Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

blog styczeń 2014

20 stycznia

Choroba - jak psychologia pomaga wyzdrowieć ?

Chorować też trzeba umieć, bo dobre samopoczucie i forma psychiczna wpływają na zdrowie fizyczne i pomóc w tym może psycholog. Jak podkreśla dr Agnieszka Padjas nastawienie psychiczne odgrywa też bardzo ważną rolę w leczeniu chorób i dotyczy to również tych (z pozoru) odwracalnych i krótkotrwałych, jak nieskomplikowane złamanie kości. Pozytywne nastawienie psychiczne i chęć walki z chorobą odgrywa także ogromną rolę u pacjentów przewlekle chorujących. Osoby będące w dobrej formie psychicznej lepiej współpracują z personelem medycznym, łagodniej odczuwają przykre dolegliwości związane z chorobą, jak np. ból, zwykle odnoszą większe korzyści z terapii a szczególne niebezpieczne dla pacjentów jest przeżywanie stanu bezradności.[1]

Tym z czytelników, którym się wydaje, że było tak zawsze warto przypomnieć, że jak - zauważył wybitny psycholog amerykański Martin. P. Seligman[2] – jeszcze w połowie lat siedemdziesiąt ubiegłego stulecia większość psychologów i prawie wszyscy lekarze nie wierzyli, że takie stany psychologiczne jak bezradność rzeczywiście powodują choroby fizyczne. Niczym makabryczny żart należy przypomnieć fakt, że w połowie lat osiemdziesiątych w „New England Journal of Medicine" zastępczyni redaktora naczelnego

Marcia Angell ogłosiła wszem i wobec, że „nasza wiara w to, iż choroba jest bezpośrednim odzwierciedleniem stanu psychicznego jest po prostu elementem folkloru" i niezwykle ostro skrytykowała całą dziedzinę psychologii zdrowia, oskarżając ją o propagowanie „mitu", iż psychika może wpływać na procesy chorobowe. W ówczesnym środowisku medycznym praktycznie niepodzielnie panował pogląd, że system immunologiczny jest praktycznie całkowicie odseparowany od psychiki, że takie czynniki psychologiczne jak optymizm i nadzieja, są tak samo ulotne i niematerialne, co duch czy dusza, więc nijak nie mogą mieć wpływu na system odpornościowy organizmu. Kompletnie nie brano pod uwagę „drobnego” faktu, że przecież system immunologiczny łączy się z mózgiem i że różnym stanom psychicznym (np. nadziei!) muszą odpowiadać odpowiednie regiony mózgu. Zatem to, jakie emocje przeżywamy i to, co myślimy ma wpływ na resztę organizmu i nie mam w tym żadnych czarów-marów!

Na szczęście nie wszyscy dali się przekonać tym śmiertelnie szkodliwym poglądom.

Na przykład u Lanca Armstronga – to nazwisko znane nie tylko miłośnikom kolarstwa – stwierdzono u niego nowotwór wydawało się, że już po wszystkim. Tak też sądziła grupa Cofidis, która dowiedziawszy się o chorobie swojego kolarza, natychmiast wypowiedziała kontrakt[3]. Ale Lance przeszedł 2 operacje chirurgiczne i 4 cykle chemioterapii, które pozwoliły mu powrócić do życia i sportu.

Kamil Durczok – to drugie nazwisko, znane zapewne wszystkim czytelnikom.

Byłem zdrowy jak byk, w życiowej formie. Miałem idealną wagę, po raz pierwszy od 16 lat. Rano przebiegałem pięć kilometrów, potem wsiadałem na rower i jeszcze przepływałem kilometr w basenie. I tak od piątej do ósmej, a na dziewiątą szedłem do pracy. /…/ Miałem poczucie, że panuję nad swoim losem. I miał takie poczucie do momentu, gdy w rozmowie telefonicznej dowiedział się, że ma raka, i to jednego z bardziej wrednych[4].

Kamil Durczok również wygrał z rakiem.

W jaki sposób im – i nie tylko im, co podkreślamy – udało się pokonać raka? Jakie czynniki im sprzyjały.

Oczywiście mieli nadzieję!

A co to jest w ogóle nadzieja? Skąd się tego możemy dowiedzieć?

Raczej nie słowników psychologicznych, bo… bardzo rzadko można w nich znaleźć hasło „nadzieja”. Jest to raczej dziwne, zważywszy jak często te słowo pojawia się w samych gabinetach psychoterapeutycznych, prawda?

