak, że w gruncie rzeczy nie różni się niczym od zwykłego (bombowego) terroryzmu, tyle że bomby semiotyczne wybuchają w naszych sercach, głowach i telewizorach.

Czym się różni terroryzm medialny od wymiany zdań i polemiki (choćby i najbardziej ostrej), czyli otwartej komunikacji społecznej, tak ważnej dla zwolenników demokracji? Medialnym terrorystom nie chodzi o poznanie prawdy i wymianę racjonalnych argumentów, lecz o unicestwienie przeciwnika. Moralne, duchowe, intelektualne, niekiedy fizyczne. Przykładów jest dość[1].

 

Jeżeli pozostaniemy bezczynni i nie będziemy się bronić medialni terroryści najpierw zabiją nas symbolicznie, a potem być może unicestwią fizycznie. To nie jest przesada. Najpierw atak na kod kulturowy, Kościół, homofobów, narodowców, kiboli …Przypomnijcie sobie, co nie tak dawno działo się pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Myślicie, że w większej skali jest to niemożliwe? Zapomnieliście, co to jest przemoc? Młodsi nie mieli z nią do czynienia i mogą nie doceniać jej siły.

Kto dziś jest przedmiotem ataków medialnych terrorystów:
Kościół w ogóle oraz w osobach Arc Michalik i Arc Hozera. Medialni siepacze nie gardzą też drobniejszymi akcjami:

Medialni naganiacze, idący tropem mistrza Josepha z Rheydt, pewnie zacierają ręce. W ostatnich tygodniach, gdy trwa atak na duchownych, mający na celu obarczenie pojedynczymi przypadkami pedofilii cały Kościół katolicki, coraz częściej słyszymy również o znieważaniu kapłanów, o histerycznych czasem reakcjach słownych na koloratkę czy sutannę. Okazuje się, że dochodzi również do ataków fizycznych.

Na warszawskim Ursynowie, w parafii pw. św. Tomasza Apostoła ktoś poprzebijał opony we wszystkich dziesięciu samochodach zaparkowanych przed plebanią[2].

Operacja "Bunt ks. Lemańskiego" to kolejny etap ataku na Kościół. Uderzano w abpa Głódzia, teraz w abpa Hosera, który następny?[3]

Zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza to cel, rzec można, tradycyjnie i intensywnie obrabiany od 3 lat. Oto drobny przykład:

 „Gazeta Wyborcza” zaatakowała ekspertów z Parlamentarnego Zespołu ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r. powołując się na źródła w prokuraturze. – Po raz pierwszy od początku trwania śledztwa prokuratura w tak brutalny sposób zaatakowała niezależnych ekspertów – skomentował dla niezalezna.pl tekst „GW” Antoni Macierewicz przewodniczący zespołu parlamentarnego.[4]

I jeszcze ten fragment:

Co zatem się stało, że jedna krótka wypowiedź profesora Rońdy na antenie Radia Maryja i TV Trwam spowodowała taki rezonans społeczny wywołany zmasowaną i skoordynowaną ofensywą medialną przeprowadzoną w dziesiątkach gazet, rozgłośniach radiowych i programach telewizyjnych? Dlaczego ta pojedyncza, nierozsądna i nieuczciwa wypowiedź obudziła całą orkiestrę (w takich sytuacjach mawia się, że głos bywa „zorkiestrowany”) i skłoniła ją do frontalnego i bardzo spektakularnego ataku?[5] 

Oto właśnie jest pytanie. Czy ktoś tym ręcznie steruje? A może ludzie złej woli niczym rój powodowany jakimś tajemniczym impulsem wiedzą kogo, gdzie i za co atakować. I w jaki sposób.

Oczywiście bombardowani są wszyscy, którzy przeciwstawiają się homolobby i ideologii gender, a im kto jest bardziej kompetentny, tym chłostany jest intensywniej.

Listę można ciągnąć długo: Pis, Narodowcy, kibice… Media reżimowe to symboliczny terminator i treser. Główny strażnik systemu. Terrorysta mordujący wolność w biały dzień z uśmiechem na ustach.

