Warecki & Warecki 

... pomagamy ludziom rosnąć ...

Blog październik_2015

Śmierć nie jest granicą, czyli refleksja na temat Czyśćca i Piekła według kardynała Ratzingera[1]

 

Święci są największymi dobroczyńcami ludzkości!

Kardynał Ratzinger[2]

 

Czyściec

„Za niebem tyle tu mi lat żyć trzeba,

Ile tam w życiu przeżyłem bez nieba.

Bo odłożyłem, lenistwem zatruty,

Na kres ostatni żal mojej pokuty.

Chyba, że serce tam w łasce żyjące,

Przyśle tu za mną modlitwy gorące.”

 

Dante Alighieri.

 

Czyściec to niejako stan pośredni. Los człowieka rozstrzyga się z momentem śmierci jednak nie musi się z tą chwilą dopełnić. Czasem trzeba człowieka po śmierci niejako oczyścić i wznieść na wyższy poziom zrozumienia spraw i ta operacja nazywa się właśnie czyśćcem. Pierwsze wspomnienia o Czyśćcu sięgają Drugiej Księgi Machabejskiej. Jest tam opis jak to polegli wojownicy żydowscy mieli przy sobie amulety pogańskie. Modlono się, więc za nich i wedle autora było to bardzo dobre. Tertulian (ur. pomiędzy 150 a 160, zm. 240) opisuje męczeństwa Św Perpetuły. We śnie widzi ona swojego małego brata, który zmarł na raka. Chłopiec z otwartą raną, jest blady, chce zaspokoić pragnienie jednak nie może zaczerpnąć wody ze zbyt wysoko stojącego zbiornika. Perpetua rozumie znacznie snu i modli się za brata dzień i noc. Wkrótce ma następny sen, w którym widzi brata zdrowego, czystego i wesoło się bawiącego.

Centrum idei Czyśćca jest przekonanie o cierpieniu zmarłych, które umniejszyć może modlitwa żyjących. Tertulian nawiązuje do Ewangelii Św. Mateusza:

„Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.”

  ( Mt, 5, 23)

Klemens Aleksandryjski (ur.150, zm. ok. 212) uważał, że śmierć nie jest granicą. Po śmieci dalej jesteśmy w Kościele i niejako możemy się sobą opiekować. Granicą nie jest śmierć, lecz bycie lub nie bycie z Chrystusem, które w pełni może się dopełnić po śmierci.

Dzisiejsza teologia katolicka głosi, że Czyściec nie jest obozem karnym, lecz procesem przemiany człowieka do spotkania z Jezusem. Człowiek dostępuje miłosierdzia, ale potrzebuje jeszcze przemiany. Przemiany, kiedy powie w pełni: „tak”. Wtedy Ogień Boży dokonuje oczyszczenia.

Jaka jest wobec tego rola modlitwy i nabożeństw za zmarłych? Jaką ma rolę w tym procesie? Byt człowieka nie jest zamkniętą monadą. Ingeruje w niego nasza miłość czy nienawiść. „Nauka o czyśćcu i wynikająca z niej praktyka pobożczności chrześcijańskiej widzi w świętych uczestników sądu modlących się za sądzonych i niosących pomoc.(…)Miłość ofiarowująca się za innych ludzi to sama istota chrześcijaństwa. Czyściec nie stanowi granicy dla naszej miłości dla osób, które odeszły.”[3]

Mam możliwość a nawet powinność modlenia się za zmarłych.

 Piekło

„Nie wiem, jak w one zaszedłem dzierżawy,

Bo mną owładła senność jakaś duża

W chwili, gdy drogi zaniechałem prawej.”[4]

Tylko Jezus pozwala nadać sens dziejom człowieka. Antychryst jawi się jak całkowite zamkniecie jego historii w doczesności.

W Piekło, (mimo, że ma poważne podstawy w nauczaniu) niezbyt chętnie chcemy uwierzyć. Już Orygenes (ok. 185-254) wysnuł przypuszczenie o powszechnym pojednaniu. Według niego Bóg cierpi wraz ze światem i w tym pokłada nadzieje w ostateczne zniszczenie wszelkiego zła. Kościół jednak poszedł w inną stronę.