Najkrócej można by powiedzieć, że nadzieja to zaufanie pokładane w przyszłości, nawet mimo porażek czy braku realizacji nieadekwatnych pragnień. Wg części psychologów (np. T. M. French),  podstawowe pokłady nadziei rodzi się w szczęśliwym, wczesnym dzieciństwie, przejawiając się w dorosłym życiu poprzez uciekanie w marzenia i szukanie w ten sposób pokrzepienia. Natomiast fundamentem drugiego rodzaju nadziei jest pragnienie zrealizowania konkretnego planu i jest wypadkową dokonywanych atrybucji (czyli nadawaniu znaczeń), dotyczącej oczekiwanych pozytywnych wydarzeń (psychologia kognitywna, np. M. Seligman). Ale skąd dokonywać tych pozytywnych atrybucji wtedy, kiedy zdaje się, że wali nam się cały świat?

Jak podaje psycholog Renata Stefańska-Klar[5] dla 7,3% osób niezbędnym warunkiem do żywienia nadziei jest posiadanie kogoś bliskiego, komu można zaufać i na kim można się oprzeć; dla 15,3% konieczna jest możliwość działania i realizacja zamierzonych celów. Dla tej grupy osób źródłem nadziei jest wiara w siebie i posiadanie określonych zdolności i umiejętności. Natomiast aż 33,8% osób czerpie nadzieję z przeświadczenia, że otaczająca nas rzeczywistość ma sens, że – mimo wszystko – tworzy na tyle logiczną, przewidywalną strukturę, że można czuć się w niej bezpiecznie, rozumieć ją lub kontrolować swym działaniem.

Chcąc przyjrzeć się własnym przekonaniom, warto rozpatrzeć je pod kątem pięciu kolejnych pytań:

  1. Czy moje myśli opierają się na faktach?
  2. Czy moje myśli chronią moje życie i zdrowie?
  3. Czy moje myśli służą osiąganiu celów, które sobie stawiam?
  4. Czy moje myśli pomagają mi unikać niechcianych konfliktów?
  5. Czy dzięki moim myślom mogę się czuć tak, jakbym chciał/a?

 

Słyszeliście o Metodzie Simontona? Najkrócej rzecz ujmując to poznawczo-behawioralny program samopomocy emocjonalnej dla chorych na nowotwory złośliwe i osób ich wspierających, odnoszący się do wszystkich podstawowych sfer życia (behawioralnej, poznawczej, emocjonalnej, duchowej, społecznej, rodzinnej, fizycznej).

Ważną częścią tego programu jest nauka metod odprężenia i wizualizacji. W stanie wyciszenia jesteśmy bardziej podatni na sugestię, dlatego właśnie podczas odprężenia się warto wyobrażać sobie ustępowanie choroby (tak, by mobilizować siły odpornościowe organizmu).

 Istotne są trzy elementy obrazu zdrowienia:

  1. mój organizm wyobrażam sobie jako silny, mogący pokonać chorobę;
  2. własne schorzenie wyobrażam sobie jako słabe, łatwe do wyleczenia;
  3. leczenie, któremu jestem poddany wyobrażam sobie jako skuteczne i przyjazne: bezpieczne dla mnie.

Przeżywane wtedy emocje, związane z radością i satysfakcją, wzmacniają funkcje organizmu.

Wszelkie doświadczenia spokoju, nadziei, radości sprawiają, że w naszym organizmie podnosi się poziom katecholamin (docierają one m.in. do szpiku kostnego, węzłów chłonnych, grasicy i śledziony i sprawiają, że podnosi się poziom leukocytów, które bezpośrednio odpowiadają za naszą odporność).[6]

Po techniki proponowane przez psychologów można sięgać nie tylko w tak dramatycznych okolicznościach, kiedy z chorobą walczymy o własne życie.

Jak opisuje to Elizabeth Heathcote[7] „Badanie przeprowadzone przez naukowców z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Harvarda wykazało, że w grupie kobiet, mających problemy z poczęciem, które poddano psychoterapii poznawczej (ich negatywne myśli wypierano przez pozytywne), ponad połowa pacjentek zaszła w ciążę. W grupie, w której nie zastosowano psychoterapii, doszło do poczęcia tylko u 20 proc. pacjentek.”

Ponadto z publikacji Johna Gruzelier, profesor psychologii na Wydziale Medycznym Imperial College, wynika, że studenci mających przystąpić do egzaminów, którzy stosowali tzw. medytację dynamiczną - na przykład wyobrażali sobie swoje przeciwciała jako rekiny patrolujące ich organizm, pożerające napotkanych intruzów - mieli znacząco większą liczbę limfocytów ("żołnierzy" układu odpornościowego) we krwi i rzadziej cierpieli na przeziębienia, niż ci, którzy praktykowali tzw. relaksację głęboką.
Zdaniem profesor Gruzelier przemawia to za istnieniem "ducha walki" i właśnie takiego ducha życzymy wszystkim naszym czytelnikom!