Jakich narzędzi używają medialni terroryści? Oto kilka przykładów zaczerpniętych z serwisu Newsweek.pl :

  • Argumenty personalneDecyzję Antoniego Macierewicza musiał uchylić komitet polityczny partii – ustalił „Newsweek”. – Kierowanie okręgiem miało być dla niego poligonem. Test został oblany, Macierewicz chciał wszystkich wziąć za twarz i pogwałcił przy tym statut. Wstrzymanie jego wejścia do komitetu politycznego PiS to konsekwencja działań w terenie – tłumaczy jeden ze współpracowników Kaczyńskiego. Inny poseł PiS dodaje: – Macierewicz potwierdził swoją czarną legendę. To człowiek, który umie burzyć, ale nie budować. Zachowuje się, jakby kierował sektą[6].
  • Przypisywanie intencjiZdaniem prof. Artymowicza to Macierewicz stoi za kłamstwem prof. Rońdy.[7]
  • InsynuacjeCzęść osób z kierownictwa PiS obawia się też o lojalność Glińskiego.

– Pod względem charakterologicznym profesor przypomina mi Kazia Marcinkiewicza. Wpakujemy w jego wizerunek kilka milionó,w a on dzień po wyborach ogłosi, że chce być prezydentem obywatelskim i PiS-u nie potrzebuje – mówi jeden ze współpracowników Kaczyńskiego.[8]

  • Fabrykowanie konsekwencjiJaki wpływ będą miały słowa i przykład papieża na polskich duchownych? Trudno być optymistą, skoro jeszcze w maju arcybiskup Michalik z nieznoszącą sprzeciwu pewnością siebie stwierdził, że „wszystkie antykościelne media wmawiają nam, że głównym tematem przepowiadania papieża Franciszka jest bogactwo Kościoła”. Pominę, jak bardzo arcybiskup pomylił się twierdząc, że papież nie stawia majątku Kościoła w centrum swojego nauczania. W tym przypadku o wiele bardziej symptomatyczny wydaje się bowiem dobór słów. Arcybiskup mówi do wiernych, że papież „przepowiada”... Co zrozumie z tego lud boży? Że Franciszek jest wróżką? Oby nie, ale biorąc pod uwagę jakość kazań abp Michalika i wielu innych duchownych przepowiadam, że językowa rewolucja papieża może w Polsce napotkać na spory opór. A jak widać jest ona bardzo potrzebna.[9]
  • Sofistyczne wnioskowanieDla tych ludzi to zabawa w politykę ubrana w płaszczyk naukowości. Zapominają, że sprawy naukowe powinny być dyskutowane na konferencjach, a nie mitingach politycznych PiS-u. Ten zespół nie ma żadnych podstaw naukowych i prawnych, aby twierdzić, że bada katastrofę smoleńską.[10]
  • Przyjmowanie rozsianych, nieprawdziwych przesłanek wnioskowania - Newsweek.pl: W tym, co PiS robi w sprawie Smoleńska, nie ma żadnej racjonalności?

Michał Kamiński: – Cóż, gołym okiem widać, że to, co wyprawia zespół Macierewicza, jest haniebną grą śmiercią 96 ludzi, którzy zginęli w strasznej katastrofie lotniczej. Najsmutniejsze jest jednak to, że Jarosław Kaczyński żyruje Antoniego Macierewicza w ten sam sposób, w jaki żyruje Adama Hofmana biegającego po polach Podkarpaci[11]a