Bóg przede wszystkim akceptuje wolność człowieka. Dlatego potępieni mogą chcieć własnego potępienia. Są dla Boga istotami poważnymi i mogą dążyć do własnego zniszczenia.

Realna Śmierć na Krzyżu Chrystusa daje nam nadzieję. Dzięki tej ofierze wstępuje On do otchłani niosąc nowinę o wszystkim, nawet tym, którzy tam się znaleźli. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że człowiek nie ma możliwości przeniknięcia tej nocy. Nocy zstąpienia do Szeolu. W tym zstąpieniu Jezusa jest nadzieja, jednak jej pełny sens dla nas jest niepojęty.

 



[1] na podstawie Opera Omnia T. X - Zmartwychwstanie i życie wieczne. Studia o eschatologii i teologii nadziei

[2]    Źródło: katecheza o św. Klarze z Asyżu podczas audiencji generalnej 15 września 2010

 

[3] ibid.

[4] Dante Alighieri , Piekło, Pieśń I

Władza i Upiory Pierścienia Mocy

 

W książce Roberta Greene'a  48 Praw władzy znaleźć można  myśli inspirowane przez Księcia Niccolò Machiavellego oraz traktat Sun Tsy Sztuka wojenna. Lista zaczyna się od:

Prawo 1 Nigdy nie przyćmiewaj Mistrza!

Prawo 2 Nigdy nie ufaj zbytnio przyjaciołom, naucz się używać wrogów

Prawo 3 Zachowaj w tajemnicy twoje intencje

A kończy:

Prawo 46 Nigdy nie wydawaj się doskonały

Prawo 47 Nie przekraczaj celu, do jakiego dążyłeś; gdy zwyciężysz, wiedz gdzie się zatrzymać

Prawo 48 Przyjmij bezkształtną formę

Przesłanie tych wszystkich 48 praw przywodzi na myśl 3 x P: Przykazania Progresywnego Psychopaty. Ich praktyczne stosowanie może być zabójcze dla otoczenia i owocne dla podmiotu o ile ktoś chce życie spędzić jak największy zbrodniarz ludzkości Józef Stalin.

Władza i przemoc to są dwie strony tego samego medalu. Pisało o tym wielu filozofów i psychologów pragnąc zgłębić istotę tego zjawiska. Najważniejszą cechą państwa jest monopol na stosowanie przemocy. Może o tym się przekonać każdy kto zapragnie nie płacić podatków lub samodzielnie wymierzać sprawiedliwość.

Są tacy co uważają, że państwo jest w ogóle ludziom do niczego nie potrzebne i z jego istnienia wynikają wyłącznie koszty i kłopoty. Państwowcy kontrują, że gdyby nie państwo to obywatele łatwo staliby się niewolnikami innych organizacji, a zwłaszcza innych agresywnych, imperialistycznych państw (takich jak Rosja dajmy na to).

Jaki system rządów jest najlepszy?

Wielu powtarza wytarty bon mot głoszący, iż demokracja jest może niedoskonała, ale nikt nie wymyślił nic lepszego. De Tocqueville twierdził, że demokracja chce zawładnąć duszami obywateli, a dawni władcy zadowalali się szykanowaniem ciał, a dusze zostawiali w spokoju. Ustrój ten może być taką samą tyranią, jak każdy inny system. Uważał, że ludzie są zabawkami w ręku demokratycznego tyrana i są zniewoleni. Mówił to przecież długo przedtem zanim media zawładnęły naszymi umysłami.

Rodzaj ustroju ma wiele wspólnego z technologiami zarządzania. Istnieje wiele styli kierowania dobrze opisanych przez psychologów. Często głoszona jest idea, że nie ma jednego najlepszego stylu, ale dobry kierownik, czy władca powinien umieć stosować różne podejścia. Skuteczność metody wyznacza wiele czynników jakie musi rozpoznać dobry lider czy kierownik: rodzaj zadania (nowe – typowe), złe lub dobre relacje z grupą, realna siła władzy kierownika (czyli, co może naprawdę), motywacja i umiejętności pracownika(chce – nie chce, umie - nie umie). Style określają siłę oraz udział szefa w poczynaniach podwładnego, jak też charakter tego udziału. Kierownik może zarządzać w sposób demokratyczny lub autokratyczny, wizjonerski, trenerski lub zachowywać się jak poganiacz. Może też prezentować podejście laissez faire – czyli każdy robi, co chce. Wybór metody zależy od kontekstu (czynników, których pisaliśmy) . Szef może sterować dostarczaniem kar i nagród, ale też z pomocą inspiracji, empatii, motywowania podwładnego skłaniać go do przekraczania swoich ograniczeń oraz do rozwoju. Menedżer może być bardzo charyzmatyczny lub stosować „sucho” technologie zarządzania zespołem. Jak to zwykle: zdania na temat tego , co jest skuteczniejsze są podzielone.