 

Zalecana literatura:

1. Martin Seligman „Optymizmu można się nauczyć”. Media Rodzina of Poznań, 1996

2. Albert Ellis „Terapia krótkoterminowa”. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne 1998

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



[1] dr n. med. Agnieszka Padjas, Pozytywne nastawienie psychiczne w leczeniu pacjenta, 2011-11-22

http://wyborcza.pl/leczyc/1,114653,10687924,Pozytywne_nastawienie_psychiczne_w_leczeniu_pacjenta.html#ixzz1vuwv1q9u

[2] Seligman M., Optymizmu można się nauczyć, Media Rodzina of Poznań, Poznań, 1993

[3] http://www.rower.com/archiwum.php?art=2333

[4] http://wyborcza.pl/1,75517,2509817.html

[5] Renata Stefańska-Klar, Podstawy psychologii nadziei, Czasopismo Internetowe Psychologia i Rzeczywistość nr 1/2002

[6] mgr Dorota Gołąb, Jak radzić sobie z emocjonalnymi skutkami choroby nowotworowej? Poradnik dla Pacjentów, Dział Szkoleń, Współpracy Naukowej i Zapewnienia Jakości Wielkopolskiego Centrum Onkologii

[7] Elizabeth Heathcote, Ćwicz mięśnie duszy. Pozytywne myślenie ma istotny wpływ na zdrowie., 22.12.2001

10 stycznia

Dlaczego nasza wiara jest piękna?

 

Po rewolucji październikowej 1917 r., wszędzie pojawiło się wiele plakatów z napisem: «Religia — opium dla narodów». Pewnego dnia jeden wierzący człowiek wsiadł do dorożki i poprosił, aby odwieźć go do domu. W czasie drogi zobaczyli ogromny plakat z takim napisem. Furman przeczytał go i powiedział: «Jaka wspaniała myśl! Raz zachorowałem i poszedłem do lekarza, który dał mi troszeczkę opium i wszystko przeszło. Podobnie jest z religią. Gdy życie staje się nie do wytrzymania, koniecznie trzeba się pomodlić i staje się lżej na duszy».

( List Pasterski arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza na Boże Narodzenie 2012 r. catholi.by)

 

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jaka piękna jest nasza wiara chrześcijańska. Ta zwyczajna, co dzienna i ta odświętna od Bożego Narodzenia i Św., Mikołaja z Mitry. Nie zdajemy sobie z tego sprawy zanurzeni w chrześcijaństwie i katolicyzmie. Dopiero lepiej dostrzegamy ten nieprzeparty urok na tle działań i prowokacji wyprawianych przez przeróżnych piekielników atakujących Krzyż, księży, dogmaty wiary i naszą obrzędowość katolicką sprzęgniętą, wplecioną w naszą tradycję narodową.

Te piękno jest obecne na wiele sposobów. W kapliczce stojącej przy drodze, Jezusie Frasobliwym wyrzeźbionym w kawałku lipowego drewna zamyślonym nad czymś w spiekocie słońca i padającym deszczu. Łamaniu się opłatkiem, modlitwie ojcze nasz, płaczących dzieciach w czasie chrztu. Strzelistym pięknie katedr. Słowach Pisma Świętego czytanego wieczorem. Podniesionej hostii w Kościele w czasie mszy świętej. Znakach zewnętrznych, materialnych i duchowych, niewidzialnych. Nie jesteśmy jak w islamie poddanym Boga tylko możemy do niego mówić abba - tatusiu. Nie czekamy na Mesjasza, jak Żydzi (wyznawcy judaizmu rabinicznego) tylko już mamy Zbawiciela, Króla Dziejów.

Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, jak puste i jałowe jest życie i rzeczywistość proponowana przez spadkobierców rewolucji francuskiej, komunistów czy kontynuatorów Gramsciego. Ich wolność jest najwyższą formą zniewolenia. Dziś ideologia gender (nie mająca żadnych podstaw naukowych) che zabrać ludziom ich tożsamość, zabrać kobiecość i męskość. Zseksuaklizować wszystko i wszystkich w tym dzieci od najmłodszych lat. Ateizm, materializm, new age zabijają nadzieję i sens ludzkiej egzystencji, wypaczając sens i obraz świata. Ludziom niosą samotność i alienacje - beznadziejny smutek jałowej egzystencji, pustej konsumpcji. Nędzę lub kroczenie po schodach spirali hedonistycznej.