  • IroniaFizyk zwrócił też uwagę na kompromitujący fakt, że posiedzenia zespołu Antoniego Macierewicza odbywają się w polskim Sejmie. – A przecież to nie jest żaden zespół do wyjaśniania katastrofy, ale raczej jakiś klub zbieraczy kaktusów[12].
  • Głoszenie fałszywej tezy za udowodnionąMacierewicz i jego „eksperci” doszczętnie się skompromitowali. Ich teorie podobnie. Sukces? Umiarkowany, biorąc pod uwagę, jak wielu ludzi zainfekowali pseudonaukowymi bredniami. W smoleńskiej operacji PiS kluczowa jest skala tego, co w psychologii nazywane jest projekcją. To, jak wiadomo, jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych, polegający na przypisywaniu innym własnych poglądów i negatywnych cech, uświadomionych lub nie.[13]
  • RelatywizacjaW wypadku prezesa PiS, polityków PiS i propagandystów PiS projekcja wykracza oczywiście poza sferę smoleńską. Człowiek odgradzający się od świata tłumem ochroniarzy non stop przypisuje oponentom strach. Ludzie niepotrafiący zaakceptować swych wyborczych porażek po każdej przegranej insynuują drugiej stronie nieczyste chwyty, z oszustwami włącznie. Apologeci wodza zarzucają oponentom wodza bycie apologetami przeciwnika wodza. Autorzy seansów nienawiści, po tysiąckroć powtarzając kłamstwa i oszczerstwa pod adresem wrogów, zarzucają innym stosowanie goebbelsowskich metod.[14]
  • Stereotypy A wbrew temu, co się sądzi, Kaczyński bardzo się boi utraty autorytetu w partii.[15]
  • PlotkiA czy pan wie, że w Kościele nadal funkcjonuje coś takiego jak indeks ksiąg zakazanych? Mnie to bawi, ale wyobrażam sobie, że są ludzie, którzy stykając się z tymi księgami, czują niepewność i dyskomfort.[16]
  • Manipulacje znaczeniem słów - Z kolei rzecznik stołecznej policji st. asp. Mariusz Mrozek nawiązał do apelu organizatorów, by na Marsz Niepodległości nie przychodziły osoby, które chcą go zakłócić. - Jednoznacznie dali do zrozumienia, że liczą się z tym, że może dojść do zagrożenia bezpieczeństwa uczestników marszu i osób postronnych.[17]

 

Ludzi, którzy uczestniczą medialnych dindojrach Władimir Wołkow nazywał orkiestrami złożonymi z dziennikarzy, redaktorów, celebrytów, właścicieli mediów, które, jak pudła rezonansowe będą zadany motyw powtarzały dotąd, dokąd będzie trzeba. Dopóki dyrygent nie da znaku, że już można przestać.

 Jeszcze jedna istotna uwaga:

 Różnica zasadnicza pomiędzy terroryzmem bombowym, klasycznym a medialnym jest taka, że w tym pierwszym ofiary są najczęściej bardziej przypadkowe, a w drugim intencjonalnie wybrane. (…)Ofiarami mogą być osoby na eksponowanych stanowiskach, znane i popularne, ale też szaraczki, które zrządzeniem losu nawinęły się pod mielące niemiłosiernie koło historii i mediów[18].

Istnieją dwa modele działania terrorystycznego: nękający ostrzał artyleryjski, aby obiekt wiedział, że się o nim pamięta albo ofensywa i eksterminacja na początek w świecie symboli a potem …to zależy. Przecież wojna to naturalne przedłużenie polityki…

Terroryści działają zespołowo, ponieważ zwiększa to zarówno ich skuteczność, jak i sugeruje, że stanowią reprezentację większości społeczeństwa, występując w obronie jego interesów. Stadne działanie zapewnia też większe bezpieczeństwo dla medialnych terminatorów i zwiększa ich „komfort pracy”, dzięki psychologicznym efektom grupowym (wspólne normy, cel, pseudoracjonalizacja, bezwarunkowa wiara w moralność grupy, stereotypizacja, itd.). Daje poczucie luzu psychicznego, nawet złudne poczucie racji czy misji, a w przypadku wątpliwości w moralny aspekt całego przedsięwzięcia – rozłożenie odpowiedzialności na grupę za dokonywaną nieprawość.

Terroryści działają planowo, choć można odnieść wrażenie spontaniczności; ich akcje są zazwyczaj dobrze zaplanowane i rozpisane na role, dzięki czemu ogarniają takie mass media i takich odbiorców, na jakich im szczególnie zależy[19].

Nie miejcie żadnych złudzeń. Każdy w pewnych okolicznościach może stać się ofiarą terroryzmu medialnego. Wszystko zależy wyłącznie od tego, jak oprawcy są zadaniowani. Wina czy brak winy nie mają absolutnie żadnego znaczenia.

Natomiast osoby i media trudniące się tym rzemiosłem pozostają absolutnie bezkarni. Najwyższa pora temu zaradzić.