Sprawowanie władzy małej czy dużej istotnie wpływa na człowieka. Bohdan Wojciszke w swoim tekście Psychologia władzy (NAUKA 2/2011 • 51-69) pisze o następujących zjawiskach z tym związanych:

Władze autor definiuje tak: Dlatego pominiemy tu przegląd różnych definicji, skupiając się tylko na jednej z nich zaproponowanej przez Joe Magee i Adama Galinsky’ego (2008), którzy powiadają, że władza to „asymetryczna kontrola nad cenionymi zasobami w relacjach społecznych” (s. 361). Choć zwięzła, definicja ta jest bogata w treść i podsumowuje rozważania wielu psychologów.(tamże)

Władza jest nie tyle zdobywana przez jednego człowiek ale przyznawana przez innych. Grupa wyłania lidera, bo ten jest potrzebny. Ta współpraca rządzonych i lidera niestety często rodzi problemy ponieważ władca rozciąga swoją kontrole na coraz większymi zasobami i ludźmi.

Istnieją cechy człowieka, które zwiększają jego szanse na bycie liderem: towarzyskość, sumienność, ekstrawersja, dominacja, odpowiedzialność. Nie lubimy raczej ludzi neurotycznych.

Władza jest zjawiskiem relacyjnym. Nie możliwa jest władza bez poddanych. Zupełnie jak w Małym Księciu Antoine de Saint-Exupéry:

Planeta Małego Księcia krążyła w okolicy planetek 325, 326, 327, 328, 329, 330. Zaczął więc od zwiedzania tych planet, aby znaleźć sobie zajęcie i czegoś się nauczyć.

Pierwszą zamieszkiwał Król. Ubrany w purpurę i gronostaje, siedział na tronie bardzo skromny, lecz majestatyczny.

- Oto poddany! - krzyknął Król, gdy zobaczył Małego Księcia.

Mały Książę spytał:

- Widzisz mnie przecież po raz pierwszy, w jaki więc sposób mogłeś mnie rozpoznać?

Nie wiedział, że dla królów świat jest bardzo prosty. Wszyscy ludzie są poddanymi.

I jeszcze myśl przypisywana Piotrowi I:

Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego" Piotr I (car Rosji, ukaz z 1708 r.)

Władza ludzi zmienia i mechanizm tej zmiany jest dobrze opisany. W mózgu władcy coraz bardzie uaktywnia się tzw., układ apetytywny czyli dążenia do. Wzrasta apetyt na kontrolowane przez siebie zasoby a bodźce hamujące nikną. Rządzący nabiera perspektywy kota wśród myszy i liczą się dla niego przede wszystkim nagrody i możliwości ich wykorzystania, a ignoruje zagrożenia i wszelkie bariery w tym etyczne. Zwiększa się u niego tendencja do działań ryzykownych i niemoralnych. Władcy są bardzo zadowoleni a najbardziej oczywiście z siebie. O swoich podwładnych, czy poddanych myślą powierzchownie i stereotypowo. Ludzie sprawujący władzę mają trudności z rozpoznaniem konsekwencji – złych i dobrych – swoich działań .Generalnie lepiej przetwarzają informacji niż podwładni. Ludzie władzy mają silną motywację do dziania, ponieważ mają realne możność i siłę do pozyskiwani kolejnych zasobów. To ich kręci. Chyba, że spoty ich to , co przydarzyło się Midasowi, ale zadki przypadek.. Władcy lekceważą normy społeczne, są mnie empatyczni, za to bardziej skłonni do ryzyka. Wykazują tendencje do lekceważenie uczuć i punktu widzenia innych osób. Słabo czytają emocje innych ludzi. Często ich uprzedmiotowiają.