Dlaczego nasza wiara jest piękna:

  • Spójnie i jasno wyjaśnia człowiekowi sens świata, jaki go otacza. Kto jest jego twórcą i dlaczego to wszytko.
  • Odpowiada na pytania o sens ludzkiego istnienia i cierpienia. Pokazuje drogę, która zaprowadzi go Celu.
  • W dekalogu wyjaśnia człowiekowi jakich rzeczy i zachowań powinien unikać ze względu przede wszystkim na swoje dobro. Chcesz osiągnąć życie wieczne zachowuj przykazania. Tak Pan Jezus powiedział bogatemu młodzieńcowi.
  • Dobra Nowina to nadzieja na przekroczenie granic człowieczej egzystencji i życie wieczne daleko wykraczające poza nasze pojęcia.
  • Chrześcijaństwo to synteza: prawdy, piękna i dobra. Najtrwalsza, najbardziej konsekwentna z możliwych.
  • Symbolika chrześcijańska: znaki: krzyż, korona cierniowa, serce. Zwierzęta: baranek, ryba, gołąb. Zjawiska: woda, wiatr, ogień. Rośliny: cedr, lilia, gorczyca, drzewo figowe, zborze.
  • Na tym tle szczególnie okazale wypada Boże Narodzenie: opłatek, wigilia, prezenty , choinka, potrawy, pusty talerz, sianko pod obrusem.
  • Nie można zapomnieć, że Stary i Nowy Testament to wspaniałe arcydzieła literatury. Zresztą sztuka chrześcijańska stanowiła i stanowi inspiracje dla wielki twórców tworzących największe dzieła.
  • Osobne miejsce zajmuje architektura sakralna(katedry) i liturgia

 

Mimo, że marketing od lat coraz skuteczniej chce zawłaszczyć święta Bożego Narodzenia i tłusty krasnal w czerwonym waciaku jest częściej widoczny niż pogodne i dobrotliwe oblicze biskupa Mitry, mimo to szczególnie te piękno odczuwamy w właśnie wtedy. W czasie tego najbardziej rodzinnego i ciepłego święta.

Każdy człowiek ma jakieś wspomnienia związane z Gwiazdką: prezenty, wigilia, stół nakryty białym obrusem, śledzik z cebulką, barszcz z uszkami grzybowymi, kluski z makiem, zapach choinki ubranej w świecidełka i łańcuchy, palące się kolorowe lampki, śpiewanie kolęd, szopka. Nie do zastąpienia, nie do przecenienia. Będąc pod urokiem nieprzepartego piękna tych świąt ważne jest, abyśmy nie popadali w jałowy sentymentalizm. Polega on nie na przeżywaniu uczuć, a na ich przeżuwaniu, ckliwości i małostkowości. Boże Narodzenie jest wydarzeniem, które zmieniło wymiar życia każdego śmiertelnika na świecie, nawet jak nie jest tego świadom. Stała się rzecz absolutnie nie do pomyślenia. Sam Bóg postanowił w osobie swojego Syna dzielić trudy i znoje zwykłego człowieka po to, aby dać mu Nadzieję i Nowe Życie. Blask Prawdy ogarniający cały świat bije ze skromnej stajenki betlejemskiej. Przypomnijmy sobie pokłon trzech króli. Często nie dość dobrze zdajemy sobie sprawę z siły, mocy i znaczenia tego wydarzenia dla każdego z nas i uniwersum:

Trzeba także zrozumieć, że Boże Narodzenie to nie sentymentalizm, poezja i dziecinny romantyzm, ale wiara, która zbawia człowieka; wiara w to, że Bóg stał się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia i swoją śmiercią na krzyżu i zmartwychwstaniem powiedział ostatnie słowo w dramacie historii tego świata. Dlatego świętowanie Bożego Narodzenia powinno odbić się silnym echem w głębi naszych serc. Wówczas w nich narodzi się Bóg, podobnie jak narodził się w Betlejem, aby święto Bożego Narodzenia trwało wiecznie.( List Pasterski list arcybiskupa Tadeusza Kondrusiewicza na Boże Narodzenie 2012 r. catholi.by)

Niestety – jak pisze – arcybiskup – nie wszyscy umiemy rozpoznać Pana Jezusa. To, co udało się wedle przekazu biblijnego naszym braciom mniejszych – zwierzętom, wielu ludziom sprawia trudność.

Pomóżmy im pokochać prawdziwe Boże narodzenie!