Jak się bronić? Dla pojedynczego człowieka można sformułować kilka zasad:

  • Nie przejmować się oskarżeniami i nauczyć się odporności na stres
  • Szukać sojuszników i jasno, na ile to możliwe głosić, swoje racje
  • Wykorzystywać narzędzia prawne
  • Nie pozwolić się odizolować
  • Nauczyć się nie myśleć o sobie źle, tak jak chcą tego medialni siepacze
  • Nigdy nie sprzedać swojej duszy za łaskawą akceptację medialnych kanalii

Zastosowanie tych zasad wymaga sporo odporności, konsekwencji i hartu ducha.

Na poziomie społecznym naszym zdaniem należy zorganizować się, aby skutecznie przeciwstawić się terrorowi medialnemu. W tym celu większe i mniejsze ośrodki medialne, którym zależy na Polsce i wolności powinny się porozumieć. Z góry cieszy nas wizja przy jednym stole: o T. Rydzyka, T. Sakiewicza, Karnowskich i innych. Nie do zrobienia? Być może, ale nie ma alternatywy. Nie ma zmiany w Polsce bez poradzenia sobie z tym problemem. Oczywiście porozumienie jest potrzebne po to, aby działania nabrały stosownego rozmachu i znaczenia. Nie jest li tylko sztuką dla sztuki.

Proponujemy powołanie Medialnego Porozumienia Obywatelskiego (MPO to dobry skrót) złożonego z kompetentnych przedstawicieli niezależnych mediów, której celem byłoby:

  • Monitorowanie wszelkich przejawów terroryzmu medialnego (na przykład przy pomocy w tym celu stworzonego portalu internetowego)
  • Ogłaszanie bojkotów konsumenckich reklamodawców, którzy promują swoje usługi i towary w mediach nadawców uprawiających medialny terroryzm

Naszą główna bronią jest bojkot konsumencki, ponieważ tylko materialne bodźce wobec ludzi zlej woli dają szansę obrony przed nimi. Jeżeli staniemy do nich tyłem i nie będziemy oglądać ich programów i kupować reklamowanych przez nich towarów, zyskamy przewagę..[20]

  • Podawanie w dostępnym mediach informacji o bojkotach
  • Zaproszenie do akcji wszystkich blogerów i innych ludzi dobrej woli, którzy chcą przeciwstawić się medialnym siepaczom
  • Cykliczne badanie skuteczności bojkotów i ogłaszanie je do publicznej wiadomości.

Tu ważna uwaga. Dziennikarze niezależni i politycy prawicowi bardzo często są przekonani, że cały naród myśli i czuje tak, jak oni. Pokornie informujemy, że nie jest to prawda. Ignorancja, niewiedza, i indyferentyzm są silniejsze niż kiedykolwiek.

Jeżeli nie połączymy sił w tej sprawie zostaniemy po kolei wdeptani w ziemię zgodnie z agendą polowania na niepokornych albo potrzebami etapu.

Skuteczność bojkotów jest duża. Aby to zilustrować skorzystajmy z całkiem dobrego artykułu z GW:

Faktem jest, że w każdej firmie, w którą wymierzony jest bojkot, zapala się pomarańczowe światełko i z uwagą obserwowane są wszystkie etapy akcji. Firma zaczyna rozmawiać z organizatorami akcji jak z partnerami.[21]

I jeszcze taki fragment:

Kiedy w 2003 r. Francuzi nie poparli interwencji w Iraku, Amerykanie w zemście przestali kupować francuskie wina.
Jak podawał "Dziennik Gazeta Prawna", sprzedaż alkoholi z Francji spadła w USA ciągu kilku miesięcy 2003 r. o 13 proc., a straty francuskich firm przekroczyły 100 mln dolarów.
Jednym z najdłuższych bojkotów politycznych był ten, którego doświadczył koncern Coca-Cola po wejściu na izraelski rynek pod koniec lat 60. Ogłosiła go Liga Państw Arabskich (zrzesza 22 kraje muzułmańskie). Oficjalnie Coca-Cola została skreślona z listy bojkotowanych firm w 1991 r. Przez kilkadziesiąt lat bojkotu straciła ogromne pieniądze na rynkach arabskich, do dziś nie udało jej się tam zbudować dobrej pozycji. Co ciekawe, przy Lidze Państw Arabskich działa specjalne biuro zajmujące się bojkotami
.[22]

Portal w polityce donosi, że bojkot zorganizowany przez American Family Association (AFA) w stosunku do sieci domów towarowych JC Penney ( firmę, która uprawiała agresywną propagandę homoseksualną) doprowadzi do spadku sprzedaży o ¼ .[23]

Może jednak zamiast upajać się słusznym oburzeniem i wołać o pomstę do Nieba warto zrobić coś konkretnego?