Władza rozumiana jako asymetryczna kontrola nad cenionymi zasobami jest władzą społeczną – możliwa jest tylko w jakiejś relacji społecznej, zaś jednostka posiada władzę tylko wtedy, kiedy jakaś inna jednostka posiada jej mniej i jest kontrolowana przez tę pierwszą. Obok władzy społecznej wyróżnia się także władzę osobistą, (tamże).  Władza osobista (pokaźny majątek) oznacza niezależność a władza społeczna (bycie prezydentem) zależność. Badania psychologów jasno dowodzą, że słowa lorda Actona są trafne: Władza deprawuje. Władza absolutna deprawuje absolutnie.

Morał: Jedynym skuteczny zabezpieczeniem jest kontrola społeczna, a nie obsadzanie stanowisk odpowiednimi ludźmi.

Św. Tomasz uważał, że człowiek realizuje się najpełniej w relacji z innymi ludźmi. Jest zupełnie co innego niż podejście T. Hobbesa z jego wojna wszystkich ze wszystkimi, wrodzonym egoizmie człowieka i koniecznością umowy społecznej. Twierdził również , iż najważniejszym spoiwem wspólnoty jest przyjaźń. Jaki system rządów uważał za najlepszy:
Przejęty od Arystotelesa, ale jakże inny od potocznych mniemań, jest moralny podział ustrojów państw. Tomasz uważa, że każda władza pochodzi z nadania społecznego w celu ochrony i rozwijania jej dobra wspólnego i może to realizować lub nie - zależy to osobistej moralności osób sprawujących władzę. W każdym więc sposobie sprawowania władzy może dojść do wypaczeń i nie ma wobec tego podstaw do myślenia, że sam tylko prawidłowo skonstruowany ustrój zapewni właściwe funkcjonowanie władzy. Tomasz zwraca uwagę, że dobre lub złe rządy, tak jak każde dobro lub zło moralne, zależą ostatecznie od samego człowieka.
http://www.tomizm.pl/?q=node/23

Demokracja nie jest uważana za najlepsze rozwiązanie. Ateny doprowadziła do ruiny i całkiem biedna Macedonia zawojowała państwa greckie ze szczętem. Podobno przekupiła całe elity greckie. Istnieje pogląd, że demokracja i republika mogą być dobre tylko w małych państwach. Najskuteczniejszy jest ustrój mieszany, czyli monarchia ograniczona konstytucyjnie, kontrolującą monarchę arystokracja i jakaś forma parlamentu, czyli demokracja, która kontroluje arystokrację. Monarchie mają tendencję do przekształcania się w tyranię. Wtedy rządy przejmuje arystokracja. Rządy arystokracji degenerują się i stają rządami oligarchii, czyli rządami niewielu w interesie niewielu.

Może pytanie, o najlepszą formę sprawowania władzy jest źle postawione. Każdy może być skuteczny w zależności od cech sytuacji i kontekstu.

Spór który system sprawowania rządów to sprawa niemożliwa do rozstrzygnięcia. Propagowanie demokracji jako kanonu wiary podawanego ludności do wierzenia ma na celu, to, żeby za bardzo nie dociekała, jakie elity na świecie sprawują realnie władzę i jak się dobierają. Media wykonują swoja robotę skrupulatnie i zgłuszają każdego, kto śmie myśleć inaczej.

Ludzie są niedoskonali i każde ich dzieło po jakimś czasie ulega erozji i arystokracja zamienia się w oligarchię, demokracja w pajdokrację, czy raczej teraz należałoby powiedzieć mediokrację. Najlepsza monarchia staje się tyranią.

Na koniec w kontekście zapowiadanej grabieży Lasów Państwowych, poprośmy Pana, aby jak najszybciej las Birnamski nawiedził naszych szpetnych nadzorców:

Dopóki las Birnamski nie powstanie,
Bunt mi nie grozi; moje panowanie
Jest niewzruszone. Podlegam jedynie
Prawom natury: czasowi, co płynie

Szekspir Makbet http://www.antoni-libera.pl/node/30