[1] Na podstawie Warecki & Warecki Co ma wpływ na dziennikarzy i na co dziennikarze mają wpływ? Poltex, warszawa, 2006

[2] http://wpolityce.pl/wydarzenia/64885-tylko-u-nas-to-juz-nie-tylko-nagonka-medialna-atak-na-parafie-na-warszawskim-ursynowie-obrazanie-ksiezy-przebijanie-opon   

[3] http://wpolityce.pl/wydarzenia/57902-operacja-bunt-ks-lemanskiego-to-kolejny-etap-ataku-na-kosciol-uderzano-w-abpa-glodzia-teraz-w-abpa-hosera-ktory-nastepny-nasz-wywiad-z-ks-zielinskim

[4] http://niezalezna.pl/46091-macierewicz-odpowiada-wyborczej-brutalny-polityczny-atak-na-ekspertow-zespolu

[5] http://wpolityce.pl/artykuly/65201-tekst-nie-o-katastrofie-smolenskiej-tekst-o-mediach-kto-jest-czlonkiem-tej-medialnej-orkiestry

[6] http://polska.newsweek.pl/samowola-macierewicza,94017,1,1.html

[7] http://polska.newsweek.pl/prof-artymowicz-u-tomasza-lisa-nie-bedzie-konca-przemyslu-smolenskiego-newsweek-pl,artykuly,272977,1.html

[8] http://polska.newsweek.pl/piotr-glinski-i-jego-wywiad-dla-newsweeka-referendum-w-warszawie-newsweek-pl,artykuly,272770,1.html

[9] http://opinie.newsweek.pl/co-powiedzial-abp-michalik-belkot-biskupa-o-pedofilii,artykuly,272152,1.html

[10] http://polska.newsweek.pl/prof-artymowicz-u-tomasza-lisa-nie-bedzie-konca-przemyslu-smolenskiego-newsweek-pl,artykuly,272977,1.html


[11] http://polska.newsweek.pl/michal-kaminski-jaroslaw-kaczynski-i-antoni-macierewicz-newsweek-pl,artykuly,272893,1.html

[12] http://polska.newsweek.pl/prof-artymowicz-u-tomasza-lisa-nie-bedzie-konca-przemyslu-smolenskiego-newsweek-pl,artykuly,272977,1.html

[13] http://opinie.newsweek.pl/tomasz-lis-o-ekspertach-antoniego-macierewicza-newsweek-pl,artykuly,272777,1.html

[14] http://opinie.newsweek.pl/tomasz-lis-o-ekspertach-antoniego-macierewicza-newsweek-pl,artykuly,272777,1.html

[15] http://polska.newsweek.pl/michal-kaminski-jaroslaw-kaczynski-i-antoni-macierewicz-newsweek-pl,artykuly,272893,1.html

[16] http://polska.newsweek.pl/ks-jacek-stasiak-nie-jestem-buntownikiem,artykuly,271891,1.html

[17] http://polska.newsweek.pl/marsz-niepodleglosci-sienkiewicz-policja-newsweek-pl,artykuly,272737,1.html

[18] Na podstawie Warecki & Warecki Co ma wpływ na dziennikarzy i na co dziennikarze mają wpływ? Poltex, warszawa, 2006

[19] Na podstawie Warecki & Warecki Co ma wpływ na dziennikarzy i na co dziennikarze mają wpływ? Poltex, warszawa, 2006

[20] Wojciech Warecki Marek Warecki Woda z mózgu, Fronda Warszawa 2011

[21] http://wyborcza.pl/1,75478,14705990,Orlen__Che_Guevara_i_napoj_Nergala___co_bojkotuja.html

[22] http://wyborcza.pl/1,75478,14705990,Orlen__Che_Guevara_i_napoj_Nergala___co_bojkotuja.html

[23] http://wpolityce.pl/wydarzenia/51315-chrzescijanie-w-usa-nie-kupuja-w-firmie-agresywnie-promujacej-zwiazki-homoseksualne-efekt-bojkotu-jest-zaskakujacy